Właściciel
Krasnolud i człowiek posłusznie zaczekali przed drzwiami, a Smoczy Człowiek wszedł z Tobą do pokoju, zatrzaskując drzwi.
- Nie możemy tracić czasu, więc przejdę do rzeczy.. Jak już się pewnie domyślasz mogę nie być zwyczajnym elfem.. Może i każdy zna nazwę tych gór, jednak nie wszyscy wiedzą, jak do nich się dostać. Do tego potrzeba jakiegokolwiek kontaktu ze smokami.. I ja taki posiadam, ponieważ jestem jednym z Dragoonów.
Właściciel
Przyjął tę rewelację bez mrugnięcia okiem i czekał, aż powiesz coś więcej.
- No tak.. Pewnie to i tak nie wyjaśnia, czemu nie mogłem tego powiedzieć przy tamtych.. Jednak jak pewnie wiesz Dragooni posiadają specjalną więź z jednym, określonym smokiem.. Ja nie jestem wyjątkiem. Jednak zrobiłem to zupełnie inaczej.. On jest tutaj ze mną cały czas.
Właściciel
Nadal starał się nie okazywać emocji.
- A co ja mam mieć z tym wspólnego?
- Nie jest to oczywiste ? Przecież jesteś członkiem rasy, która jest najbliższa smokom w tym świecie.. Nawet wśród nas, Dragoonów nie było kogoś, kto byłby im tak bliski.
Właściciel
- I co mam z tym fantem zrobić?
- Po prostu wolę, żebyś wiedział.. A ten fakt wprowadza pewność, że nie wykorzystasz tych informacji dla zysku, bo przecież nie zabijesz smoka.. Ponieważ ten smok.. Jest cały czas tutaj ze mną.
- Jesteś jedyną osobą, która może o tym wiedzieć.. Do tego misja, do której potrzebuję pomocy to przeniesienie skarbu tego smoka.. I mogę wam zapłacić tylko część jego, całości nie mogę oddać.. Do tego to jest ostrzeżenie.. Żebyście nie próbowali siłą go zdobyć, ponieważ nikt nie zatrzyma smoka, który chroni swój skarb.
Właściciel
- A skąd i gdzie mamy go przenieść?
- Wystarczy przeniesienie poza granicę gór Shinryu.. Aura tamtego miejsca wpływa zabójczo na moją moc.. Nie mogę "dodać" przedmiotu do "skarbca" do tego tylko dwie istoty znają położenie skarbu i nie podam go wam, tylko tam zaprowadzę..
Właściciel
- Nie łatwiej byłoby wynająć tragarzy, a nie profesjonalnych najemników?
- Nie.. Bo przecież takim tragarzom nie można za bardzo ufać.. Oni tylko jakby zobaczyli taki skarb to by chcieli zwiększenie "stawki" do tego tacy tragarze to byliby ludzie.. A im nie można do końca ufać, kiedy przychodzi do spraw smoczych.
Właściciel
- To masz mi coś jeszcze do powiedzenia?
- Tak.. Jeżeli mogę ci zaufać to powiem, że ten smok, co zawsze jest przy mnie.. To on faktycznie tu jest.. On jest w tym mieczu - W tej chwili zdejmuje materiał z miecza, by ujawnić prawdziwy wygląd ostrza.
Właściciel
Pokiwał głową i skierował się do wyjścia.
No to skoro nie było pytań to i on wychodzi z pokoju.. Na szczęście jemu jedynie lekko się podoba ten smok, więc nie ma ochoty patrzeć na niego.. A przynajmniej nie w tej chwili.
Właściciel
Więc wyszedłeś, a Smoko-Człek już objaśniał plan swoim towarzyszom.
No to tak.. Lepiej poczekać, aż oni zakończą te "obrady" jednak najlepiej jest być przygotowanym na wszystko.. Nawet na zdradę. Więc po prostu czekam.
Właściciel
Zakończyli, a na zdradę się nie zanosi.
No to tak.. Lepiej się upewnić. - Czyli jesteście pewni, że nie chcecie się wycofać ?
Właściciel
- Robota na taką trudną nie wygląda. - zapewnił Krasnal.
- Jak to się często mawia.. Pozory często mylą, jednak nie na rękę byłoby mi namawianie was do rezygnacji.
Właściciel
- To kiedy ruszamy? - zapytał człowiek.
- Jak najszybciej.. Nie ma co tracić czasu na zabawy w czekanie.
Właściciel
- My to moglibyśmy ruszyć nawet za godzinkę, więc możesz już się pakować. - rzekł Krasnal.
- Ja mam wszystko przy sobie.. Nie potrzebuję niczego więcej - Poprawia ponownie zakryty miecz na plecach.
Właściciel
- No to widzimy się przy bramie. - rzekł Smoczy Człowiek i wyszedł razem ze swymi kompanami z karczmy.
Kierując się ku wyjściu zadaję pytanie do smoka w myślach
Sądzisz, że dobrym pomysłem było zaufanie mu ? Wiem, że to nie smok.. Jednak jest do nich zbliżony
Następnie dodaję także inną informację.
Wiem, że ten skarb jest dla ciebie ważny.. Jak i dla każdego smoka.. Dlatego jeżeli oni coś będą kombinować.. Nie opieraj się, żeby nadal się ukrywać.. Masz wolną rękę w działaniu
Właściciel
A co Cię tak do niego ciągnie? - zapytał w odpowiedzi, mając na myśli Smoczego Człowieka.
Szczerze to nie mam pojęcia.. Może dlatego, że jego rasa jest blisko spokrewniona z twoją.. A może bo.. Nie, to by było głupie..
Rozmawiając z nim w myślach dalej szedł w stronę bramy
Właściciel
Nie była to duża odległość, więc trafił tam dość szybko.
W takim razie sprawdza okolicę w poszukiwaniu "towarzyszy"
Właściciel
Nie było ich. W końcu sami powiedzieli, że mają godzinę, więc nie zjawią się od razu.
Przez mój umysł przechodziły różne myśli.. Niektóre nawet takie, które nie przystoją elfom.. Jednak po chwili zdałem sobie sprawę, że jakiś prowiant zabrać muszę, więc udaję się na targ.
Właściciel
Raz już tam byłeś, więc znałeś drogę i trafiłeś na owe targowisko po krótkiej chwili.
Konto usunięte
Stary szedł wolno i pewnie trzymając lewą rękę na mieczu w pochwie. Prawa rękę drapała krzaczastą brodę, która co chwilę się poruszała, gdyż staruszek narzekał coś sam do siebie idąc środkiem drogi. Kierował się do koszar gdzie pracuje.
Właściciel
Koszary były tuż przy bramie, a ciężko mu było zapomnieć drogę, więc trafił tam szybko.
Konto usunięte
Wszedł do środka rozglądając się za swoim oddziałem, a bardziej za kapitanem.
Właściciel
Było na odwrót: Oddział jest, ale kapitana nie ma.
Konto usunięte
Podszedł do nich kiwając głową.
-Dzień dobry chłopaki. Gdzie kapitan?
Czyli skoro się to udało to najlepiej jest poszukać jakiegoś jedzenia, które tak szybko się nie zepsuje.. Bo surowe mięso trzebaby szybko zjeść.
Właściciel
Michał:
Każdy odpowiedział na powitanie, a jeden z kuszników wyjaśnił:
- Wyszedł dziś wcześnie, żeby załatwić coś z dowództwem.
Zero:
Ludzie oferowali tam suszoną wołowinę, suchary i inne jedzenie tego typu.
Najlepszym wyborem byłaby wołowina.. Jednak lepiej wziąć wszystkiego po trochu.. Chociaż więcej sucharów, ponieważ są tańsze.
Właściciel
Michał:
- Nie, ale dziś na pewno.
Zero:
Więc dobrze spełnić to rozumowanie, podchodząc do jakiegoś straganu i kupując konkretną ilość, za konkretne pieniądze.
Konto usunięte
-W takim razie to co zwykle, patrole. Wszyscy gotowi?
Spojrzał po oddziale.
Właściciel
Każdy przytaknął lub pokiwał głową.
Konto usunięte
-Wymarsz.
Powiedział lekko żartobliwie, a lekko poważnie i skierował się w stronę wyjścia.