Filizaneczkaherbaty
Phoebe
- Nie pierwszy dzień żyję na ziemi. Ale twoja reakcja była aż nazbyt emocjonalna. Zadbaj o korekcję swoich emocji. Uspokoiłeś się już? - spytała obojętnie, ale z troską, którą dało się wyczuć w spojrzeniu, przede wszystkim.
Filizaneczkaherbaty
//-...Wiesz co chcę powiedzieć, parszywa, znikająca kajzerko.
adolf
-artysta ze mnie, i tak jestem spokojny
Filizaneczkaherbaty
Phoebe
Czyli nie będzie musiała wynosić jego myśli na zewnątrz przymusem.
- Idziemy się przejść wgłąb lasu, czy raczej masz inną propozycję?
adolf
- ok, tylko jak ponownie ci oczy zajdą na czerwono to co mam robić? Odwrócić się i uciekać?
Filizaneczkaherbaty
Phoebe
- Nie patrzeć w moje oczy, albo w ogóle na mnie, czy zamknąć swoje oczy. Moje moce nie są niebezpieczne, raczej w sensie psychiki i mowy oraz wiedzy, pamięci, o to trzeba się bać. Hipnoza. - wyjaśniła.
Adolf
-warto wiedzieć. Czyli zamknąć oczy i zatkać uszy?,
Filizaneczkaherbaty
Phoebe
- Najłatwiej po prostu zamknąć oczy, bo jak nie patrzysz i masz siłę woli, to nie posłuchasz. Ale raczej sama wiem, kogo zahipnozuję. Po prostu nie warto mnie nagle naskakiwać.
adolf
-ok. Rozumiem. Każdy ma swoje wady ja też, tylko rozmiar inny... powiedział zbierając swoje rzeczy
Filizaneczkaherbaty
Phoebe
-Możesz mi co nieco opowiedzieć o swoich mocach/umiejętnościach? Jak nie chcesz mówić... Masz czas na przejażdżkę?
adolf
-umiem przenosić się w czasie. Sam tego nie kontroluje zbytnio. Ale serio jak idziesz sobie do ,,koloseum" w Norymberdze i rozmyślasz o historii tego miejsce i jeb! Jesteś tam tylko w 1934. To nie jest zbytnio przyjemne. Ale ciekawe. W sumie raz przeniosłem też kota którego miałem na rękach jak byłem w wiedniu. Wywaliło mnie do 1683. 3 dni nie mogłem wrócić. Ale zawsze po 3 wracam. Tylko kot został. Umiem też rozmawiać z duchami i tyle
Filizaneczkaherbaty
Phoebe
- Ja mam raczej takie mało krzywdzące moce. Potrafię latać, zahipnozować, na nawet dobrym poziomie, bo się długo uczyłam. I przywołać światło nawet w największej ciemności, ale wadą ostatniej nocy jest to, że skręca mnie z bólu i prawie umieram, gdy znajdę się w ciemności. - powiedziała.
adolf
- współczuję. Powiedział i odwrócił się w kierunku lasu
Filizaneczkaherbaty
Phoebe
- Masz może ochotę na przejażdżkę konno? Tu niedaleko, jest centrum, a w nim stajnia.
adolf
-nigdy wcześniej nie jeździłem na koniu ale czemu nie?
// u tanji i pink też tak było. Najpierw przejażdzka konno potem magiczne słowa kocham cię pierwszy pocałunek i ślub//
Filizaneczkaherbaty
//Nie pędź tak do przodu xD
Phoebe
- W takim razie nauczę. Jeżdżę na koniu odkąd siebie pamiętam. - uśmiechnęła się, i ubrała maskę. - To jak, idziemy?
adolf
-ok powiedział po czym poszedł za phoebe
Filizaneczkaherbaty
Phoebe
- Jaki transport to twój ulubiony? - spytała, gdy wychodzili z polany przed lasem, na normalną drogę.
adolf
-lubię quady. Tak zbij mnie za niekologiczność jak chcesz
Filizaneczkaherbaty
Phoebe
- Nie no co, całkiem wygodne to to są. Ja uwielbiam konno.
adolf
-super. Ja tam chętnie spróbuję czegoś nowego
Filizaneczkaherbaty
Phoebe
- To co stoisz? Chodź! - powiedziała poprawiając włosy upięte w wysoki kok.
Właściciel
//to Mark i Febra w końcu doszli do tej wioski czy nie?
Filizaneczkaherbaty
//Też czekam na odpis GM'a, bo gdy napisałam, że doszli, to mi usunęli z argumentacją "Nie samogm'ujcie. "
Filizaneczkaherbaty
//Febrione i Mark:
Wychodzą z Centrum handlowego.
Idą na polanę.
Żart żarciki, długo.exe
Febrione okazuje się być głodna na wampirzy sposób.
Mark niesie Febrione do miejsca pełnego ludzi - pobliskiego miasta.
Mark i Febrione:
Po drodze do miasta wpadli na jakąś polanę. Niby nic... Gdyby nie ten smród gnijącego ciała. Przed nimi pod gałęzią wisiało za gardło martwe ciało, z oczami wytrzeszczonymi prosto na nich. Trzymało coś w zaciśniętej stężeniem pośmiertnym ręce... Pergamin? Coś tam było napisane.
Właściciel
Mark
- no super, samobójca. Zawsze psują zabawę - wziął pergamin i zaczął czytać.
Filizaneczkaherbaty
Febrione
Zeskoczyła z rąk towarzysza.
Uważnie przyjrzała się ciału.
Ciało samobójcy, a skazańca, różni się tym, że samobójca ma mniej posiniaczoną szyję niż skazaniec.
Febrione:
Miała mnóstwo siniaków na szyi i ramionach. Kilka ran w okolicach drobnych obojczyków i przerażenie w zastygniętych już na wieki, podkrążonych oczach. Palce miała we własnej krwi, pochodzącej z mniejszych ran w okolicy pętli, ukręconej z wierzbowych witek wokół jej gardła.
Mark:
To był list z niewielką mapką wyrysowaną pod spodem. Spisany pośpiesznie i raczej koślawo. Autor listu nieraz pomijał wielkie litery i znaki interpunkcyjne, jakby pisał w okropnym pośpiechu i ogromnej panice.
droga Margie
przepraszam że się nie odzywałam
czas goni a on nie spuszcza mnie z oka
teraz tylko wyszedł po drewno na opał
lada moment wróci więc się streszczę
niedawno powiedział że traci cierpliwość
jeszcze nie wie że nie mam tego medalionu
zakopałam go w lesie żeby go nie znalazł
jak się dowie to mnie normalnie ukatrupi
zresztą znasz go on chce tej władzy
bardziej niż czegokolwiek innego
nie wiem ile będę w stanie go oszukiwać
proszę znajdź medalion i ukryj go na nowo
boję się że będzie mnie torturował przed
śmiercią i wszystko mu wyspiewam
tylko ty też znasz potegę tego medalionu
wiesz wiec jak to ważne by on go nie
znalazl prosze pojdz zgodnie z mapa i
wykop go zanim on pierwszy go znajdzie
boje sie ze juz po mnie tylko tobie ufam
ale badz ostrozna i uwazaj na siebie
LAS BEDZIE BRONIL SWOJEGO SKARBU
Data w rogu pergaminu wskazywała na wczorajszy wieczór. Ciekawe czy wiszącą osobą był nadawca listu czy adresat?
Właściciel
Mark
- no proszę - odparł po przeczytaniu listu. - wygląda na to, że wpadliśmy w środek akcji rodem z jakiegoś filmu. Febra, masz jakąś zdolność w stylu wykrywacza skarbów? Bo tu coś pisze o jakimś medalionie. Brzmi jak kasa - zaśmiał się.
Filizaneczkaherbaty
Febrione
Obserwowała uważnie, z każdej dostępnej strony.
Dotknęła opuszkami palców obojczyków i ramion.
- To nie jest samobójca. - stwierdziła. - Udoszono ją. Bestia do nas podobna. Długo cierpiała. Człowiek. - opuściła ręce i obróciła się do Mark'a.
- Hm?... Mam zdolność do wykrywania ludzi. I mam broń palną.
Właściciel
Mark
- bo tu pisze o jakimś medalionie - podał jej pergamin. - ale jak znam życie, to pewnie przeklęty. Jeżeli jest to związane z karą po śmierci to ja się mogę poświęcić - zaśmiał się.
Filizaneczkaherbaty
Febrione
Przeczytała uważnie pergamin kilka razy pod rząd.
Podniosła wzrok.
- Na pewno przeklęty. Nie podoba mi się to, że jest tu niedawna data... Mogę też znaleźć ślady ludzi. Na razie nie pachnie. Podejrzewam, że ten medalion należy do jakiegoś Arcymaga. Czyli przeklęty, ale mocny. Szukamy? - wyjęła lupę.
Właściciel
Mark
- jak przeklęty to wrzucę Ray'owi do pokoju - zaśmiał się. - gdzie szukać? -
Filizaneczkaherbaty
Febrione
Wskazała długimi paznokciami na pergamin. - Widzisz mapę? Trzeba się przemieszczać według niej. - powiedziała. - Dawno się nie bawiłam w detektywa. - uśmiechnęła się, ukazując długie kły, które były widoczne nawet gdy miała zamknięte usta.
Właściciel
Mark
- no to chodźmy szukać! - zaśmiał się.
Filizaneczkaherbaty
Febrione
Pstryknęła go palcami w krętło, gdzie miał przykręcone rury. Z uśmiechem.
- Zasada numer jeden: zachowanie ciszy. - szepnęła.
Właściciel
Mark
Mark ręką zrobił znak ciszy (ten z tym suwakiem na ustach, nie wiem jak to opisać)
Filizaneczkaherbaty
Febrione
Uśmiechnęła się, odsuwając powoli od Mark'a.
Filizaneczkaherbaty
Febra
Ogląda uważnie mapę.
Co Febra zauważyła?
Febrione:
Mapa była ręcznie rysowana, ale mniej więcej dokładnie przedstawiała las. Kilka kilometrów od nich był zaznaczony mały krzyżyk. Pewnie to tam ukryto medalion.
Filizaneczkaherbaty
Febra
- Wszystko jasne, Watson. - mruknęła, poprawiajac warkocze, patrząc jednocześnie na Inferno.
Właściciel
Mark
Potwierdzająco kiwnął głową.
Filizaneczkaherbaty
Febrione
- Jakie masz propozycje, towarzyszu Watson?
Filizaneczkaherbaty
Febra
- Товарищ Watson! Kollega stał się niemy? - syknęła żartobliwie, ale po niej nigdy nie wiadomo. Przybliżyła się na tyle, by Inferno dobrze widział mapę. - Idziemy prosto, potem skręcamy. Trzeba unikać częstych dróg, jak i tych spustoszonych. Najlepiej te, co są używane raz na ruski rok. - powiedziała wciąż szeptem patrząc na mapę.
Właściciel
Mark
- miałem siedzieć cicho - odparł też szeptem.