Właścicielka
- Jak dla mnie to po prostu... się boisz. - westchnął Deus i znów go pocałował.
//patataj! Kogo jeszcze wycałować? Patataj na pw.
Sully go nie słuchał, był już całkiem wysoko.
- Chodź!
-Ehh... -westchnął patrząc na niego spod zmrużonych powiek. Ścisnął linę, zaczął się wspinać.
Właścicielka
Szybko przeszli na drugą stronę. Ogród za murem był bardziej pogmatwany od Elfiego Lasu. Psotka biegła wśród rozsypanych orzechów z radością.
Uśmiechnął się szeroko rozglądając się.
-No nieźle, nieźle. Psotka to potrafi wywęszyć orzechy... -stwierdził pogodnie.
Właścicielka
- Poróbmy coś razem... Psotka jest już w raju... - zachichotał Sully.
-Racja. A co byś chciał porobić Sulluś w tym wiewiórczym raju? Pozbierać orzeszki~?
Właścicielka
//Orzeszki ;_;
- Są różne pomysły... może wniknę w te twoje myśli.
//Tsa. Tak to jest jak masz gorączkę i chcesz wymyślić coś sensownego...
-No to dajesz Sulluś. -zaśmiał się. -Ciekawe jak daleko wnikniesz...
Właścicielka
Sully przewrócił Shina w miękką trawę i spojrzał mu w oczy.
- A nie pokażesz mi nic? - zapytał przekrzywiając głowę.
Spojrzał na niego z ciekawskim uśmiechem.
-A co chciałbyś zobaczyć? Z chęcią wszytko ci pokażę Sulluś~
Właścicielka
- No to pokaż to wszystko, Shin~ - odezwał się Sully i pocałował go lekko w usta.
//ha, teraz kombinuj choruszku c;
//O nje...
-Niech ci będzie... -uśmiechnął się lekko i przewrócił go więc teraz on był u góry. Uśmiechnął się szeroko i pocałował szyję Sullyego.
Właścicielka
//sorki, że tak długo Creepy, ale nie chciałam żeby Shin czasem wszedł Danielkowi w trakcie czy coś xD
Sully z Shinem leżeli w liściach, ze spokojem odoczywając. Słońce przebijające się przez korony drzew oświetlało miejsce w którym leżeli. Psotka gdzieś biegła po drzewach.
Deus przeczesał dłonią włosy, drugą ręką wciąż tuląc do siebie Daniela. Było cicho, spokojnie i sielankowo. Ku prawdopodobnej uciesze Daniela w pobliżu nie zbierało się na to, by ktoś im w tym leżeniu przeszkodził.
-Wiesz Sully... -zaczął szatyn. -Pasowałoby się zbierać a taaak bardzo mi się nie chce. -jęknął cicho bawiąc się liściem.
Właścicielka
- To ci przyniosę ciuszki, leniuchu. - cmoknął go w usta Sully, a następnie powstał, idąc w stronę ubrań.
Shin mruknął coś pod nosem po czym podniósł się do pozycji siedzącej dzięki sile woli. Uważnie śledził każdy ruch Sullyego.
Właścicielka
- Podziwiaj mnie. - parsknął śmiechem Sully, czując na sobie wzrok Shina.
-I to właśnie robię. -stwierdził uśmiechając się głupkowato.
Właścicielka
Sully obrócił się delikatnie, z gracją, obrzucił szatyna uwodzicielskim spojrzeniem i poszedł dalej. Szybko wrócił z ciuszkami. Zaczął się leniwie, ale ubierać.
Szatyn wziął swoje ubrania i również leniwymi r*chami zaczął się ubierać.
Właścicielka
W końcu się ubrali, a Psotka wypadła z drzewa z orzeszkiem w zębach tuż koło nich.
Shin zaśmiał się. -Chodźmy już malutka. -wziął wiewiórkę na rękę. -Mam nadzieję, że wzięłaś sobie więcej orzeszków...
Właścicielka
- Widzę, że mam po dziesięć w butach. - mruknął Sully. - Zajadacz jeden. - zaśmiał się.
-Już takie zapasy... -zaśmiał się głaskając rude stworzonko.
Właścicielka
- Czemu nie? Mam nadzieję, że nie zwiastuje nam czasem zimy.
/lul, myślałam, że jest brązowa xD mniejsza
//Ja tam nie wiem... Domowa jest brązowa a inne... Ee... Pamiętam jak straszyli wiewiórkę, która była ruda...
-No cóż... Zima i tak niedługo nadejdzie... -westchnął głośno. -Wszystkiego można się spodziewać.
Właścicielka
Sully, po przełożeniu orzeszków do kieszeni, zaczął szukać wyjścia na zewnątrz albo tamtej liny.
Konto usunięte
Nie dało się zaprzeczyć, iż Daniel był zmęczony. Głównie fizycznie, ale no... Był.
I musiał się umyć. O tak, to to zdecydowanie. Zmarszczył nosek, starając się nie spanikować, gdy uświadomił sobie, jaki jest spocony i w ogóle.
No ale niestety nie udało się. Poderwał się do góry, robiąc się czerwony na twarzy.
Właścicielka
Deus puścił Daniela i spojrzał w sufit. Ziewnął głośno i zmrużył oczy. Włosy od potu zaczęły mu się kręcić.
- Nadal wyglądasz seksownie z takim rumieńcem. - zachichotał cichutko. - Planujesz korzystać z łazienki?
Konto usunięte
Kiwnął szybko głową i wstał. Szybciutko poszedł do łazienki, starając się opanować oddech. Czuł się naprawdę źle. Bo był tak okropnie brudny!
Zamknął drzwi i wstrzymał oddech, rozglądając się po pomieszczeniu w poszukiwaniu wanny lub prysznica.
Właścicielka
Prysznic był, całkiem przestronny. Deus nie poleciał za Danielem, pewnie ledwo ruszył się z miejsca. Ciemnowłosy miał czas dla siebie.
Konto usunięte
Chłopak w te pędy wpadł pod prysznic i puścił gorącą wodę. Odetchnął cicho, gdy ciepły strumień przemywał jego ciało. Czul się spokojniej z wiedzą, że będzie czysty.
Na szczęście jego "fobia" nie przyjmowała tak paranoidalnych zachowań jak w wielu innych przypadkach.
Stał więc sobie pod prysznicem. Prawie bez ruchu.
Właścicielka
W końcu w pokoju coś spadło... prawdopodobnie Deus z łóżka. Niebieskowłosy wszedł do łazienki i nie przeszkadzając Danielowi zajął się myciem zębów.
Shin również zaczął rozglądać się za wyjściem. -Ymm.. Pamiętasz gdzie była ta lina...?
Właścicielka
Sully wzruszył ramionami i podszedł do drzwi, które okazały się otwarte i prowadziły na uliczkę Seyo.
- A to ciekawe...
-Nie było ich widać... -westchnął cicho idąc za ciemnowłosym.
Właścicielka
- Też ich nie dostrzegłem wcześniej. To chyba są te drzwi, które wcześniej nie chciały się otworzyć. Co teraz porobimy?
-Hmm.. Może gdzieś się przejdziemy? Albo będziemy się zbierać...
Konto usunięte
Daniel zrobił się czerwony i odwrócił tyłem od niebieskowłosego. Prychnął cicho, unosząc głowę do natrysku.
Właścicielka
- Może chodźmy na spacer... - rzucił Sully. - Tu może być jeszxze trochę ciekawych miejsc.
Właścicielka
Daniel skupiając się na prysznicu nie usłyszał, gdy Deus skończył i podszedł do kabiny.
- A może ci pomóc, Danielku?
-Mhm... Racja. -Shin uśmiechnął się lekko i położył wiewiórkę na swoim ramieniu, po czym chwycił dłoń Sullyego.
Właścicielka
Sully ruszył uliczką, nieco się gubiąc, aż dotarli nad brzeg morza.
- O jak fajnie....
Konto usunięte
Daniel spojrzał na Deusa przez ramię i fuknął, niczym rozzłoszczony kotek.
-Poradzę sobie.- Mruknął stanowczo.
-Mhm... Ślicznie tutaj.. -westchnął szatyn. Jak zaczarowany patrzył na horyzont.
Właścicielka
- Okej. - westchnął i usiadł na dywaniku łazienkowym, oparty o ścianę. Zamknął oczy i zaplótł dłonie na karku. - To sobie poczekam aż skończysz. - rzucił. Cóż, nawet nie pofatygował się, żeby się ubrać.
Sully pocałował go lekko w policzek.
- A dla mnie wszędzie jest slicznie, gdzie jesteś.
-Znowu przesładzasz atmosferę Sulluś. -nachylił się nad nim i cmoknął go w czoło.
Właścicielka
- Ano troszku. Zdarza się. - zaśmiał się Sully. - Po prostu szczęście czasem sprawia, że zapominam.
Shin objął go i położył głowę na jego ramieniu.
-Racja... Takie szczęście...
Właścicielka
- A dokąd pojedziemy później? - westchnął cicho.