Właściciel
Ray
- Tardis, nie możesz ukrywać się przed swoimi problemami w trybie oblężniczym - westchnął. Czuł się, jakby nie rozmawiał z Tardisem tylko z edgy nastoletnim synem który chowa się w swoim pokoju. Oby Bri nie się tak nie zachowywała.
- Słuchaj. Nie możesz przez całe życie ukrywać swoich problemów. Czy ja twoim zdaniem schowałem się w szafie, gdy w łodzi podwodnej postrzelono kapitana?
niemamnietu
Ray
- Tak. - no i się nie dogadasz, no nie ma szans
Właściciel
Ray
- nie. Sam przejąłem stery i zarządzałem statkiem, kiedy płynęliśmy do najbliższego szpitala. Ja nigdy nie stchórzyłem. Boję się tylko wtedy, kiedy czegoś nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć - odparł, głaszcząc pudełko. - ty też możesz się otworzyć przede mną. Jeżeli coś cię trapi, z chęcią cię wysłucham
niemamnietu
Ray
- Są rzeczy, których nie możesz wiedzieć, jasne? Przestań dopytywać. Wyjdź stąd.
Właściciel
Ray
- a mimo to o nich wiem - opuścił głowę. - Tardis. Zdradzę ci jeden z moich licznych, najmroczniejszych sekretów o których wiedzą nieliczni. Sekret, który sprawi, że każdy twój sen zamieni się w koszmar - pochylił się nad nim. - znam dokładną datę mojej śmierci
niemamnietu
Ray
- Wiem! A teraz idź już!
Właściciel
Ray
Zaczął kierować się do wyjścia.
- jeżeli spotkasz Febronie to daj jej znać, że ją kocham - wyszedł z wnętrza Tardisa i ustawił nowy kurs. Dalekowie. Kilka minut przed śmiercią jego ojca.
niemamnietu
Ray
Po minucie wylądowałeś
- EX-TER-MINATE!!! - słyszysz na zewnątrz
Właściciel
Ray
- no to teraz się zabawimy - zmienił się z powrotem w człowieka, ubrał garnitur jaki miał zawieszony i sprawdził w kieszeniach, czy ma jakiś soniczny śrubokręt.
niemamnietu
Ray
Miałeś wszystko swoje. Aż dziwne, ale ten garnitur jest wręcz podejrzanie znajomy
Właściciel
Ray
- Tardis wychodzę. Nie spodziewaj się, że wrócę - wyszedł na zewnątrz. No to gdzie jest jego ojczulek?
niemamnietu
Ray
Siedział sobie na krześle podczas gdy Daleki do niego podleżdżały
- EX-TER-MINATE!
- Tak, tak, zrobicie to w końcu?
Właściciel
Ray
- hej! Wy przerośnięte solniczki, zgadnijcie kto przyszedł skopać wasze blaszane tyłki!? - krzyknął.
niemamnietu
Ray
Obróciły się do ciebie
- EX-TER-MINATE! - nie wiem czy to było mądre, ale jak wolisz
Właściciel
Ray
- no proszę, czyżbyście poznali swojego starego wroga? - rozłożył ręce. - chyba nie muszę się przedstawiać, prawda?
niemamnietu
Ray
- Ray, nie wygłupiaj się. - twój ojciec najwyraźniej nie chce, żebyś zginął
Właściciel
Ray
- zamknij się ojciec, zostały mi dwa lata życia, więc postanowiłem zmienić swój los i zginąć szybciej - odparł. - nie zamierzam patrzeć jak wszyscy giną
//Czekaj, nie umieraj bo GORB! może jeszcze powiedzieć że będziesz żył wiecznie a on się nie myli//
niemamnietu
//Ej, no właśnie, jak on to powie to kuniec//
Ray
- Uważaj, bo do tego dopuszczę. Jajko od kury mądrzejsze, kiedy to się stało?! - Daleki zaczęły się na was patrzeć, jakby same nie wiedziały już co robić. Chyba nawet oni wiedzą, że takich kłótni się nie przerywa
Właściciel
Ray
- Tato, to się robi coraz dziwniejsze - westchnął. - mam ci zacząć wypominać te wszystkie chore eksperymenty jakie na mnie przeprowadzałeś?
niemamnietu
Ray
- No dobrze, dodawanie ci DNA Zygona nie było najlepszym wyborem, ale przecież w końcu je wyparłeś, prawda?
Właściciel
Ray
- o nie tatku, ten eksperyment był w miarę w porządku. Ale na przykład ten w którym chciałeś zamienić moją krew na masło orzechowe? Albo ten w którym mając dziesięć lat miałem stać się mega Rayquazą? Albo ten w którym przez trzy godziny zamiast serca miałem ogórki kiszone? - jęknął na samą myśl o tym ostatnim. Dlaczego akurat jego ojciec musiał mieć tak pokręcone pomysły?
niemamnietu
Ray
- Przecież sam teraz używasz mega-kamienia bez żadnych oporów! Zmieniło się coś?
Właściciel
Ray
- na przykład nie miałem pięciu lat? - zaśmiał się gorzko. - i nie musiałem przez tydzień jechać na wózku inwalidzkim po mi nogi wysiadły? A pamiętasz Blazkowicza?
niemamnietu
Ray
- Skończ z Blazkowiczem! Przestań mi go wytykać palcem za każdym razem, kiedy o tym rozmawiamy! Jedna zła chwila życia, wielkie halo!
Właściciel
Ray
- Blazkowicz zniszczył całe moje życie, wielkie halo! - odparł sarkastycznym tonem. - czy możesz chociaż raz w życiu się ze mną nie kłócić?
niemamnietu
Ray
- Nawet nie powinno cię tu być! Przestań robić co ci się podoba i pomyśl o innych!
Właściciel
Ray
- ja myślę o innych! Myślisz, że przyszłem sobie na pogaduszki! O nie, co to to nie. Ja przyleciałem na misję ratunkową!
niemamnietu
Ray
- Sam powiedziałeś, że powinienem umrzeć, więc umieram! Ray, pozwól mi umrzeć!
Właściciel
Ray
- oczywiście, że ci pozwolę! Przecież przyszłem po niego! - wskazał na jednego z Daleków. - a nie po ciebie!
niemamnietu
Ray
- Po co ci Dalek? Przecież ich nienawidzisz.
- Z wzajemnością. - odpowiedział Dalek
Właściciel
Ray
- bo... tak postanowiłem - wepchnął daleka do Tardisa. - no co? Mam kryzys wieku średniego
niemamnietu
Ray
- Eee... EX-TER-MINATE! - krzyknął jeden z pozostałych Daleków i strzelił w twojego ojca, zabijając go
- Co tu robi Dalek? - zapytał TARDIS
Właściciel
Ray
Wbiegł do środka.
- zamiast jamnika - zamknął drzwi i podszedł do tego Daleka. - czeka nas dłuuuuga podróż solniczko
niemamnietu
//Czy ty na serio chciałeś tylko sobie wziąć Daleka?//
Ray
- WYJAŚNIJ! WYJAŚNIJ!
Właściciel
Ray
- ocalę swojego ojca a ty zostaniesz moim pierwszym towarzyszem - zaśmiał się. - zawsze chciałem mieć towarzysza. Jak Rory, Amy, Rose albo ci drugoplanowi kolesie którzy na ekranie pojawili się przez trzy sekundy. Wiesz co mam na myśli? - cofnął się w czasie o kilka minut.
niemamnietu
//Dalek are red
TARDIS are blue
Rose Tayler
I...//
Ray
- JESTEŚ WROGIEM DALEKÓW!!! DLACZEGO MIAŁBYM CI TOWARZYSZYĆ?!!! WYJAŚNIJ! WYJAŚNIJ! WYJAŚNIJ! - i na tym słowie pojemnik na sól się zaciął
Właściciel
Ray
Przeskanował go sonicznym śrubokrętem.
- bo lubię niekonwencjonalne pomysły. Poza tym macie fajny głos
niemamnietu
Ray
Zwykły Dalek, jak każdy inny
- Ej, a może zawiesimy mu tabliczkę z napisem "SÓL", skoro już je solniczkami nazywasz? - zaproponował TARDIS
Właściciel
Ray
- dasz radę taką zrobić? - pogłaskał Daleka po głowie. - po co mamy być wrogami, skoro możemy się zakumplować?
niemamnietu
Ray
- Czemu nie? - na kokpicie zmaterializowała się owa tabliczka
- KPISZ ZE MNIE!
Właściciel
Ray
Zawiesił mu tabliczkę na szyi. O ile takową ma.
- kpię? Skądże znowu. Ja tylko się nad tobą znęcam - poklepał go. - a może będę na ciebie mówił Dalek Who? Brzmi ekstrawagancko
niemamnietu
Ray
Dalek wgapił się w ciebie, jakby chciałcoś powiedzieć, a nie mógł
Właściciel
Ray
- jeżeli czujesz się dość nieswojo, nie wiesz co się dzieje i twoja nienawiść ustała to wszystko z tobą w porządku - odparł. - bo to po prostu nowe uczucie. Sympatia - zeskanował go śrubokrętem. - albo po prostu umarłeś
niemamnietu
Ray
Żyje, żyje
- NIE CZUJĘ SYMPATII! JESTEM DALEKIEM!
Właściciel
Ray
- a może jesteś wyjątkowym Dalekiem? - zaczął iść wokół Daleka. - pomyślmy. Porwałem cię, dotknąłem a nawet nadałem imię. Oraz wpuściłem do Tardisa - poprawił krawat. - Musi być w tobie coś niezwykłego skoro wybrałem cię zamiast tego po lewej. Albo tego z prawej. No, mogłem też wziąć tego z tyłu, ale wolałem ciebie
Właściciel
Ray
- skądże! Wybrałem na podstawie skomplikowanego mechanizmy wyborowego polegającego na szybkiej eliminacji według określonego kodu czyli innymi słowy - wyskoczył mu przed obiektywem. - przypadkowo
niemamnietu
Ray
- AAAAAAAAAAAAA - Dalek zaczął jeździć wokół kokpitu
Właściciel
Ray
- wiem - uśmiechnął się. - przyzwyczaisz się