Właściciel
Erotta:
Latarnia.
Kuba:
-Nie.
//Sugerujesz, żeby niszczyła własność miasta... Ale no co tam! To dopiero początkująca, niech popełni kilka błędów! No i wygięta czy nie, latarnia i tak może działać, c'nie?//
Podniosła więc nieznajomego z ziemi "za szmaty" i podeszła z nim do latarni, trzymając go mocno, aby przypadkiem nie uciekł. Następnie wolną ręką wygięła latarnię w odpowiedni sposób i najspokojniej w świecie zacisnęła ją wokół mężczyzny, w pewien sposób go wiążąc, tym samym. Zrobiła to na tyle delikatnie, aby nie połamać mu żeber, ale na tyle mocno, aby żadnym sposobem się nie mógł wyśliznąć. Następnie cofnęła się kilka kroków, zamieniła się w cień i przeleciała za jakieś drzewo, gdzie upewniwszy się, że nikt nie może jej zobaczyć, przemieniła się z powrotem w siebie, naciągnęła mocniej kaptur i wróciła do biegania, obserwując jednak z oddali miejsce, w którym zostawiła złodziejaszka.
Moderator
//Bardzo podobne zakończonie do pierwszej akcji Hawka. Tyle żę to byli dresi... Z innej beczki, ciekawe, kto by wygrał w siłowaniu na rękę. Hawk czy Shadow...
Właściciel
//Bardziej by pasował pojedynek osób z takimi samymi mocami typu Fronterin vs. Parker.//
Zgarnęła go policja. Gdy miałaś odwróconą głowę wpadłaś na kogoś.
Moderator
//No to Vanetina kontra Loki i Hawk kontra Iron-Man...
-Ugh...- jęknęła, odsuwając się pośpiesznie od nieznajomej osoby. Wyraz jej twarzy świadczył o lekkim, aczkolwiek bardzo wyraźnym zakłopotaniu. -Najmocniej przepraszam, zamyśliłam się troszkę...- powiedziała, wymuszając niewinny uśmiech i wymijając tą osobę, uprzednio obrzucając ją dyskretnym spojrzeniem od stóp do głów. Może to było z przyzwyczajenia, ale nie potrafiła kogoś napotkanego po raz pierwszy nie zlustrować krytycznym wzrokiem i nie zacząć snuć domysłów na temat tej osoby. Taka już po prostu była...
Moderator
//Z Magdą nie ma co gadać... Prawie tak silna jak Hulk... Ale Hawk w sumie ma niemalże niewyczerpywalne źródło energii w sobie...
- Dowodzisz jak mnie nie będzie. - rzucił do najstarszego stopniem żołnierza Kartelu i ruszył w kierunku siedziby Osbrona.
Właściciel
Erotta:
Tą osobą był Nick Fury. Tak. Ten sam od Hellicariera, Akademi Tarczy i Avengers oraz twórca Defenders.
-Obserwuję cię od dawna. Nadajesz się do Akademii Tarczy.
Wcześniej chciała po prostu odejść, ale na te słowa zatrzymała się w pół kroku, najwyraźniej nie wiedząc co odpowiedzieć. -Ch-chyba nie rozumiem o czym pan mówi...- wykrztusiła w końcu i zdobyła się na zmuszenie nóg do poruszenia się, a konkretniej ponownego ruszenia tą samą ścieżką, którą szła przed zauważeniem złodzieja. Poczuła jednak, że na twarz wypływa jej lekki rumieniec. A więc wiedzą kim jestem... pomyślała, rozpaczliwie główkując na to co mogło ją zdradzić. Może nieopatrznie przemieniła się gdzieś, gdzie były kamery, albo co...
Właściciel
//Tarcza jest jak FBI. A nawet lepiej. Widzą wszystko. Wszystko. Dosłownie. Nawet kibel Obamy oraz sypialnie Kim Dzong Una.//
-Samatha Villigent-Moven?
Powiedział wyjmując teczkę.
-Mamy tu cały twój życiorys.
Szła dalej, usilnie nie oglądając się za siebie i najwyraźniej udając, że nie usłyszała tej wypowiedzi. Widocznie nie mogła przyjąć do wiadomości tego, co usłyszała podczas tej krótkiej rozmowy. Jeszcze nie. Najlepiej, żeby to sobie wszystko przemyślała, przysłowiowo przespała się z tym... A w sumie to kogo próbowała oszukać, chyba samą siebie. Żadna ilość czasu nie sprawiłaby, że przyjęłaby to do końca do wiadomości. Cały mój życiorys... No po prostu pięknie! pomyślała gorzko z nutką ironii. Potrząsnęła lekko głową. Nie myśl o tym, bo jeszcze dostaniesz migreny. Po prostu idź, idź przed siebie...
Właściciel
Więc idziesz, idziesz, idziesz.... I wieczór.
//Aha. Ok. Dzięki za odpis.//
Właściciel
Kuba:
Więc idziesz w stronę Oscorpu. Po pół godzinie już widzisz budynek.
Spacerowała aż do zapadnięcia zmroku. Później usiadła na jednej z ławek parkowych, zastanawiając się nad tym, czy w ogóle opłaca jej się wracać na noc do domu. Poza tym rozmyślała nad słowami Nicka Fury'ego. Akademia Tarczy... Ona? Owszem, radziła sobie z drobnymi przestępcami bez problemu i zawsze marzyła, aby zostać superbohaterką, ale czy było ją na to stać? Zbyt imponujących mocy to ona nie miała, przecież... A z drugiej strony, niektórzy superbohaterowie z prawdziwego zdarzenia również. Kwestia wyszkolenia oraz treningu, zapewne. Może więc jednak powinna to przemyśleć... Zaśmiała się gorzko pod nosem. Brzmiało to wszystko jak naprawdę bardzo okrutny żart. Tylko czekać, aż mimo niewłaściwej daty usłyszy skądś "Prima Aprilis!" i dowie się, że ją wrabiano... Ona by się gdziekolwiek nadawała?
Właściciel
Jednak nikt taki nie wyskoczył. I sms od ciotki. Czy nie kupił abyś po drodze kilo ziemniaków.
Westchnęła, ale wstała z tej ławki i nieśpiesznym krokiem ruszyła w stronę sklepu. No dobra, ja się poddaję, jednak wrócę do tego domu... Poza tym, trzeba nakarmić Catty! pomyślała.
Właściciel
Wszedłaś do sklepu. Były tam rzeczy których potrzebowałaś, ziemniaki, jedzenie dla kota...
Wzięła więc to co potrzebowała, plus jedną paczkę chipsów dla siebie, po czym zapłaciła za to i opuściła sklep. Udała się od razu do domu, przy okazji sprawdzając coś w telefonie, przez co nie patrzyła za bardzo na drogę. Miała jednak niezawodny refleks, więc wątpiła, aby się mogła wywrócić, albo wejść pod samochód bądź tramwaj...
Skoro widzi budynek to niezwłocznie do niego wchodzi, a przy okazji rozgląda się po wnętrzu.
Właściciel
Kuba:
Recepcja, winda, ochrona. Byłby to jeden z moich typowych odpisów gdyby nie ta ochrona. Nie był to stereotypowy czarny gruby policjant uzależniony od pączków. Był to typowy Żołnierz. Miał karabin, mundur, hełm i kamizelka kuloodporna.
Erotta:
Doszłaś do domu.
Udał się, więc do recepcji.
- Ja w sprawie pracy. - rzucił.
Schowała telefon, a następnie weszła do mieszkania. -Już jestem! Kupiłam ci te ziemniaki o które prosiłaś!- zawołała w ramach zwrotu "Dobry wieczór!" po czym udała się do kuchni, aby tam je zostawić, a następnie iść nakarmić tygrysa i udać się do swojego pokoju, by odpalić na laptopie jakiś film i tak spędzić resztę wieczoru. Normalnie nie marnowałaby czasu w taki sposób, a tym bardziej nie przy tak niezdrowych chipsach, ale żeby nie rozmyślać tak nad tym, o czym myśleć nie chciała postanowiła się trochę "odmóżdżyć" dlatego też powzięła taki, a nie inny plan.
Właściciel
Kuba:
-Akurat dzisiaj zwolniło się miejsce na "Konserwatora Powierzchni Płaskich".
Erotta:
-Dziękuje. Wyglądasz jakoś inaczej niż zwykle, coś w pracy?
- Świetnie! - powiedział z udawaną wesołością. - Od kiedy zaczynam i gdzie ma uniform i sprzęt?
Właściciel
-W magazynku. Pan Jack pana zaprowadzi.
Widzisz sprzątaczka z plakietką Jack. Typowy stary sprzątacz narzekający na wszystko i wszystkich.
Uśmiechnęła się niewyraźnie i lekko pokręciła głową. -Nie, w pracy jest tak samo jak zwykle. Po prostu... W parku złapano dzisiaj jakiegoś złodzieja, w momencie w którym tam biegałam. No wiesz, ten strach, że ciebie też mogli okraść, ta niepewność czy twoja okolica jest aby na pewno bezpieczna...- skłamała raczej przekonującym tonem głosu, jakby naprawdę bała się, że coś może jej się stać. -Ale to nic. Obejrzę sobie jakiś film to i o tym zapomnę...- powiedziała, zostawiając te ziemniaki i opuszczając kuchnię. No to teraz pora nakarmić Catty i zrobić sobie chwilę relaksu przed komputerem...
Wzruszył ramionami, kiwnął głową i poszedł za owym sprzątaczem.
Właściciel
Erotta:
-Rozumiem.
Tygrys nakarmiony, wszystko zrobione. Czyli możesz usiąść do komputera.
Kuba:
Zaprowadził cię do pokoju z miotłami.
-Może Nimbus2000 to to nie jest ale musisz sobie poradzić z tym. Na sam początek sprzątanij korytarz.
A więc wzięła swoje chipsy i usiadła przed komputerem. Poszukała jakiegoś filmu, który mógłby ją zainteresować, a który jednocześnie nie byłby za długi. Ciągle nie zapominała o swoim dbaniu o zdrowie i nigdy nie zdecydowałaby się oglądać film kosztem potrzebnej ilości snu...
Właściciel
Chappie, Kevin sam w Tokio....
Właściciel
Rekinomotyka vs. Krewetka mutant, Batman 2, Flash, Star Wars 3.
Nadal nie była zachwycona tym co znalazła, ale w końcu postanowiła obejrzeć Batman 2.
Właściciel
Oglądasz, bijatyka motzno. Joker robi sztuczkę magiczną pod tytułem "ku*wa, przepraszam. Przebiłem ci rękę ołówkiem."
Oglądając jadła te swoje chipsy, starając się zapomnieć o tym, jak bardzo są niezdrowe.
Właściciel
Udało ci się nawet całkowicie zapomnieć.
Po obejrzeniu filmu i zjedzeniu tych chipsów postanowiła jeszcze szybko sprawdzić pocztę, zanim weźmie szybki prysznic i położy się spać. Może coś do niej przyszło..?
Właściciel
Słyszysz pukanie do drzwi.
-Hm?- zdziwiła się, jednak zamknęła laptopa i wyszła ze swojego pokoju. Podeszła do drzwi i zajrzała przez judasza (wizjer), aby zobaczyć, czy zna tą osobę. Może to był ktoś do ciotki..?
//Ja wiem, że nie do ciotki, ale tak pewnie by ona pomyślała...
Zaklęła cicho pod nosem. Cholera, musiałam być naprawdę nieostrożna, skoro już drugi koleś od nich mnie odnalazł... dodała w myślach do swej uprzedniej wiązanki przekleństw, cofając się od drzwi. Westchnęła jednak i otworzyła je. Przestępcą nie była, więc nawet jeśli kolejna osoba nie wiadomo jak się o niej dowiedziała, nic jej przecież nie groziło... -Tak..?- zapytała, nieco zaspanym głosem i przecierając lekko oczy. A już chciała powoli się szykować do snu...
//Btw.: Raven nie była z DC? Bo ten obrazek to jej genderbend... *Śmiech*
Właściciel
Darkuss:
Otwiera ci dziewczyna.
-Sam! Kto tam?
Samantha:
Słyszysz głos ciotki
-Sam! kto tam?
Odwróciła na chwilę głowę w stronę wnętrza domu. -Nie wiem, ciociu! Jakiś pan z telewizji ze swoim zwierzątkiem!- odpowiedziała, po czym znów spojrzała na niego i zasłoniła usta, kiedy wyrwało jej się ziewnięcie. -W... W jakiej sprawie?- zapytała obojętnym tonem głosu.
//cała ta postać jest na niej wzorowana XDD//
- podążam tropem pewnej osoby.. Dość wyjątkowej osoby