Właściciel
- Na zwykłego mieszkańca to Ty mi raczej nie wyglądasz. - powiedział, wskazując na szaty. - Nie uciekłeś Ty aby z jakiegoś szlacheckiego domu, czy coś?
Konto usunięte
// Kiedy dostał szaty? A, wytłumaczysz mi w końcu ile czasu minęło podczas treningow?//
- Nigdzie nie uciekłem! Mam spotkanie z przyjacielem, też jest elfem...
Właściciel
//A nie dostał? Wydawało mi się, że o tym pisałem. A nawet jeśli nie, to uznajmy, że dostał, bo dostaje ja każdy adept Gildii Magów. A na szkoleniu mogło Ci zlecieć spokojnie ze dwa, trzy tygodnie.//
- Ta? To skąd masz te szaty? Może jesteś Magiem, co?
Konto usunięte
// Wydaję mi się, że nie pisałeś, ale to już nieważne.//
- Czy to ma jakieś znaczenie panie strażniku? Przecież Cię nie zaczaruję!
Właściciel
Najwyraźniej uznali odpowiedź jako potwierdzenie, a że prości ludzie szanują Magów, wszystkich Magów, to wpuścili Cię do miasta.
Konto usunięte
Westchnął cicho i wszedł do miasta. Zaczął szukać karczmy, w której miał znaleźć elfa-myśliwego.
Właściciel
Karczma w Linest była tylko jedna, więc znalazłeś ją bez problemów. Z Elfem może być już nieco trudniej.
Konto usunięte
Wszedł więc do jej środka. Podszedł do karczmarza.
- Dzień dobry, szukam elfa, jest myśliwym. Nosi łuk, dwa miecze i sztylet. Jest tu taki karczmarzu?
Właściciel
- No znam go, to Kalandil, ale nie widziałem go tu dziś. - odpowiedział karczmarz.
Konto usunięte
- A wiesz gdzie może być teraz?
Konto usunięte
- W takim razie zaczekam na niego. - Młody elf zaczął szukać wolnych miejsc w karczmie.
Właściciel
Nie było tu teraz dużego ruchu, bo chyba nigdy nie było, więc dość szybko takowy znalazłeś.
Konto usunięte
Usiadł przy stoliku i czekał znudzony na Kalandila.
Właściciel
//Tutaj proponuję poczekać kilka dni na Michała. Jeśli do tego czasu nie ruszy swego strażnika, to kontynuujemy bez niego.//
Konto usunięte
// Ohh... Kilka dni? :( //
Właściciel
//Liczyłem, że się odezwie, ale nie.//
Widząc, że tak długo czekasz, karczmarz oderwał się na chwilę od roboty i podszedł do Ciebie.
- Słuchaj, Kalandil kręci się ostatnio przy barakach straży miejskiej, pił też niedawno za ich złoto, więc spróbuj poszukać go tam.
Konto usunięte
- Tak zrobię, dziękuję. - Wreszcie się doczekał, ochoczo powędrował do baraków straży.
Właściciel
Znalazłeś je pod bramą, gdyż przylegały bezpośrednio do murów miasta.
Właściciel
Rozmawiał właśnie z dwójką strażników miejskich.
Konto usunięte
Poczekał aż skończy, nie wolno przerywać rozmowy, to niegrzeczne!
Właściciel
Bóbr:
No właśnie! Niemniej, w końcu skończyli.
Vader:
Dojechaliście wreszcie do miasta. Na Twoje szczęście nic Was nie napadło i żadnemu z Twych pacjentów się nie pogorszyło.
Konto usunięte
Podszedł bliżej do Kalandila.
- Um... Przepraszam, musimy porozmawiać Kalandilu.
Nadal pilnował stanu zdrowia rannych, licząc na to, że strażnicy sobie odpuszczą ze względu na obecną sytuację.
Właściciel
Bóbr:
Zmierzył Cię dość pogardliwym, jak na Elfa, wzrokiem.
- Czego chcesz? - burknął.
Vader:
Przepuścili, oszczędzili sobie i Tobie mąk pytania o nazwisko.
Konto usunięte
- Kip mnie do Ciebie przysłał, ty masz powiedzieć co dalej czy jakoś tak...
Właściciel
- W sensie, że ten oszroniony bałwan? - spytał. - Więc teraz nazywa się Kip? Co to za imię?
Konto usunięte
- Nie wiem, wydaję się trochę śmieszne. To Sty... Styric z gildi magów. Mogę wiedzieć co u Ciebie właściwie robię?
Właściciel
- Ach, on. - mruknął. - Zmienia imiona i pseudonimy jak ja kobiety. Już lepsze było jego ostatnie imię. No, nieważne. A co? Nie powiedział Ci, po co Cię tu przysłał?
-Mam szukać Maga leczenia, czy zostać z rannymi?
Właściciel
- Zostań lepiej, ja poszukam. - powiedział Krasnolud. - Jakbyś poszedł, a im wtedy coś się stało, to ja nie miałbym co zrobić.
Po tych słowach wziął swój topór i ruszył wgłąb miasta.
A więc Abuyin został, doglądając rannych.
Właściciel
Ci trzymali się w miarę dobrze, a Krasnolud zdołał wrócić z jakimś jegomościem, który zapewne był Magiem.
Czekał na rozwój wydarzeń, zrobił krok w tył, by nie przeszkadzać Magowi.
Właściciel
Ten tylko pobieżnie ocenił ich stan i zabrał do siebie, a Ty zostałeś sam z Krasnoludem.
-No więc, cieszę się, że jakoś mogłem pomóc.
Właściciel
- Nie pie**ol, piwko Ci się za to należy. Na mój koszt! - powiedział i skierował swe kroki wprost do karczmy.
-W sumie, piwo połączone z rozmową nikomu nie zaszkodziło.
Ruszył za krasnoludem.
Konto usunięte
- Nie, powiedział że od Ciebie się dowiem o co chodzi...
Właściciel
Vader:
A on wszedł do jednej z karczm, od razu dając pieniądze na piwo i siadając przy wolnym stoliku.
Bóbr:
- Ach, no tak. Jak zwykle. - mruknął i kopnął jakiś kamień obok. - No dobra, sprawa ma się tak: Ostatni ludzie skarżyli się na jakiegoś wielkiego potwora grasującego po lesie. No to straż wynajęła mnie do usunięcia go. Zabiłem dość pokaźnego Warga, Ciebie zeżarłby na raz. Ale okazuje się, że coś tu jeszcze krąży. Właśnie dlatego potrzebny mi Mag, bo sam się na Magii nie znam.
No cóż, jedyne co mógł zrobić, to wyjść lub się do niego dosiąść. Skoro nie był rasistą, to przysiadł się do krasnoluda.
Konto usunięte
- No dobrze, spróbuję Ci pomóc. Od czego musimy zacząć?
Właściciel
Vader:
Po chwili otrzymaliście po kuflu zimnego piwka. Krasnal opróżnił swój kufel, a później zamówił następny. Również go wypił i zatrzymał się na trzecim, dając Tobie czas na reakcję, bo on miał już dwa za sobą, a Ty nawet ust nie zwilżyłeś.
- Od tego, że powiesz mi, na jakiej Magii się znasz.
Łyknął piwa.
-Na żadnej, nie uczyłem się nigdy żadnej magii.
Właściciel
Vader:
//Ku*wa, tak kończy się zbyt szybkie pytanie. Tamto miało być do Bobra, ale zaraz to naprostuję.//
- A jakieś inne umiejętności?
Bóbr:
- Od tego, że powiesz mi, na jakiej Magii się znasz. - powiedział Elf.
-Resztki starego, bezużytecznego już zawodu. Nic szczególnego.
Właściciel
Vader:
- Czyli...?
Bóbr:
- Tylko? - upewnił się Elf. - Nic więcej?