Właściciel
Frotnerin:
Przypominasz sobie to miejsce, z wczoraj. Jeszcze jest wybita szyba w oknie.
Hawk:
Atena byka tylko w stroju.
Kuba:
Nic, cisza.
Zeromous:
(Lobster Man)-Czy czasem będzie można zrobić wypad poza Akademię aby podziałać samemu?
Moderator
Ale i tak bierze tego symbionta i leci w stronę Vanetiny.
-Zaczekaj...
Przy okazji dzwoni do wnuków Frontiera:
-Atena została zliwkwidowana, powtarzam, aTena została zlikwidowana... Czy jeszcze jakieś obiekcje?
Właściciel
Hawk:
Nie ma to jak dzwonić do przyszłości.
Frotnerin:
Ten budynek z wybitą szybą, to była baza Kartelu.
Moderator
Leci do Vanetiny, a ona stęka jak LOki po spotkaniu Lokiego z Hulkiem, w sensie, że jak Loki...
//To ja tu nic pisać nie będę, bo mija się to z celem. Daj tylko znać jak się zacznie.//
- W aktualnej sytuacji na świecie lepiej jest działać w grupach, niż samemu..
Moderator
Asaria miała zadanie od Hel- namierzyć jej córkę, Liv. Sęk w tym, że nie wiadomo nawet, gdzie jest. Jest wieczór, ale są pewne anomalie energetyczne. Dla przykładu, Loki gdzieś wsiąkł. A Mjölmir też "zniknął".
Zatrzymała się na dachu jakiegoś wieżowca, spoglądając z góry na miasto. Nie sądziła, żeby wysokość mogła jej pomóc w zlokalizowaniu Liv, jednak w ten sposób jej się o wiele lepiej myślało, tak stojąc na granicy przepaści. Przede wszystkim musiała przeanalizować wszystko, co wie o celu, oraz ogóle zadania. Wszędzie mogła się kryć jakaś wskazówka...
//Po prostu namierzyć? I nic więcej? Btw.: Tę samą Liv, z którą jest teraz Nathalie?
Btw2.: Jakoś piszesz dłuższe wypowiedzi niż Zygarde, a jednak na twoje trudniej się odpisuje...
Moderator
Wskazówki: nieśmiertelna, niebieska skóra, fioletowe-różowe włosy, dziwne ubranie, porusza się portalami, może ożywić kogokolwiek, zna się na magii, może wykorzystać umarłych jako wojowników, ma znajomości z feniksami, a jej smok powinien gdzieś krążyć w okolicy. W skrócie, nie wiadomo, gdzie może być.
//1. Tak.
2. Nie mogę na to poradzić.
Westchnęła. Na pewno nikogo nie znajdzie, jeśli zostanie w tym samym miejscu, a jednak ciężko jej było postanowić opuszczenie dachu budynku. Tak bardzo lubiła przebywać na wysokościach... W każdym razie w końcu zdecydowała się na zmienienie miejsca przebywania i przeskoczyła szybkim, zwinnym skokiem na sąsiedni, dużo niższy budynek, lądując na stojąco i od razu biegnąc dalej, by przeskoczyć na kolejną budowlę i kolejną... Podczas przemieszczania się starała się unikać zatłoczonych miejsc, by nie zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi, jednocześnie zachowując czujność, w razie, gdyby udało jej się cokolwiek wyczuć. Może jakieś użycie magii? Wprawdzie jej pole manewru w tej kwestii nie było zbyt wielkie, skoro potrafiła posługiwać się i rozpoznawać tylko dwa ze wszystkich rodzajów magii, ale może trafiłaby na jakiś trop? Po jakimś czasie zatrzymała się na jakimś białej barwy budynku, znów rozglądając się po okolicy. Westchnęła ponownie. Coś czuję, że trochę mi to wszystko zajmie...
Moderator
Zauważyła dwie, co najmniej niecodzienne aktywności: pierws z a z nich to Panzerkampfwagen IV poruszający się z prędkością rzędu 80 km/h. Poza tym poczuła magię zdejmowania klątwy. Dosyć potężnej. Nawet laicy to czują.
Szczególnie zwróciła uwagę na tę drugą aktywność, którą wyczuła. Magia włożona w zdejmowanie klątwy była dość potężna, powinna więc raczej to chociaż sprawdzić. Nadal przemieszczając się po dachach, udała się w kierunku, z którego wyczuła ową magię. Choć pewnie drogą troszkę okrężną, bo wciąż unikała zauważenia przez większą grupę ludzi...
Moderator
Pochodzi to z podziemi ośrodka zdrowia Garino Ceres. A raczej spod tego.
Zatrzymała się na dachu sąsiedniego budynku, patrząc na ów ośrodek. Powinna tak po prostu tam wejść, czy może sposobem? W końcu uznała, że opcja druga jest raczej lepszym rozwiązaniem, bo zaczęła się rozglądać za innymi metodami dostania się do środka niż wejście frontowe, a jeśli trzeba było zajrzeć za budynek, przeskakując na inny dach, by móc to zrobić.
Moderator
Wejścia dla ptaków, otwarte okna, szyby wentylacyjne, tylne wejście...
Nie zastanawiała się długo, nim postanowiła skorzystać z szybu wentylacyjnego. Prawa fizyki jej nie dotyczyły, jeśli nie było jej to na rękę, a zatem nie dość, że mogła poruszać się tą drogą całkowicie bezgłośnie to jeszcze bez ryzyka, że szyb się pod nią zawali. Dodatkowo raczej marna była szansa, że ktoś zauważy Asarię, no i... Cóż, dla niej taki sposób był niezłą zabawą, a przecież uwielbiała wykorzystywać każdą okazję do rozrywki! Jak postanowiła, tak też zrobiła, starając się przemieszczać się w stronę źródła owego użycia magii do zdjęcia klątwy.
Moderator
Do środka rzeczywiście dotarłaś bezszelestnie, ale w środku... Z tym już gorzej, biorąc pod uwagę, żr ściany są pokryte franitem, który skutecznie blokuje jakiwkolqiek próby przedarcia się dalej. A poza tym nie widzisz przejścia.
Właściciel
Fronterin:
Pusto. Dziwnie pusto.
Hawk:
-Raczej nie
Zeromysz:
-A czego będziesz nas uczył?
Kuba:
-Pająk wszedł wejściem 7C!
Moderator
-No nic... Echo, wchodż na pamią...-otwiera pojemnik z symbiontem i wylewa na Vanetinę.
- Zablokować i zamknąć wszystkie wyjścia z tego rejonu, poza jednym. Właśnie nim skierować jak najwięcej ludzi z sąsiednich rejonów.
Moderator
-To pewnie pułapka.
Wyciągnął AK-74U
Właściciel
Hawk:
Symbiot wszedł na Vanetinę.
Kuba:
-Tak jest!
Fronterin:
Nagle światła zgasły. Zaczęły tylko się świecić czerwone alarmowe. Słyszysz szybkie kroki.
Moderator
Vanetina więc czeka. Niespecjalie ma nawet jak.
Hawk
-Błagam nie umieraj...
Moderator
Symbiont wchodzi na niego. Wskakuje na sufit i używa pajęczego zmysłu jako noktowizora.
- Poza opanowaniem zasad moralnych powinniście wiedzieć, jak panować nad swoimi mocami i nie pozwolić im siebie kontrolować.
No to czeka na jakiś efekt.
Właściciel
Hawk:
Nie umiera.
Vanetina:
Symbiot wszedł na ciebie. Nie umarłaś.
Fronterin:
Widzisz kilku żołnierzy. Strzelają do ciebie.
Kuba:
-Zaatakowali go.
0mysz:
-A czego się nauczymy od innych nauczycieli? Tak żebyśmy wiedzieli czego sie spodziewać?
Moderator
Vanetina zaczęła kasłać i próbowała wstawać.
Hawk
-Dzięki Bogu...
-Czyli mi?-zapytała się Vanetina.
Moderator
Zszedł z ściany i schował się za osłoną. Strzelił kilka razy do nich.
- Avengersi pewnie się pojawią.. Szczególnie Kapitan Ameryka, żeby poprowadzić wykład na temat "co to znaczy być bohaterem".. Czyli nuda dopóki nie zacznie się pokaz, a pozostali.. Możliwe, że Hawkeye będzie prowadził zajęcia praktyczne.. A raczej treningi, niektórzy mogą trafić na megalomana Starka.. Może i wiele można się od niego nauczyć, jeżeli ktoś posiada tylko intelekt, jednak poza tym.. To on głównie prowadzi lekcję arogancji i samouwielbienia.
Właściciel
//A je**e zimę//
Hawk i Vanetina:
I tak staliscie.
Zeromysz:
-A Squirrel i Iron Spider?
Fronterin:
Zaczęli strzelać do ciebie. Trafiłeś jednego z pietnastu. Koło twojej głowy przekcualy trzy naboje.
Kuba:
-Jeden z naszych zginął!
Moderator
Zamontował do AK-74U małą bombę i rzucił karabinkiem w grupę przeciwników. Wyciągnął M60 i zaczął wzywać Hawka. Jeśli się nie udało to schował się dalej.
- Oni.. Co do nich to nie wiem.. Może Wiewiórka pokaże wam, jak zachować twarz w każdej sytuacji..
Mówi dużo ciszej.. Tak bardziej do siebie - Bo nawet zlizardowana była urocza
Moderator
-Możę wrócimy do bazy, dziwnie się...
-Już, spokojnie...- po czym wzią ją na ramiona i odleciał do bazy.
Właściciel
Hawk i Vanetina:
Wrócikiście do bazy. Pada śnieg. Nagle macie wezwanie od Fronterina.
Zeromysz:
-Uuuuuuuu
Frotnerin:
Odbiegają. Ginie trzech
Moderator
Vanetina została i wróciła do pokoju, a Hawk leci natychmiast do Frontiera.
//Pytnie, jaki jest tam miesiąc?
Moderator
Czekał aż jakiś podejdzie aby zadać mu cios kolbą.
- Że niby powiedziałem coś dziwnego ?
Właściciel
0mysz:
Lobster Man: zabrzmiało to trochę... Wiadomo jak.
Vanetina:
I jesteś w pokoju.
Hawk:
I lecisz.
Fronterin;
Zachowują dystans. Jeden z naboi leci prosto na ciebie. Pajczy zmysł.
Moderator
Vanetina
I robi to, o Vanetina lubi najardziej... Czyli śpi jak suseł.
Hawk
Przyspiesza na maksa. do pozycji frontiera.
Moderator
Wykonuje unik i broni się przed następami przeciwników czekając aż Hawk przyleci.
- Jeszcze jakieś uwagi ? - Mówi to z dosyć.. Mrocznym spojrzeniem.. Jednak to jeszcze nie jego demoniczna połowa, bo nadal jest jedna para oczu a nie dwie.
Właściciel
0mysz:
I dzwonek.
Hawk;
/koniec Listopada//
I jesteś przy budynku.
Vanetina:
Śpisz.
Frotnerin:
Nagle usłyszałeś coś za sobą. Coś bardzo szybkiego. Zemdlałeś.
Moderator
//Dzięki.
Hawk wbija się do budynku i wystawia wszystkie bronie na ierzch i idzie do Frontiera.
Vanetina
Śpi, aż się (lub ktoś ją) obudzi.
Moderator
No co, kuhwa? Zemdlał .-.
Właściciel
Fronterin:
No nie Budzisz się.
Hawk:
Nikogo nie ma. Urwał się sygnał Fronterina.