No to może na razie trzeba dać sobie z tym spokój i zająć się dalej "patrolem".. Z tą różnicą, że tym razem nie jest sam.
Skinęła głową. -A więc prowadź...- mruknęła tylko w odpowiedzi, kończąc to rozglądanie się. Nie należała do osób zbytnio rozmownych, więc nie można się było po niej na chwilę obecną spodziewać dłuższej wypowiedzi. Do ludzi cierpliwych... Też zresztą nie należała.
Właściciel
Erotta:
Ant Man zaprowadził was do mrowiska. W środku mrowiska widzisz kilka pomniejszonych normalnych rzeczy, takich jak krzesło, stół dywan itp.
Zeromous:
Patrol przebiega spokojnie. Nic się nie dzieje.
- Gdybym tylko mógł zlokalizować energię cząsteczek Pym (chyba tak się nazywały te od Ant-Mana).. To prawdopodobnie mógłbym odnaleźć Ant-Mana.. Ale ani moja moc na to nie pozwala.. A nie zabrałem nic z bazy poza komunikatorem - Po chwili spogląda na wilka - Nic takiego.. Tylko głośno myślę
- Pewnie ten, który strzela siecią i łazi po ścianach. - odparł i ruszył w kierunku źródła głosu.
Właściciel
Zeromous:
To nic że mógłbyś wrócić do Akademii i wziąć książkę którą trzymał Ant Man aby Wilk złapał trop. To nieważne.
Kuba:
Widzisz jednego ze swoich.
-Co się tu stało?
Po co iść tak na około.. Skoro lepiej wyszukać po zapachu wiewiórki.. Chociaż wiewiórek w tym mieście jest mnóstwo, jednak jest na to sposób - Shadow.. Szukaj największego skoncentrowania zapachu wiewiórki.
Rozejrzała się, jednak z jej twarzy trudno było wyczytać jakąkolwiek emocję. -Długo będę musiała tu zostać?- zapytała w końcu, po czym dodała -W sensie, istnieje jakakolwiek szansa, że obie strony znudzą się poszukiwaniami i będę mogła wrócić do normalnego życia?- zerknęła na Ant-Mana, stawiając tygrysicę na ziemi. Nie mogła jej w końcu nosić w nieskończoność...
- Spider-Men. - odparł krótko.
Właściciel
Zeromous:
Wilk pobiegł stronę najbliższego drzewa.
Kuba:
-Ale który? Bo aktualnie jest ten czerwony, zwykły, europejski...
Erotta:
(Ant-Man)-Zawsze jest możliwość że w międzyczasie zgodzisz się na jedną z opcji.
- Tego to ja nie wiem. - odrzekł. - Ale skoro jesteśmy w USA to raczej nie ten europejski, nie?
Właściciel
Kuba:
-Chodzi o tego, jak mu tam, Fronterina?
- Osobiście nie interesują mnie superbohaterowie. - powiedział i dla pokazu, jego prawica zapłonęła szkarłatem. - Bardziej to, jak się ich zabija.
Podchodzi do niego - Chyba tutaj jej nie ma..
Właściciel
-Tylko właśnie nie wiadomo którego za to zabić.
Zeromous;
I tak do każdego drzewa.
Nie wie, już co do końca powinien zrobić.. Nie chce mu się za bardzo wracać do akademii, ale chyba to jest jedyne wyjście.. Bo w Central Parku to wiewiórek jak mrówków albo mrówek mówiąc mniej kolokwialnie
Zacisnęła lekko usta. -A zatem raczej nieprędko stąd wyjdę. Potrzebuję trochę czasu na zastanowienie...- mruknęła cicho pod nosem, chyba bardziej sama do siebie niż do kogokolwiek. Zgodzić się na którąś z propozycji? Gości w skafandrach od razu mogła skreślić z listy opcji, a co do Akademii Tarczy... Nie chodziło nawet o samą Tarczę. Zawsze chciała zostać superbohaterką, jednak na zgodę nie pozwalało jej coś tak prostego jak duma. Mogłaby zaakceptować propozycję, ale... Zirytował ją fakt, że koleś w fiolecie, próbujący ją do tego przekonać, nieproszony włamał się do jej mieszkania. Zawsze skrupulatnie oddzielała swoje życie prywatne od życia jako Shadow of Tiger, więc nie mogło być dla niej niczego bardziej działającego na nerwy niż ktoś z tej "drugiej rzeczywistości" (jak zwykła zwać wszystko, co robiła pod osłoną maski) przedostający się do jej normalnego życia. W skrócie? Samanta miała po prostu zbyt trudny charakter i zbyt wiele uporu w sobie, aby przystać na opcję, którą popierał ktoś (w jej opinii) tak niewiarygodnie bezczelny. Nie trzeba chyba dalszych wyjaśnień tego, co kotłowało się teraz w jej głowie?
Właściciel
Zeromous:
Więc szybko nie znajdziesz.
Erotta:
(Squirrel)-Będę szła, bo zaczną coś podejrzewać.
Skinęła jedynie głową, nie odzywając się i wciąż będąc pogrążoną w rozmyślaniach. Dopiero kiedy Squirrel odchodziła poruszyła niemo ustami, jakby mówiła "Do zobaczenia!" jednak nie wydając z siebie żadnego dźwięku. Cóż, nie należała do osób otwartych na innych...
- Nie mam czasu na uganianie się za nimi na razie.. Wolę sprawdzić pewne miejsce. Oby on nadal tam przebywał. Shadow, idziemy !
- Najlepiej każdego po kolei.
Właściciel
Erotta:
Tygrysica zaczęła się rozglądać po mrowisku.
Zeromous:
Widzisz Squirrel Girl.
Kuba:
-To, który najpierw?
Podchodząc do niej od razu woła -a więc tutaj jesteś.
- A który jest najbliżej? - odparł pytaniem na jego pytanie.
Właściciel
Kuba:
-Chyba...... Spider-Man ten stąd. Ten pierwszy.
Zeromous:
(Squirrel Girl)-Znalazłeś ją?
- Tak.. Jednak uciekła. Najwidoczniej ktoś jej pomógł, bo w aktach Tarczy nie ma nic o teleportacji.. A trop po prostu się urwał
- Świetnie. Zbierz jak najwięcej ludzi. Wyruszamy jeszcze dziś.
Właściciel
Kuba:
-Tak jest!
Pobiegł.
Zeromous:
-Widziałam ją. Coś mi mówiła że nie chce się widzieć z Emo w fioletowym...
Poszedł do siebie by zabić czas medytacją i odrobiną treningu.
Sama też postanowiła się trochę rozejrzeć, jednak nie tracąc z oczu Catty. Może czasami trzymała wszystkich i wszystko na dystans, ale do tygrysicy była mocno przywiązana i nie chciała się z nią rozstawać, zwłaszcza w chwili, w której miała tyle rzeczy do przemyślenia.
Właściciel
Mrowisko było bardzo duże. Widzisz komorę z jajkami i larwami.
Kuba:
Więc trenujesz.
- Czuję, że wiesz coś więcej.. Tylko to ukrywasz.. Jednak myślę, że Fury lepiej by cię przesłuchał
Na pewno nie zatrzymała się w tej części, a jedynie kontynuowała dalsze oględziny, biorąc Catty znów na ręce, aby nieco się uspokoić. Ze względu na swoją siłę nie miałaby problemu w noszeniem nawet dorosłej tygrysicy, a teraz jak w żadnej innej sytuacji potrzebowała mieć Catty przy sobie. Sama wciąż pozostawała w tej prawdziwszej formie i mimo iż jej twarz nie wyrażała niczego, tygrysie uszy miała położone po sobie, a ogon swobodnie opuszczony ku dołowi, co świadczyło po części o neutralnym nastawieniu do sytuacji, a po części o lekki zaniepokojeniu, wynikającym z tych jej rozterek myślowych. W sumie sama była ciekawa czy ostatecznie zwycięży duma czy ambicje, gdyż tak naprawdę ciężko jej było stwierdzić czy po jakimś czasie, kiedy już ochłonie po owym zajściu, nie postanowi się jednak zgodzić na propozycję nr.1 (Tarcza).
Kontynuował, póki ktoś go nie powiadomił, że wszystko gotowe.
Właściciel
Zeromous:
-Dobra, ukrywam ją. Chcę ją przekonać do Tarczy, lepiej żebyś się jej nie pokazywał. Po prostu chcę ją powoli przekonywać do Tarczy.
Erotta:
Dalej jedzenie, laboratorium...
Kuba:
Przybiegł do ciebie jeden z twoich ludzi.
-Jesteśmy gotowi, tylko nie wimy gdzie jest Pająk.
- A po co iść do niego, jeśli on przyjdzie do nas? - zapytał i napawał się chwilę tym momentem. - Gdzie jest najbliższy bank?
Właściciel
-Czyli jednak uruchomić plan ataku na bank rezerw federalnych?
-Nie, wtedy zlecą się Avengers. Zwykły bank Nowo Jorski.
- Dokładnie. Zwykły bank.
Właściciel
-Może być ten dwie ulice dalej?
- Ja może i mógłbym na to przystać.. Jednak co z Furym ?
Zatrzymała się przy laboratorium, jednak jedynie po to, aby się trochę rozejrzeć, raczej nie mając zamiaru czegokolwiek dotykać. W końcu była tylko gościem i byłoby to conajmniej niegrzeczne.
Właściciel
Zeromous;
-Oficjalnie ciągle jej szukamy.
Erotta:
Jest tutaj wszystko co jest potrzebne do Laboratorium.
Kuba:
-Połowa ludzi. Druga połowa musi zotsac na wypadek ataku.
- Ale i tak lepiej byłoby ją jakoś obserwować..
Mruknęła coś niezbyt wyraźnie pod nosem, po czym ruszyła dalej. Blask jej oczu znacznie przygasł i w sumie możnaby już było je uznać za normalne, gdyby nie ta purpurowa barwa. Widocznie jej się już zaczynało nudzić, jednak nie przejmowała się tym zbytnio, ponownie oddając się rozmyślaniom. Zeszła już jednak z tematu, który wcześniej krążył jej po głowie i zaczęła się zastanawiać co teraz porabia jej ciotka. Pewnie się zamartwia o nią, w końcu uciekła z domu schodami pożarowymi, ścigana przez dziwaka w fiolecie i kolesi w skafandrach, zabierając ze sobą jedynie tygrysa... Cóż, nie najlepsze warunki, aby zniknąć.
Właściciel
Kuba:
-300
Zeromous:
-Jest w mrowisku Ant-Mana. Trzeba będzie się zająć nauką nowych.
Erotta:
Podszedł do ciebie Ant-Man.
-Zaprowadzić cię do pokoju, gdzie jako tako można spać?
- Nie chodzi mi o to.. Najlepiej byłoby podesłać tam kogoś incognito.. Kto mógłby być w podobnej sytuacji do niej.
- Trzydziestu idzie ze mną do banku, dwustu ma ukryć się w okolicznych budynkach, reszta czekać tu, w bazie. Macie robić za wsparcie lub osłonę odwrotu, zależy jak powiedzie się misja. I bronić bazy, tak w razie czego.
Właściciel
Kuba:
-Tak jest!
Zeromous:
-Nie, wtedy może zacząć coś podejrzewać.