Konto usunięte
-Jest tam na dole jakieś zejście? Stąd nic a nic nie widać.
Właściciel
- U nas też nic! - zameldował jeden z żołnierzy. - Może to fałszywy trop?
Konto usunięte
-Możliwe. Szczwana bestia.
Powoli zlazł ze skały tak aby się nie połamać.
Konto usunięte
-Chyba wrócimy tu z myśliwym.
Właściciel
Potakujące skinienie głową i westchnienia ulgi, uświadomiły Cię w przeczuciu, że Twoi ludzie byli za tym planem całym sobą.
Konto usunięte
Skierował się więc z powrotem do miasta.
Właściciel
A oni za Tobą i szybko te tegoż miasta trafiliście.
Konto usunięte
-Ktoś zna tu dobrego myśliwego?
Właściciel
- Był taki jeden Ork, Kulimon, czy jakoś tak, ale dawno go nie wiedziałem. - wyjaśnił najstarszy po Tobie stopniem.
Konto usunięte
-Trza zajrzeć do jego chaty, ork w walce by nam się przydał. Prowadź.
Właściciel
- Jakiej chaty? To rasowy wędrowiec, a widziałem go kilka miechów temu.
Konto usunięte
-No to dupa. Trza iść po tego co zwykle z nami chodzi, jak on ma?
Zmarszczył brwi próbując sobie przypomnieć.
Właściciel
- Ten Elf? - zapytał jeden z młodszych. - To chyba Kalandil.
Konto usunięte
-No on, wiecie gdzie jest teraz?
Właściciel
- Chyba w mieście, ale nie wiem gdzie dokładnie.
Konto usunięte
-Trza będzie się w karczmie popytać.
Cmoknął drapiąc się w brodę i tam też ruszył.
Właściciel
- My też? - spytał ten sam żołnierz, gdy byłeś już w połowie drogi.
Konto usunięte
-Możecie iść do innych karczm, tylko mi nie pic za dużo. Ja idę do tej na rynku.
Właściciel
Karczmy były trzy, więc grupa się podzieliła, a Ty trafiłeś na rynek i gospodę "Pod Podkową."
Konto usunięte
Zmarszczył brwi, a jego gęba przybrała dziwny grymas. Skierował się do środka wolnym krokiem rozglądając się za lekko znajomą twarzą elfiego myśliwego.
Właściciel
W karczmie był jeden Elf, ale to nie był on.
Konto usunięte
Podszedł do karczmarza.
-Wiesz gdzie jest Kalandil?
Właściciel
Ten miał sporo zamówień na głowie, bo i gospoda była dziś nadzwyczaj pełna, więc jedynie wskazał ruchem na stolik w kącie karczmy.
Konto usunięte
Powoli zsunął się z krzesła i skierował w tamtą stronę z grymasem na twarzy i założonymi rękami.
Właściciel
Elf siedział w swym typowym uniformie: Spodniach, skórzanych butach do kolan i kaftanie bez rękawów. Zielony płaszcz z kapturem spoczywał na krześle obok, tak jak kołczan pełen strzał i łuk. Przy pasie zauważyłeś jego dwa smukłe, acz bardzo ostre i zabójcze, miecze i dwa sztylety w cholewach butów. Blond włosy opadały mu luźno po plecach, a błękitne oczy utkwione były w kieliszku lokalnego wina.
Konto usunięte
Odsunął krzesło, które było jeszcze puste tak aby elf zwrócił na niego uwagę.
-Mogę?
Spytał dość ciepło z uśmiechem godnym niejednego starego człowieka.
Właściciel
Skinął głową i się zgodził, ale raczej tylko dlatego, że wiedział, iż ta rozmowa nie będzie czysto towarzyszka.
Konto usunięte
Usiadł opierając się łokciami o stół.
-Dobrze wiesz po co przychodzę, bo po co przychodzi się do myśliwego? Mamy trop na dużą bestię, ale bez Ciebie nie damy rady.
Właściciel
- Ile? - zapytał krótko. Cóż, był pewien swoich umiejętności (i nie bez przyczyny), więc nie pytał o to, co to za bestia.
Konto usunięte
-Dowódca pewnie da mi z pięćdziesiąt, ale dołożę sto z własnej kieszeni.
Oparł łokcie o stół patrząc na elfa.
Właściciel
Osuszył do cna kieliszek i z hukiem postawił go na stole. Dziw, że nie pękł.
- Zgoda. Kiedy ruszamy?
Konto usunięte
-Moi ludzie muszą z powrotem spotkać się pod koszarami, bo Cię szukali. Pewnie gdzieś za godzinę będziemy gotowi.
Właściciel
- Więc za godzinę. - odparł. - Płacisz, gdy przyniosę łeb potwora, prawda?
Konto usunięte
-Jesteś pewien, że chcesz iść sam? Ślad dwa razy większy niż orkowy.
Zrobił niefajny grymas nie odrywając wzroku od myśliwego.
Właściciel
- Gdybym nie był taki spłukany, pewnie bym odmówił. Dziwny jesteś, staruszku. Najpierw dajesz mi zlecenie, a później przed nim ostrzegasz.
Konto usunięte
-Za dużo żem sie na śmierć napatrzył.
W końcu podniósł się ze stołu poprawiając trochę rękawy.
-Czyli idziesz sam, tak?
Właściciel
- Wypada, żebyście mi pokazali, gdzie to coś jest. Pomoc nie zawadzi, pod warunkiem, że nie będziecie mi wchodzić w paradę.
Konto usunięte
-Nie bój się, chłopaki już nie raz walczyły.
Otarł twarz i zasunął krzesło.
-Gotowy?
Właściciel
- Mogę ruszać od razu. - odparł wstając.
Konto usunięte
-W takim razie najpierw trzeba do koszar, aby zebrać resztę.
Skierował się w stronę wyjścia.
Właściciel
- Spotkamy się przy koszarach! - krzyknął Elf,ale sam poszedł w inną stronę, pewnie do domu po jakieś rzeczy.
Konto usunięte
Kiwnął głową na pożegnanie. Mają nadzieje, że jego ludzie idą za nim skierował się w stronę koszar by spotkać się z resztą.
Właściciel
Wszyscy byli już gotowi, a nawet zawitał dowódca miejskiej straży.
Konto usunięte
-Sir.
Kiwnął głową witając się z dowódcą.
Właściciel
- A więc urządzacie polowanie? - zapytał bez zbędnych wstępów. A jeśli tak robił, to znaczy, że szykuje się rozmowa z tych mniej przyjemnych i wcale nie krótkich.
Konto usunięte
-Coś biega po lasach, coś dużego. Lepiej to dopaść zanim zdąży kogoś zaatakować.
Nie lubił takich rozmów, więc próbował jak najszybciej przekonać dowódcę.
Właściciel
- Jakaś sugestia co to może być?
Konto usunięte
-Ślad podobny do wilczego, lecz dwa razy większy. Trop urwał się przy pewnej wielkiej skale.
Odkaszlnął w rękę marszcząc brwi.