Właścicielka
- Czy jak sekundę odpocznę, to pójdziemy do jacuzzi?
-Z miłą chęcią Sully... -mruknął szatyn po czym zmrużył oczy.
Właścicielka
Sully odetchnął i wynurzył się z wody, po czym przysiadł na brzegu, patrząc na Shina.
- Tobie też potrzebne trochę czasu?
-Raczej nie~ -Shin również wynurzył się z wody. -A teraz do jacuzzi~!
Właścicielka
Wobec tego wspólnie podreptali do parującego jacuzzi.
- Jak cieplutko~
-Racja~ -szatyn skinął głową po czym zanurzył się w ciepłej wodzie. Westchnął z błogim wyrazem twarzy.
Właścicielka
Sully oparł głowę na ramieniu Shina i zamruczał.
- Mógłbym tak tu z tobą zostać...
-No tak... Ale później nie będzie nam się chciało wstać... -wymruczał.
Właścicielka
- Mi się już nie chce. - odrzekł Sully.
-Lenie z nas~ -szatyn zaśmiał się i objął ciemnowłosego.
Właścicielka
- Tak już bywa. Po prostu nic absolutnie się nie chce. - westchnął i pocałował Shina w kącik ust. - Kocham cię~
-Ja ciebie bardziej. -uśmiechnął się uroczo i pocałował go w policzek.
Właścicielka
//Kiedy nie masz pomysłu co pisać...
//Szczerze też nie mam pomysłów...
//Emm... W kieszeni Shina... Z tego co mi wiadomo.
Konto usunięte
//oł jea, wreszcie odpisałam d-.-b
Daniel szybko skończył się myć. Po prysznicu był czerwony i to wcale nie dlatego, że woda była gorąca. Szczelnie owinąl się w ręcznik, prawie zabijając Deusa wzrokiem. Choć poniekąd to byla jego wina. Powinien był się zamknąć...
Właścicielka
Deus cały czas obserwował Daniela z uśmiechem, a gdy ten wyszedł, od razu wbiegł do środka i zaczął się myć. Nie komentował zachowania Daniela, skupił się na tym co trzeba, śpiewając.
- Tak w ogóle to chyba mi nie powiedziałeś, skąd mamy Psotkę.
-Hmm.. A wiesz, że sam nie pamiętam? -westchnął. -Może z tego co pamiętam to kiedy szukałem kart, by cie uratować... Tak jakoś mnie polubiła, a ja ją...
Konto usunięte
Wyszedł z łazienki, nawet nie zerknąc na niebieskowlosego. Tam ubrał sie i otworzył okno, by pokój choć trochę przewietrzyc. Odetchnąl podworkowym powietrzem.
Właścicielka
Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał~
Deus dalej siedział w łazience. Powietrze pachniało słodko, może z kawiarenki?
//tak wgl jaka jest pora dnia?
- Uroczo~ I tyle ludzi i nieludzi zdążyliśmy poznać... Chyba więcej niż ja w ciągu kilku lat...
-Mhm. -chłopak skinął głową. -To nawet dobrze jest mieć jakieś znajomości w tej Krainie...
Właścicielka
//A Vapen jak nie ma tak nie było. Zdążyłabym zrobić pluszowego Daniela i Deusa, urządzić im ślub, a jej jeszcze nie będzie :/
Sully zaśmiał się cicho.
- Gdyby nie to, że już mamy prawie wszystkie karty, pewnie rzucilibyśmy to w cholerę i po prostu się cieszyli sobą, co?
//Powinna wrócić... Cierpliwości...
-No jasne! Ale jak już jesteśmy przy końcu... Raczej, by się nie opłacało tego odstawić w takim momencie...
Właścicielka
Sully uśmiechnął się i ziewnął cicho. Oparł główkę na ramieniu Shina i zamruczał. Planował zasnąć?
-Wiesz, że nadal jestemy w jacuzzi... Prawda Sulluś? -Shin zaśmiał się głaszcząc ciemnowłosego.
Właścicielka
- Oj tam najwyżej mnie poniesiesz troszku. - odrzekł Sully i dalej zasypia.
-I będę musiał cie wytrzeć, ubrać. Zupełnie jak małe dziecko~! Możesz spać. -stwierdził radośnie.
Właścicielka
Sully nie odpowiedział, a za nim zasnął tylko uszczypnął Shina w bok.
Szatyn zadrżał uśmiechając się szeroko. Sam zmrużył lekko oczy.
Właścicielka
Tym razem jednak nie zasnął, a Sully przewalił się bardziej na niego, podobnie jak jakiś czas wcześniej pod pewnym drzewem.
Zachichotał głaszcząc chłopaka. Tak bardzo nie chciało mu się wstawać... W sumie nawet o tym nie myślał. Ciepła woda, Sully, bąbelki i jeszcze raz Sully. Czego chcieć więcej?
Właścicielka
Sully zamruczał imię szatyna przez sen i wtulił się w Shina.
//Kawaii~
//Gdyby zamieszkali w tym jacuzzi... Też tak chcę...
Szatyn wsłuchiwał się w oddech ukochanego. Tak bardzo był przy nim szczęśliwy...
Właścicielka
//Dupa mu zaraz do dna się przyczepi na zawszeee
Żyć nue umierać. Sully dalej sobie spał, a Shin mógł sobie zacieszać ile wlezie.
//O nje... Będzie zgubiony~!
W końcu podniósł się ostrożnie i wziął chłopaka na ręce. Nie było zbyt łatwo ale jakoś sobie poradził.
Właścicielka
Kap. Kap. Kap. Z Sullyego skapywała woda, a on sam mruczał przez sen jak małe dziecko. Był leciutki jak zawsze.
Uśmiechnął się lekko idąc do szatni. Cały czas patrzył na chłopaka trzymanego w rękach. Tak uroczo wyglądał gdy spał...
Właścicielka
W końcu dotarł do szatni, gdzie na świeżo wypranych ciuchach spała pachnąca świeżością Psotka.
-Ciebie też wyprali? -Shin zaśmiał się. Ostrożnie położył Sullyego i wziął ręczniki. Chwilę później łapki Shina delikatnie sunęły po jego ciele, by wysuszyć ciemnowłosego.
Właścicielka
Dotyk Shina łaskotał, ale uparcie nie budził Sullyego. Psotka za to przebudziła się i patrzyła co ten Shin kombinuje.
-No co tak na mnie patrzysz? -mruknął do wiewiórki, na którą spojrzał kątem oka. Połaskotał Sullyego po czym dokończył wycieranie go. Sięgnął po ubrania ciemnowłosego.
Właścicielka
Wiewiórka wzruszyła łapkami, a Sully zachichotał, znowu przez sen.
Chłopak uśmiechnął się lekko ubierając chłopaka.
-Zupełnie jak małe dziecko... -pogłaskał go troskliwie.
Właścicielka
Wciąż w sumie było tak samo idealnie, a Sulluś dalej spał.
Shin cmoknął go w czubek noska po czym sam zaczął się wycierać i ubierać. Cały czas obserwował Sullyego. W sumie zdziwił się, że chłopak tak twardo śpi...
Właścicielka
Sully nagle przebudził się i zarumienił.
- Hyy... to ciekawe, że bardziej mnie zawstydza, gdy mnie ubierasz niż rozbierasz... - zachichotał.
-No co ty nie powiesz. Spałeś kochany. Tylko śmiałeś się jak cię dotykałem. -pokazał mu język zakładając koszulkę.
Właścicielka
- Przecież już wiesz że mam łaskotki. - westchnął cicho Sully, po czym podniósł się i pocałował Shina.
Konto usunięte
Daniel odgarnął włosy, wzdychając.
-Idiota.- Mruknął z dyskretnym uśmiechem, po czym opadł na łóżko.