niemamnietu
Ray
- XD - skomentował TARDIS
Właściciel
Ray
- Dobra, Dalek Who, uspokój się - roześmiał się.
niemamnietu
Ray
- EX-TERMI-NATE! - już miał w ciebie wystrzelić, ale coś mu nie wyszło, bo tego nie zrobił
Właściciel
Ray
- jakie to słodkie~ - zaczął polerować jego blachę. - mogę dać mu różową kokardkę?
niemamnietu
Ray
- Czemu nie?
- NIE! BRAK ZEZWOLENIA!
Właściciel
Ray
- hej! - pstryknął. - Tardis, masz może szalik? Wiesz o którym szaliku mówię, prawda?
niemamnietu
Ray
- Garderoba. Tam znajdziesz swój fikuśny szalik.
Właściciel
Ray
Pobiegł tam poszukać szalika.
niemamnietu
Ray
Szal Czwartego Doktora, taki jakiego go zapamiętałeś
Właściciel
Ray
Poszukał jakiegoś fezu.
niemamnietu
Ray
Mhm, fezik. Czemu wdaje się dziwnie znajomy, skoro nigdy go nie nosiłeś?
Właściciel
Ray
Włożył fez na głowę, zabrał szal i wrócił do Daleka Who.
- wróciłem! I przyniosłem pamiątki!
niemamnietu
Ray
Dalek Who tymczasem próbował zniszczyć kokpit co sprowadzało się do wjeżdżania w niego i prawdopodobnie dostawania większych obrażeń niż kokpit
Właściciel
Ray
Założył mu szalik.
- co o tym sądzisz?
niemamnietu
Ray
- NIE POTRZEBUJĘ SZALA! JESTEM DALEKIEM! DALEKIEM!
Właściciel
Ray
- wyjątkowym Dalekiem - poprawił go. - jesteś jedynym w rodzaju, genialnym Dalekiem, moim towarzyszem i prawą ręką
Właściciel
Ray
- odnawiam twojej odmowie - odparł. - zresztą jak tak bardzo ci to przeszkadza to możesz być moim zakładnikiem
niemamnietu
Ray
- ODBIJĄ MNIE! PRZYJDĄ TU I ODBIJĄ!
Właściciel
Ray
- a co jeśli tego nie zrobią? - poprawił mu szalik. - tylko opuszczą i znajdą zastępcę?
niemamnietu
Ray
- ZAPRZECZAM! JA... ja...
Właściciel
Ray
- znam Daleków na wylot. Przykro mi
niemamnietu
Ray
- ja... AKTYWUJĘ SYSTEM SAMOZNISZCZENIA!!! - uniósł się i odczepił te okrągłe wypustki na torsie, które uformowały kulę, a następnie polem siłowym zmiażdżył sam siebie nic przy tym nie pozostawiając
- Nie wyszło ci.
Właściciel
Ray
- Dlaczego Dalekowie muszą być tacy... Dalekowaci - mruknął. Położył ręce na Tardisie i zaczął stukać palcami.
Właściciel
Ray
- czy cisza ma swoją planetę? - zapytał, nadal stukając melodię.
niemamnietu
Ray
Akurat jak tak próbowałeś robić to świadomie to przestało ci wychodzić
- Nie wiem, może nie mają?
Właściciel
Ray
- hmm... Bri! Chodź na chwilę! - zawołał swoją córkę.
niemamnietu
Ray
- Tak? - podeszła do ciebie w kitlu
Właściciel
Ray
- jak wyobrażasz sobie mnie jako Noiverna?
niemamnietu
Ray
- Wcale. Czemu miałbyś być Noivernem?
Właściciel
Ray
- podobają mi się. Takie mroczne jaszczurki - uśmiechnął się. - pasuje do mojego charakteru
niemamnietu
Ray
- A one przypadkiem nie są smokami?
niemamnietu
//Noivern to w sumie taki wykokszony Golbat połączony z tą ewolucją Wizmura czy jak mu tam//
Właściciel
Ray
- smocze mroczne jaszczurki - pokiwał głową. - podoba mi się. A ty byłabyś takim slodkim Noibatem! Co o tym myślisz?
niemamnietu
Ray
- Myślę, że lepiej nie. Wolę być w ludzkiej formie.
Właściciel
Ray
- charakter to jednak odziedziczyłaś po mamusi - westchnął. - no nic. Mamy wiele rzeczy do roboty a czasu jest coraz mniej - poprawił swój fez, po czym wyjrzał na zewnątrz Tardisa.
niemamnietu
Ray
Wyjrzałeś prosto do tego samego TARDISa, z tym, że właśnie Dalek Who był do niego wpychany
- No co? Mam kryzys wieku średniego. - usłyszałeś samego siebie sprzed kilkunastu minut
Właściciel
Ray
- Ray! Dezaktywuj samozniszczenie! - przypomniała mu się pewna obietnica którą sobie poprzysiągł. Zawsze słuchać siebie z przeszłości. Wrócił do Tardisa i sprawdził czy Dalek who tam jest.
niemamnietu
Ray
- SAMOZNISZCZENIE! SAMOZNISZCZENIE! - był. To już wiesz kto do ciebie wtedy to krzyknął
Właściciel
Ray
- już, już - objął go. - spokojnie, jestem tu
niemamnietu
Ray
- ZOSTAW MNIE!
- To było genialne, żeby wyłączyć mu możliwość samozniszczenia. Jak na to wpadłeś?
Właściciel
Ray
- spoilery - puścił Daleka. - słuchaj no, widziałem przyszłość. No dobra, nie całą, głównie ten fragment w którym ginę, ale to nadal przyszłość. Posłuchaj, moja córka jest jeszcze młoda a żona cenna jak nikt inny. Potrzebuję zastępcy. Kogoś stanowczego, zdyscyplinowanego i genialnego - uśmiechnął się. - jak na przykład Dalek osiem, pięć, cztery, trzy, dwa, sześć. Jedyny w swoim rodzaju
niemamnietu
Ray
- JA? ZASTĘPCĄ DOKTORA?! - zamilkł na chwilę - W PORZĄDKU! BĘDĘ WŁADAŁ ZIEMIĄ! - roześmiał się mechanicznie
Właściciel
Ray
- w takim razie zaczynamy lekcję pierwszą - podbiegł do kokpitu. - no dobra kadecie, wiesz coś o lataniu statkiem kosmicznym klasy dziesięć?
niemamnietu
Ray
- NIE. NAUCZ MNIE! - wycelował w ciebie
- Serio chcesz go dopuścić do mojego kokpitu? On nawet nie ma rąk!
Właściciel
Ray
- a ja jako Rayquaza jeździłem na rowerze bez nóg - odparł. - oczywiście, że cię nauczę. Najpierw musisz założyć blokadę fizyczną
niemamnietu
Ray
- POKAŻ! PRZENIEŚ NAS W CZASIE!
- Nie sądzisz, że to trochę tak, jakby porównywać tworzenie wyspy do GMO?
Właściciel
Ray
- możliwe - odparł. Położył rękę na jednym z przycisków. - ten przycisk. Kiedyś to była fajna wajcha a teraz nudny guzik jak w jakimś... normalnym statku