Właściciel
- Coś napadło w nocy wóz. Straszy widok.
Konto usunięte
-Przecież bestia zabita...
Powiedział sam do siebie rozmyślając.
-Te wozy dalej tam są? Chcę je obejrzeć.
Właściciel
- Są tutaj. - odparł i wahał się chwilę, nim dodał: - Trupy też.
Konto usunięte
Wziął głęboki oddech i wypuścił powietrze nim powiedział.
-Pokaż mi gdzie dokładnie.
Właściciel
Skinął głową i przeszedł obok tłumu, opuszczając miasto.
Właściciel
Uderzył Cię odór śmierci, gdy podeszliście do wozu, który stał jakieś dwadzieścia metrów od bramy. Był przykryty jakąś płachtą, ale z góry wiadomo, co jest pod nią, nieprawdaż?
Konto usunięte
-Dobra, możesz wracać. Chcę obejrzeć zwłoki, a Ty chyba nie będziesz chciał na to patrzeć.
Skrzywił twarz, widział wiele, ale to nie znaczy, że uodpornił się na takie rzeczy.
Właściciel
Wydał westchnienie ulgi i odszedł, zostawiając Cię z trupami sam na sam.
Konto usunięte
Podniósł lekko płachtę zasłaniając drugą ręką twarz, chciał się przyjrzeć ranom ofiar.
Właściciel
Rany? Cóż, to za mało powiedziane. Jedno ciało było rozszarpane tak, że nie byłeś w stanie nic ustalić. Drugie, mężczyzna w średnim wieku, straciło połowę czaszki, dłoń, rękę do łokcia, oraz obie nogi. Coś jeszcze? Owszem, ostatnie truchło, młoda kobieta, było w dobrym stanie. Poza tym, że w jej brzuchu ziała wielka dziura, w której brakło wnętrzności.
Konto usunięte
Bez słowa opuścił płachtę. Rozejrzał się po okolicy, za jakimkolwiek śladem.
Właściciel
Pod miastem żadnych nie było. To w sumie dobrze.
Konto usunięte
Rozejrzał się czy strażnik, który go tu zaprowadził dalej był w pobliżu czy już wrócił do miasta.
Właściciel
Odszedł zanim jeszcze zdjąłeś płachtę.
Konto usunięte
A, więc skierował się z powrotem do koszar. Chciał obejrzeć miejsce gdzie to się stało.
Właściciel
Cóż, na pewno nie w koszarach.
Konto usunięte
W koszarach prawdopodobnie znajdowali się ludzie, którzy wiedzieli gdzie to się stało, więc znów rozejrzał się za kimś z pytaniem "Gdzie dokładnie doszło do tej rzezi?".
Właściciel
Ten, który pokazał Ci wóz wstał niechętnie.
- Za mną. - rzucił szybko, wziął broń i bez dalszych wyjaśnień opuścił koszary.
Właściciel
Na oko odeszliście jakiś kilometr od miasta. Następnie skręciliście w jedną z mniejszych, nie pokrytych brukiem, dróg lokalnych.
Konto usunięte
Szedł w ciszy cały czas rozmyślając co mogło zostawić takie rany, wpierw przeszukując w pamięci lokalną zwierzynę i potwory, a potem te dalsze, które są mu znane.
Właściciel
Na pewno nie było to normalne zwierze. Gdy już miałeś zacząć wyliczać znane Ci potwory, Twój przewodnik stanął w miejscu.
Konto usunięte
Zatrzymał się rozglądając.
-To tu?
Właściciel
- Nie, ale czuję coś... Nieważne.... - odpowiedział i ruszył dalej, krokiem bardziej sprężystym niż wcześniej.
Konto usunięte
Położył lewą rękę na jelcu miecza teraz będąc gotowym by w każdej chwili go podrzucić i chwycić prawą grabą. Szedł dalej.
Właściciel
W końcu dotarliście do rozstaju dróg, gdzie stała kareta, pozbawiona przedniego koła i dachu.
Konto usunięte
-Wyciągnęło ich przez dach..?
Podszedł bliżej wolnym krokiem rozglądając się za najmniejszymi szczegółami.
Właściciel
Wokół sporo krwi, fragmenty skóry i nieco wnętrzności, a lewy bok powozu nosił ślady po pięciu wielkich pazurach.
Konto usunięte
Zbliżył się do wozu chcąc zajrzeć do środka.
Właściciel
Jedynie dwie ławy na przeciwko siebie, na których można było usiąść. Sądząc po fruwającym pierzu, były tu też poduszki.
Konto usunięte
Zbliżył się do śladów chcąc sprawdzić ich głębokość próbując tak określić siłę bestii.
Właściciel
Znacznie głębsze od Twoich.
Konto usunięte
-Nie dość, że bydle ciężkie to jeszcze zwinne. Zdołało dostać się na dach, a widać, że nie mało waży...
Pomasował brodę jeszcze raz rozglądając się dookoła.
Właściciel
Ślady prowadziły wgłąb lasu. Jednak Twój towarzysz najwyraźniej zauważył coś, co Tobie umknęło i zawołał Cię.
Konto usunięte
Z ręką na klindze miecza udał się w jego stronę.
Właściciel
Znalazł on kolejne ślady, ale teraz należące ewidentnie do człowieka lub istoty do niego podobnej.
Konto usunięte
-Ktoś ze straży, albo z tych co pomagali nieść...to co zostało ze zwłok?
Przyklęknął przy nich sprawdzając czy owa istota nosiła jakieś obuwie.
Właściciel
Michał:
- Wątpię. - odparł. - Nasi noszą buty, a ten, kto zostawił te ślady, był ewidentnie bosy.
Bóbr:
Dotarłeś wreszcie na miejsce.
Konto usunięte
-Jakiś plebs czy inny z biedoty...?
To powiedział już sam do siebie masując brodę. Podniósł się i spojrzał w stronę w którą idą ślady.
Właściciel
Ślady prowadziły prosto do lasu. Czyli pewnie tam, skąd wybiegła bestia.
- Możliwe. - podjął strażnik. - Zawsze mógł przypadkiem trafić na to miejsce, ukraść coś cennego i uciec.
Konto usunięte
-Coś mi nie pasuje, po co skierowałby się do lasu? To pewna śmierć. Jeśli nie wilki to to coś co rozszarpało tych tutaj.
Złapał lepiej jelec mrużąc oczy, spoglądał w las.
Właściciel
Zwykły, ciemny las, który kiedyś budził jedynie dobre wspomnienia związane z tamtejszą dziczyzną, owocami i miodem, a teraz sprawiał, że jedynie czułeś się nieswojo.
- Może przyszedł tu później? Ja innego pomysłu nie mam.
Konto usunięte
-A może ten...zwierzoczłek? Są ludzie, którzy potrafią zmienić się w niedźwiedzia czy wilka o ludzkiej posturze.
Gęsia skórka spowiła jego ręce, lecz ten nie poruszył się o włos.
Właściciel
Twój towarzyszył nie miał zamiaru ukrywać takich uczuć, po prostu głośne przełknął ślinę i nerwowo obrócił się wokół.
- Jeśli tak... To co robimy? Zasadzamy się sami, bierzemy Elfa do pomocy, czy wynajmujemy profesjonalnych łowców?
Konto usunięte
Młody Aiwendil udał się pod bramę miasta mając nadzieję że go wpuszczą.
Właściciel
- Czego tu, szczylu?! - warknął gniewnie jeden strażnik.
- Zamknij się. - powiedział do niego drugi. Następnie przeniósł wzrok na Ciebie i rzekł: - Podasz imię, nazwisko, miejsce pochodzenia i cel przybycia do miasta? No i rangę społeczną, jeśli oczywiście wiesz, jaką masz.
Konto usunięte
- Tak, tak... Aiwendil Curumo, pochodzę z...Hammer. Muszę się spotkać z przyjacielem. Ranga społeczna? Jestem zwykłym mieszkańcem.