Właścicielka
- Na pewno nie chcesz spróbować, Danielku?
Tymczasem przyniesiono naleśniki.
Konto usunięte
Chłopak uniósł brew. -Przeżyje bez tego.-
-No raczej Sulluś~ -zaśmiał się. -To urocze, gdy trzeba się kimś opiekować~
Właścicielka
Deus zarechotał i zajął się smarowaniem naleśnika powidłami.
- Jakie to romantyczne~ - mruknął cicho.
- Całe życie niańczony... - mruknął Sully, lekko zawstydzony słowami Shina.
-Nie narzekaj... -mruknął cicho karmiąc go kanapką z jajecznicą. -Ja bym się cieszył na twoim miejscu Sulluś~
Właścicielka
Sully autentycznie się fochnął. Zabrał Shinowi kanapkę i sam zaczął jeść.
- To skoro się tobie podoba, to ja się opiekuję tobą. - mruknął po namyśle.
-Nie, nie, nie. Ja mam się tobą opiekować skarbeńku. -stwierdził uśmiechając się szeroko.
Właścicielka
- Zgłaszam sprzeciw! - palnął Sully i przewrócił Shina na plecy, po czym usiadł na nim okrakiem. - A teraz trzeba cię nakarmić. - zachichotał.
Konto usunięte
Daniel zaczął jeść suchego naleśnika, stwierdzając, że jest zbyt leniwy na posmarowanie go. Kiwnal głową, słysząc Deusa. -Mhm. Brakuje skrzypiec, świeczki i róży.- Dodał z szerokim usmiechem.
-Uparty jesteś... -stwierdził powstrzymując uśmiech. -No to dajesz. -zaśmiał się. -Ciekawe jak będziesz się sprawował...
Właścicielka
- Jak zjem to ci pogram. Zostawiłem u znajomego skrzypce. Ten... może nie wyglądam, ale całkiem nieźle gram...
Deus wychylił się i przejechał dżemem po naleśniku Daniela.
Właścicielka
Sully zamknął mu usta pocałunkiem, po.czym powoli podniósł się z nim spowrotem do siadu. Następnie czarnowłosy nabrał na widelec jajecznicy.
- Shinuś, otwórz buzie leci samolocik~
Szatyn mruknął coś pod nosem rumieniąc się ale posłusznie otworzył buzię.
Konto usunięte
Daniel zachichotał. -50 twarzy Deusa. Między innymi Deus-wzorowa matka i Deus-utalentowany muzyk.- Wgryzl się w naleśnika. Gryzl przez chwilę, po czym dodał:
-Czym mnie jeszcze ten dzień zaskoczy?-
Właścicielka
- To załóżmy... Deus z magnetyzmem zwierzęcym? - skrzywił się niebieskowłosy, a spod kurtki dżinsowej wystawiła głowę... no jak to kto? Martha! - Naprawdę, to jest niezły pomysł na książkę.
Sully wsunął mu jajecznicę do buzi.
- Smacznego gwiazdeczko~
Konto usunięte
Daniel zasmial się, prawie dławiac się naleśnikiem. Wyciągnął rękę, chcąc pogłaskać kota.
-Prawie o niej zapomniałem.- Powiedział jakby z poczuciem winy.
Właścicielka
- Ale nadal ją kochasz. Ostatnio co chwila przyczepiają się do mnie zwierzaki. To trzydziestokilogramowy ogar, to wiewiórka, którą zgubił Shin, a teraz Martha... - zaśmiał się i również pogłaskał kotkę.
-Ano, ano. -mruknął jedząc. Przełknął wszystko i uśmiechnął się szerzej. -A gdzie twój samolocik Sulluś~?
Konto usunięte
Daniel uśmiechnął się. -Dzieci i zwierzęta mają wiele wspólnego.- Stwierdził.
Po chwili zachichotał. -Chociaż gdybym miał dzieci to raczej nie oddalbym ci ich do opieki.-
Właścicielka
- Najadłem się już, Shin. Otwórz buzię... leci poduszkowiec. - rzucił Sully i znów przysunął mu widelczyk pod nos.
- No ej... jak na razie to tylko jedno z tych dzieci prawdopodobnie przeze mnie jest gejem. Ale za to jakie szczęśliwe! - zaśmiał się. - Bo teraz to ja się fochnę.
Konto usunięte
Daniel spojrzał na Deusa zadziornie. -A więc masz na sumieniu juz dwie osoby.- Stwierdził, tym razem spokojnie konsumujac śniadanko. -Ja bym cie na ulicę nie wypuszczal. Kto wie ile osób jeszcze zmieni orientacje...?-
Zaśmiał się i położył rękę na jego policzku.
-Co będzie następne? -mruknął zjadając jajecznicę. -Helikopter~?
Właścicielka
- To, że ty mi uległeś, znaczy mojemu urokowi osobistemu, nie znaczy, że każdy facet tak ma. I tak bym mu nie dał się zakochać! - rzucił równie zadziornie i pocałował Daniela w kącik ust.
Właścicielka
- Helikopter, dwupłatowiec, awionetka, szybowiec, aeroplan, hydroplan, lotnia, motolotnia i na koniec f-16. - wymienił Sully, po czym zamilkł na chwilkę. - Chyba ktoś mnie tak kiedyś karmił...
Konto usunięte
Daniel zaśmiał się jak małe dziecko, po czym wymownie uniósł brwi.
-Ja twojemu?- Pokręcił z rozbawieniem głową. -Coś ci się chyba pomyliło.-
Właścicielka
- Gdybym cię nie pociągał, raczej byś się nie dał z taką satysfakcją. - zachichotał Deus. - A do teraz pamiętam, jak miło było Cię słuchać.
Konto usunięte
Oh, to teraz Deus pojechał po męskiej dumie Daniela. Aż zabawnie było patrzeć na twarz chłopaka która przybrała kolor dojrzałego pomidora. Ciemnowlosy zacisnal usta.
-Gadanie...- Mruknął.
Właścicielka
- Ależ ja jestem wrażliwy, samo gadanie o tobie mnie podnieca. - mruknął Deus, zakrywając twarz wachlarzem z serwetki. - Musisz być taki..? - westchnął cicho, a jednak słyszalnie.
Konto usunięte
Daniel uparcie kiwnął głową, zaplatając ręce na piersi. Eh, doskonale zdawał sobie sprawę z tego jaki był. Niezbyt łatwy charakter a do jakaś obawa przed zbyt wylewnym okazywaniem emocji.
Ciemnowlosy podumał chwile, po czym cicho westchnął. Co prawda rumieniec nie zniknął, ale...
-Przepraszam.- Mruknął ledwo słyszalnie.
Właścicielka
Deus przytulił się do Daniela, chowając twarz w jego włosach. Nie wyglądał na obrażonego, czy coś. Westchnął lekko.
- Kocham cię. - szepnął w końcu.
Konto usunięte
Daniel niepewnie kiwnal głową. -Ja ciebie tez.- Mruknął. Po dłuższej chwili także przytulił się do Deusa.
Nie mógł przywyknąć, że w Krainie nikt nie zwraca uwagi na takie rzeczy.
Właścicielka
Aktualnie nikt nie zwracał uwagi na nich, bo jedyna osoba w lokalu poza nimi, kucharz, rozwiązywał sobie sudoku.
- Przepraszam też, że Cię tak wykurzam każdym tekstem. - mruknął.
Zaśmiał się cicho i wsunął dłoń w jego włosy.
-Ciekawe kto... Strasznie dużo tych latających rzeczy Sulluś.
Właścicielka
- To musiał być ktoś albo siedzący z nosem w książkach o Świecie albo po prostu ktoś ze Świata. F-16 osobom z Krainy się nawet nie śniło. - westchnął Sully.
-Racja... Ciekawe któż to był... -uśmiechnął się do ciemnowłosego.
Konto usunięte
Daniel gwałtownie pokręcił głową.
-W sumie to ja się denerwuje.- Stwierdził obojętnym głosem. -Nie masz nic złego na myśli przecież.-
Zmarszczył nos, po czym zaśmiał się.
-Aczkolwiek tym razem mogę wybaczyć.-
Właścicielka
Martha wskoczyła na kolana Daniela i zamruczała, a może to był jednak Deus? Cóż, najprościej było stwierdzić, że ciemnowłosy był otoczony miłością.
- Ha, chcesz uciec od jedzenia! Ja cię dopilnuję, żebyś jadł. Otwórz buzię!
Konto usunięte
Daniel cicho westchnął, przez moment nie mogąc się zdecydować czy pogłaskać Marthę, czy Deusa. Jednak w końcu zdecydował, że najsprawiedliwiej będzie nie głaskać nikogo, dlatego chrząknął.
-Chciałbym dokończyć.- Mruknął, mając zapewne na myśli naleśniki.
-No co ty nie powiesz. -otworzył buzię uśmiechając się szeroko.
Właścicielka
- No dobra no... - puścił go Deus i w wrócił do swojego naleśnika.
Wobec tego Sully karmił dalej Shina, aż się skońcZyło.
- Co teraz porobimy?
Konto usunięte
Daniel szybko zajął się resztą naleśników. Uśmiechnął się, wzdychając.
-No więc...- Zaczął.-...Co teraz porobimy?-
Właścicielka
- Co tylko zechcesz, kochanie~ -zachichotał Deus z satysfakcją. - Mamy sporo czasu...
Konto usunięte
Daniel prychnął. -Teraz twoja kolej na wybranie czegoś.- Stwierdził uparcie.
Właścicielka
Deus zachichotał nieco inaczej.
- Nie powinieneś mi dawać wolnej wyobraźni... bo potem mam... pewnie się domyślasz co.
Konto usunięte
Daniel lekko przekrzywił głowę, niezbyt rozumiejąc co mówi do niego Deus. Czyżby otępienie spowodowane zbyt dużą ilością naleśników na raz?
Chrząknął.
-Co...?-
Shin położył się z powrotem na łóżku. Westchnął cicho przecierając oczy.
-No nie wiem, nie wiem. Masz ochotę jeszcze poleżeć czy masz jakieś życzenia Sulluś~?
Właścicielka
Deus odwrócił się, starając uspokoić koślawy uśmiech. Westchnął jakby nerwowo, ale udało mu się przybrać obojętną minę. Tym razem zdradzał go lekki rumieniec.
- N-nie ważne. - odetchnął głośno.
- No to chcę gwiazdkę z nieba. - wystawił język Sully. - Nie lubię tyle siedzieć w jednym miejscu... Chodźmy. .. z Psotką na spacer!
Konto usunięte
Daniel zaśmiał się. -Jesteś okropny.- westchnął, wstając i przeciągając się. Wyciągnął rękę w kierunku Deusa. -Chodź.-
Właścicielka
- Skoro nic nie powiedziałem, a ty twierdzisz, że mi wybaczasz, to czemu teraz jestem okropny? - zapytał Deus, w zamyśleniu wstając i chwytając Daniela za rękę.
Zaśmiał się patrząc na Sullyego.
-Ale ty tak na poważnie? -mruknął cicho.