Konto usunięte
Chłopak z zapałem kiwnal głową. -Prowadź.- Uśmiechnął się szeroko i machnął wolną ręką.
Właścicielka
Deus wyuczoną trasą doprowadził Daniela na nabrzeże. Był tam targ, w większości jeszcze pozamykany. Na głowami wisiały kolorowe lampiony. Dotarli nad brzeg, gdzie ponad szumiącą wodą unosiło się wczesne słońce.
-No właśnie nie mam... -uśmiechnął się szerzej. -Może dostaniemy tutaj, czy raczej wolisz ruszać dalej?
Właścicielka
- Zostańmy na razie. Tu jest tak przyjemnie... - Sully uśmiechnął się. - Idealnie?
Konto usunięte
Oczy Daniela mimowolnie zabłyszczały. Westchnął, mocniej ściskając dłoń Deusa. -Podoba mi się. - Powiedział rozmarzonym głosem.
Właścicielka
- Cieszę się, bo mi też się podoba. - westchnął Deus. - Uwielbiałem sobie wyobrażać, że ci to pokażę. - dodał po chwili.
Konto usunięte
Ciemnowlosy spojrzał na Deusa. Uśmiechnął się miło, można powiedzieć, że wprost po matczynemu. -W sumie to musimy sporo nadrobić.- Chłopak zaśmiał się.
Właścicielka
- Ano... -westchnął, tuląc się do Daniela. - A teraz? Masz na coś ochotę?
Konto usunięte
Daniel wzruszył ramionami. -Posiedzieć sobie. Z tobą~-
-Dokładnie... -westchnął głaskając Sullyego. -Gdybyśmy się już nie musieli nigdzie chodzić...
Właścicielka
Deus szybko rozejrzał się, a gdy znalazł pobliską ławkę, z zadziornym uśmiechem na nią opadł, ciągnąc za sobą Daniela, tak, że ciemnowłosy wylądował na jego kolanach.
- No to siedzimy~
- Hmm, tak jaksię zastanowiłem... odchodząc od tematu... jak myślisz, czy jak Daniel postanowi wrócić do domu, to weźmie ze sobą Deusa?
-No jasne. Czemu miałby go nie wziąć? -zapytał zdziwiony. -Chyba się kochają... Przynajmniej na to wychodzi...
Właścicielka
- Ano... ciekawe czy jeszcze śpią. - westchnął Sully. - Czasem zastanawiam się nad oczywistymi rzeczami, sam nie wiem czemu.
Konto usunięte
Daniel prychnal, czerwieniąc się. -Debil.- Mruknął, przytulając się do niebieskowłosego.
-No ja też nie mam pojęcia... A czy jeszcze śpią? A któż to wie? -uśmiechnął się lekko zamykając oczy.
Właścicielka
- Trochę przekręciłeś mi imię, Daniel~ - zaśmiał się niebieskowłosy.
- A ja mam taki probleemm... - mruknął cicho Sully.
//I teraz, jaki problem może mieć z rana Sully? Uwaga, bazujemy na intuicji Creepy
// O nie... Jesteśmy zgubieni...
-Jakiż to znowu problem Sulluś? -spojrzał na niego spod zmrużonych powiek.
Konto usunięte
Ciemnowłosy prychnal, rozbawiony. -Wydaje mi się, że to imię bardziej do ciebie pasuje.-
Właścicielka
//i ten dylemat, czy ma to być taki problem, czy jak miało być normalnie xD
- Neee... - Deus mruknął jak niezadowolony sześciolatek. - Naprawdę tak myślisz?
//dawaj ten normalny, obstawiam toaletę. Bez pobocznych myśli. Czekaj... Jednak coś ze mną nie tak ale pisz normalnie a nie tak...
Konto usunięte
Chłopak zasmial się. -Przecież bym cię nie okłamał~- Odpowiedział zadziornie, pokazując Deusowi język.
Właścicielka
- No bo jestem głodny i nie chce mi się wstawać bo jesteś wygodny.
- Yhm... - rzucił Deus, jednak nieco mniej weselej. Wpatrzony w dal tulił do siebie Daniela.
Shin zaśmiał się cicho.
-No świetnie. I co zrobimy skoro nie chcesz się ruszyć a jesteś głodny? Nie nasuwają się mi jakieś kreatywne pomysły Sulluś...
Właścicielka
- Zamówimy śniadanie do łóżka? - zasugerował Sully.
Konto usunięte
-Deus...- Zaczął Daniel.-...Nie obrazisz się, gdy powiem, że jednak zrobiłem się głodny?-
Właścicielka
- Nie, nie obrażę. - Deus odrzekł krótko. W tym krótkim zdanku czuć było brak... emocji. Niebieskowłosy spochmurniał, ale chwilę później wstał, niosąc na rękach Daniela.
Konto usunięte
-Co ci?- Zapytał Daniel, obejmując szyję niebieskowlosego. Westchnął. -Jezuuu, Deus ja tylko zartowalem!- Mruknął tak jakby oburzony, że chłopak nie wylapal tego nadwyraz oczywistego sarkazmu.
Właścicielka
Deus zaśmiał się cicho.
- Wiem, ale szansa na to, że w końcu nazwiesz mnie normalnie była tego warta~ - rzucił i pocałował Daniela w policzek. - A wracając do głównego tematu... na co mój skarbuś ma dziś ochotę.?
-Cudny pomysł. -uśmiechnął się lekko. -Nawet takie luksusy tutaj są?
Konto usunięte
Oburzony Daniel fuknął, puszczając szyję Deusa i zaplatajac ręce na piersi. Dumnie zadarl nos, nie patrząc na niebieskowłosego.
Właścicielka
Nagle tuż przy nich pojawiła się taca z parującą jajecznicą na boczku i kanapkami. Poza tym była tam herbata i karteczka, którą wziął Sully.
- "Nie ma, a przynajmniej nie w tym hotelu." - zaczął czytać. - "Ale jako, że szłam korytarzem, to wam dam. Smacznego - Kizuka." Jak miło!
Właścicielka
- Masz uroczą minę jak się wściekasz. Może mnie jeszcze trzepniesz? - rzucił Deus, idąc dalej uliczkami.
Niebieskowłosy wydawał się niezrażony. Pocałował Daniela w czoło i szedł dalej.
- To w końcu jestem Deus czy Jezu? - zapytał. - Poza tym, mogą być naleśniki?
Konto usunięte
Tak jak Deus powiedział, tak Daniel zrobił. Trzepnal niebieskpwlosego w ramię, zaciskajac usta. Wyglądało na to, że miał typowego focha, bo dzielnie nic nie powiedział.
-Świetnie~! Takie szczęście nam dopisało już rano... -zaśmiał się patrząc na tackę.
Właścicielka
- Dobrze, będę Cię karmić jak małego uroczego dzieciaka. Mam już w tym wprawę. - uśmiechnął się zadziornie Deus, po czym wniósł Daniela do knajpki, w której zamówił naleśniki. Następnie posadził ciemnowłosego na krześle.
- Chociaż głupio się czuje, gdy myślę, że ona mnie ciągle słyszy. - westchnął Sully. - Dobra, zjedzmy zanim nam wystygnie!~
Konto usunięte
Daniel uniósł brew.- Wprawę?- Zapytał, wygodniej układając się na krześle.
Właścicielka
- Widziałem, że podczas gdy Lewis doznawał załamania nerwowego, ty przeglądałeś zdjęcia z mojego dziennika. - westchnął cicho Deus. - Swego czasu zajmowałem się tymi dzieciakami.
-Ano racja. Dość dziwne uczucie. -uśmiechnął się lekko i lekko poprawił, sięgając po tackę.
Właścicielka
Sully szybko sięgnął po jedną z kanapek i z ochotą wepchnął ją sobie do buziuchny. Wyglądał jak chomik.
Konto usunięte
Daniel cmoknął. -Deus mamusia.- Powiedział, chichoczac. -Chciałbym to zobaczyć~-
Właścicielka
- Czyli co? Mam cię piersią nakarmić? - prychnął Deus. - Raczej ci tego nie udowodnię... - westchnął. - No chyba, że w snach. I tu nie żartuję.
Szatyn zaśmiał się patrząc na chłopaka.
-Nie tak szybko. Jeszcze czkawki dostaniesz.
Właścicielka
- Oj no nie przesadzaj. - rzucił cicho Sully. - Ciekawe, czy gdybym przestał być ghulem, to czy zmieniłby mi się apetyt...
Sully jadł już spokojniej, uśmiechając się do Shina.
-Da się przestać być ghoulem? -zapytał jedząc jajecznicę.
Właścicielka
- No właśnie nie mam pojęcia. - rzucił Sully. - I chciałbym się dowiedzieć. Nie byłoby takich problemów ze mną i w ogóle...
-Ale nie ma z tobą żadnych problemów, co ty mówisz... -westchnął Shin. -Dobry jesteś taki, jaki jesteś.
Właścicielka
- A ta zapaść na wyspie? - wzdrygnął się Sully. - Ty też się nieźle wystraszyłeś. Poza tym cały czas mi z tym źle... - lekko posmutniał.
-No może i się przestraszyłem ale wiesz... O to chodzi, by druga osoba troszczyła się o pierwszą. Nie mam ci nic za złe...
Właścicielka
- No dobra... - mruknął Sully i zajął się swoją jajecznicą. - Masz jakieś upodobanie do opiewkowania się mną?
Konto usunięte
Daniel zachichotał, po czym pokrecil głową, udając, że wyciera łzy. -Nie musisz.- Powiedział, jednak wciąż rozbawiony.