-A skąd ja mam wiedzieć jak je bić? Są za wysoko.
- No to gdzie mogę być? Chyba, że korzystają z zaufanych najemników.
Właściciel
Taczka:
- Lepiej wyciągnij broń, dobrze Ci radzę.
Max:
- Powiedzmy, że wręczają zlecenie pośrednikom. Rozumiesz?
Vader:
//Naprawdę muszę wymienić z imienia tych, których wspomniałeś w Karcie plus kilku innych?//
Udało się trafić tam bez problemów.
Vader, Wiewiur, Max, Abby, Kazute, Bulwa i ktokolwiek inny, o kim mi się zapomniało:
I tak oto jesteście, cała ekipa, przed siedzibą Paladynów. Zbieranina skrajnie różna i poniekąd dziwna, ale też interesująca. Niemniej, nim zdołaliście jakoś bliżej się poznać niż z wyglądu, przerwało Wam pojawienie się dwóch Paladynów, jednakże robili oni tylko za niepotrzebną eskortę dla innej osoby.
Był to człowiek, mężczyzna o krótkich, czarnych włosach i piwnych oczach, z szerokim uśmiechem na twarzy, który ćwiczył tak starannie, że wydawał się jak najbardziej prawdziwy. Odziany był w szkarłat i srebro, co objawiało się starannie wypolerowanymi elementami pancerza i długim, czerwonym płaszczu i pelerynie.
- Witajcie! - zaczął, rozkładając szeroko ramiona, a jego uśmiech jeszcze bardziej się powiększył. - Witajcie, śmiałkowie. Jestem Arven Cyrnsk, Pierwszy Sekretarz Cesarza Verden. Gdyby nie jego nieobecność związana z wizytą na Wyspie Żelaznego Młota, to on przywitałby Was w tym miejscu. Niemniej, myślę że i ja zdołam wypełnić równie dobrze to zadanie powierzone mi przez Jego Cesarską Mość. Zapewne zastanawiacie się czemu Was tu zebrałem, nieprawdaż? Oczywiście, że tak. Lecz spokojnie, przejdę do rzeczy za chwilę, kiedy tylko wręczycie mi autentyczne listy z pieczęcią, które powinniście mieć. - wyjaśnił, a Paladyni postąpili o krok do przodu, wyciągając dłonie, oczywiście po owe papiery.
Eiss grzebała chwilę po kieszeniach swojego odzienia, by odnaleźć list z wezwaniem. Nic jednak nie powiedziała, lustrując mężczyznę z lekka tylko przenikliwym spojrzeniem swoich szarych tęczówek, gdy wręczała mu ten ważny skrawek papieru.
Terytion
- Mógłbyś mi więcej o nich powiedzieć? Gdzie się znajdują? Jak łatwo ich rozpoznać?
Hyun
Podał swój papier. Zbytnio nie polubił Arvena. Wydaje mu się zbyt sztucznie wesoły. A tacy zazwyczaj mają chamską naturę. W sumie to nie lubił i jednych i drugich. I chamów i sztucznych ludzi.
Rycerz Dobra
///Nie. To wystarczy by wiedzieć, z kim się jest.
Rycerz Zła
//Czekam
Ślepiec
-Potrzebna jest wasza pomoc-zwrócił się do strażników- Miałem wyeliminowac trzech bandytów. Zadanie szło dobrze, obecnie są uwięzieni przez zwalone drzewa w jaskini. Tylko nie wiem, co to za banda.
Brook
/// *Westchnięcie* No, ja oficjalnie jestem Cesarstwo, więc pełnię rolę bardziej przydzielonego żołnierza, niż najemnika :V
-Panie Cyrnsk, my już te sprawy mamy załatwione. W sensie, sprawa odnośnie mnie.
Zaczął grzebać w poszukiwaniu tego papierku. W końcu wygrzebał go i wręczył Paladynowi, mierząc go nieufnie wzrokiem, po czym tym samym spojrzeniem obdarzył Arvena.
Zsiadł z wozu i dał mu papier.
-Dawno mnie ku*wancek na stałym lądzie nie było. Kto teraz jest cesarzem?
Zapytał całkiem szczerze.
Właściciel
//Jak wszyscy dacie papierki to i ekspedycja dostanie odpis.//
Max:
- No, niektórzy to na przykład prowadzą karczmy.
Vader:
//Wiem, żeś żołnierz, ale do tego przejdę potem.//
Parował lub unikał, choć przez to sam nie mógł przejść do jakiejkolwiek ofensywy.
//Poza wymienionymi w Karcie to dwóch jakichś takich bardziej doświadczonych żołdaków. Konieczne imiona?//
- A skąd w ogóle pewność, że to byli bandyci?
//Czyli samo dopłynięcie do wysp zajmie koło miesiąc.//
Możliwe, że załapał o co chodzi karczmarzowi, chociaż z drugiej strony, jeśli się myli, to może to wyjść trochę głupio. Ale z jeszcze innej strony, mnie głupio wyjdzie zapytanie, niż przemilczenie.
- Czyli rozumiem, że Pan jest taką osobą? Ma Pan jakieś?
Ślepiec.
-Kto inny kryje się po lasach w licznej grupie?
Rycerz Zła
Zwiększył ataki.
Rycerz Dobra
///Nie.
//czemu nie
Dał ten papierek. Miał ochotę się roześmiać, w jaki to cyrk się wpakował.
Zrobiła jak radził i wyciągnęła miecz.
Właściciel
Taczka:
On zaś zrobił podobnie i rzucił pochodnię w górę, a jaskinię wypełniły furkot skórzastych skrzydeł i wycia Płaszczek.
Vader:
W końcu zadałeś mu ranę na tyle poważną, że obecnie ręka dzierżąca młot jest niemalże bezużyteczna.
- Podróżnicy, wędrowcy, najemnicy, kupcy... Byłoby tego trochę.
//Więc pisz.//
Max:
- Jestem. - odrzekł, a Ty wyczułeś w jego głosie nutkę dumy. - I tak, mam coś.
Ekspedycja:
Paladyni przekazali sekretarzowi papiery, a ten rzucił na każdy pobieżnie okiem i pokiwał głową, choć pod koniec zmarszczył w zirytowaniu brwi.
- Wygląda na to, że kogoś brakuje. Niemniej to wystarczy i można uznać, że jesteśmy w komplecie. Zaznaczam, że w tym momencie możecie jeszcze się wycofać, ale myślę, że nie ma to sensu. Czemu? Otóż każdy z Was otrzyma odpowiednią nagrodę, nie tylko złoto, ale i wiele, wiele więcej... Choć w wypadku najemników będzie to tylko złoto, bo i na to liczyli, dołączając, to mam też oferty dla pozostałych. Pan, panie Currington, otrzyma nie tylko możliwość awansu w szczeblach armijnych Cesarstwa, ale i możliwość objęcia nowych stanowisk. Ulrick Milorsen... Wbrew pozorom, doskonale znamy pana i pańskie "zasługi" dla Czarnego Słońca, za które moglibyśmy pana aresztować lub nawet stracić, tu na miejscu. Lecz wzięcie udziału w tej wyprawie zapewni panu nietykalność i darowanie wcześniejszych win. Na koniec przejdę do kogoś, kogo obecność niektórym najbardziej tu wadziła, czyli do niejakiego Graiga Cryf-Rhewa... W Cesarstwie armia to życie, zaś dezercja to śmierć. Wobec tego i pan mógłby dziś zawisnąć, obok kapitana Milorsena, lecz przez wzgląd na bogate doświadczenie, konieczne do ukończenia ekspedycji, także i w tym wypadku oferuję nietykalność i odpuszczenie grzechów przeciw Cesarzowi. Co Wy na to...? Czyżby ktoś miał jakieś pytania, zażalenia, skargi?
Rycerz Zła
-Ja ciebie też uwielbiam.
Ślepiec
-Początkowe dochodzenie wskazuje na bandytów, bądź na przemytników.
Rycerz Dobra
Jakieś obowiązki pozostały?
Brook
-Żadnych uwag Panie Cyrnsk.
- Żadnych. - mruknął pod nosem.
Terytion
- Proszę opowiadać szczegóły.
Hyun
Milczał.
Sh'arghaan// Wklejam to tu, by nie musieć grzebać w kp za tym głupim imieniem ;-; //
Kiedy w końcu zacznie mówić coś z sensem? Póki co mówił nienteresujące rzeczy, wymieniając nazwiska zupełnie nieznane Sh'arghaan'owi.
- Żadnych...
-Co teraz? - Zaniepokoiła się.
Czy Ferrun miała jakieś pytania? Nie bardzo, oprócz dowiedzenia się szczegółów. Złoto w szczególności by jej wystarczyło. I tak zawsze jedynym wynagrodzeniem za wynajęcie jej było złoto. Także skupiła wzrok na Arvenie, choć zdołała też ponownie obdarzyć nim przez krótką chwilę każdego tu zgromadzonego.
Właściciel
//Bulweeee!!!//
Taczka:
- Powinnaś stąd wyjść z wiedzą pozwalającą zabić takie stworzenie oraz przynajmniej z jednym trupem, więc powodzenia.
Max:
- No dobra, ale jakie? Wynagrodzenie, kontrakt, treść zlecenia?
Vader:
Właściwie to nie, co najmniej dogadać się z kimś w sprawie posiłku.
- Obyś miał rację, bo jeśli nie, to pójdziesz pod topór za morderstwo, do tego na kilku lub kilkunastu osobach. - wyjaśnił i pogroził Ci palcem. - Czekaj tu, zbiorę oddział i wyruszymy. - dodał jeszcze przez ramię, gdy odchodził.
On także Cię uwielbiał, ale okazywał to w dziwny sposób, na przykład poprzez cięcie, którym wytrącił Ci broń z jednej ręki i porządnie zranił w dłoń.
Rycerz D.
No właśnie,poszukał jakiegoś Paladyna.
Rycerz Zły.
Dlatego miał dwie bronie. Dlatego zaatakował go bronią, a drugą dłonią sprawił, że od dołu Paladyna zaatakowały cztery pociski śmierci.
Ślepiec
Stał więc w miejscu.
-Powinni być jednak w miarę żywi.
No to czekała gotowa aż coś ją zaatakuje, jeśli tak się stało, to wykonała cięcie.
Terytion
- Treść zlecenia.
//Normalnie czuję się jak w jakimś Skyrimie, gdzie karczmarze też mieli jakieś zadania.//
Właściciel
Max:
//W każdym uniwersum karczmarze mają zlecenia, rady i piwerko :V//
- Mają problem z pewnymi bandytami, ale nie tylko. Podobno niedaleko jest szlachcic, u którego gnieździ się zło, jak to sami określili, a sami nie mogą wybadać sprawy.
Taczka:
Niestety, nie atakowały jeszcze, a kotłowały się na górze, nad sklepieniem.
Terytion
- Można namiary na to całe "Zło"? I zna Pan jeszcze jakieś szczegóły?
-W sumie to mogę pracować dla Cesarstwa po wypełnieniu misji. Przyda wam się chyba dodatkowy okręt we flocie, prawda?
Zapytał kręcąc swą bujną brodę.
Właściciel
Taczka:
W końcu jedna rzuciła się na Ciebie, na Kira zaś dwie. Pozostałe były zajęte próbą odnalezienia się w tym chaosie.
Max:
- No nie znam akurat, ale mogę się dowiedzieć. Po szczegóły kazali mi się zgłosić dopiero jak znajdzie się jakichś chętny.
Vader:
Tamci dwaj, z którymi rozmawiałeś, wciąż stali na warcie.
Ten atak definitywnie z nim skończył i padł martwy. Wreeeszcie.
- Ręczysz za to słowem? Czy głową? - dodał na odchodnym i zniknął w koszarach.
Ekspedycja:
Arven pokiwał głową.
- To, co będzie pod ekspedycji stoi pod wielkim znakiem zapytania, kapitanie. Lecz skoro omówiliśmy już to wszystko to przejdę do konkretów: Wasza misja zaczyna się tu, później zaś kierujecie się do Gilgasz. Tam czekać na Was powinna specjalnie do tego przygotowana flota oraz pozostali członkowie ekspedycji, w tym może ten, którego brakuje tutaj dzisiaj. Tam też dowiecie się pozostałych szczegół, choć równie dobrze mogę Wam powiedzieć teraz, iż ruszacie do Archipelagu Sztormu.
//Gilgasz? Serio? Dorób inne portowe miasto, bo teraz już naprawdę będzie tam motłoch.//
Terytion
- Długo to Panu zajmie? Chcę wiedzieć, czy mam tutaj czekać, czy może to trochę zajmie.
Hyun
Czekał.
///Zmień na Nowe Gilgasz plis.
Rycerz Śmierci
-Tak! Jest! No i ku*wa dzięki Pradawnym!
Sprawdził, o co biegało z tym jego młotem.
Ślepiec
Czekał.
-Nie widzę przeszkód, by zaręczyć głową, ale wolę słowem.
Rycerz Dobra
Podszedł do nich i zasalutował dając znak, że ma jeszcze jakąś sprawę. Ah stary zwyczaj salutowania wszystkim, do których miało się szacunek, lub byli w wyższej klasie społecznej.
Brook
Milczał, w końcu o tym wiedział.
-Ciepło, pogoda zmienna.... Dobra, ale po co nam flota? Mój statek winien starczyć.
Zapytał.
Milczała, gdyż nie miała ochoty zbytnio się odzywać.
Nie był szczególnie zaskoczony, miał ochotę się już ruszyć, a najlepiej czegoś dobrego napić.
Spróbowała wykonać pchnięcie w jej brzuch.
Właściciel
Max:
//Wyprawa zorganizowana przez Cesarstwo, na którą ruszają żołnierze i inni obywatele Cesarstwa, której przewodzą osoby z Cesarstwa i którą organizuje Cesarstwo ma wyruszyć nie z największego portu Cesarstwa, ale z jakiegoś zadupia? Taaak, to brzmi legitnie.//
- Pewnie, że zajmie. A co? Masz Ty aby coś do roboty? Dziewczyna gdzieś tu na Ciebie czeka?
Taczka:
Udało się, choć monstrualny stwór spadając i ginąc przy okazji przygniótł Cię swoim ciałem do ziemi.
Vader:
//Nie mam bladego pojęcia jak wielkie okręty wojenne, transportowe i Pradawni wiedzą jakie będą wozić się rzekami.//
Magiczny, zaklęty i należący do Paladyna... Czy ktoś taki jak Ty powinien chociażby go dotknąć...?
Nie odpowiedział, bo już nie słyszał, ale pewnie rozbawiłby go ten Twój dowcip.
- O co chodzi? Kwatery nie pasują?
Ekspedycja:
//Pogońcie tego gnoja, Wiewiura.//
Milczał, co miał tutaj do gadania?
Terytion
- Nie... to poczekam.
Spróbowała go z siebie zrzucić.
Rycerz Zła
Poszukał jakiejś szmaty, żeby owinąć młot tak, żeby go nie dotykać bezpośrednio. W końcu to trofeum. Może jego Pan znajdzie z tego użytek? Albo po prostu będzie chciał, żeby to wyrzucić.
Rycerz Dobra
-Wszystko w porządku, dziękuję. Chciałbym się jednak spytać o wyznaczone godziny posiłków. No i to, czy będziemy mogli korzystać z placu do ćwiczeń.
Ślepiec
Czekał więc na nich.
Ekspedycja
Czekał nadal w milczeniu na dalsze polecenia.
//też powinnam napisać, że czekał?
Właściciel
Taczka:
Swoje ważył, ale udało się i teraz, dosłownie, padł Ci u stóp.
Max:
Pokiwał głową i wyszedł z karczmy, uprzednio posyłając na swoje miejsce jakiegoś Niziołka, aby zajmował się biznesem, kiedy jego nie będzie.
Vader:
Podniesienie go nastręczało Ci kłopotów. Nie, że nie mogłeś, bo dałeś radę, ale jak na zwykły młot było to strasznie ciężkie cholerstwo.
- Tak, będziecie mogli... Zaś w sprawie posiłków to obawiam się, że sami musicie zaopatrzyć się w jedzenie.
W końcu poza wcześniej spotkanym strażnikiem przyszło też pięciu innych, wszyscy uzbrojeni w miecze jednoręczne, tarcze, włócznie i sztylety.
- No dobra. - rzekł krótko dowódca, a przynajmniej strażnik, który na takiego wyglądał. - Prowadź, ślepcze.
Ekspedycja:
- Skoro to wszystko, a wydaje mi się, że wszystko to mogę jedynie kazać Wam udać się do Gilgasz. W dokach powinniście szukać "Ruhńczyka," na tym okręcie dostaniecie dalsze instrukcje, pierwszą część wynagrodzenia i tym podobne. - wyjaśnił, uścisnął każdemu dłoń i wkrótce odszedł wraz z paladyńską świtą.
- No, w niezły cyrk żeśmy się wpakowali. - Skwitował w końcu Graig, kierując to raczej do swojego towarzysza, niźli do kogokolwiek innego z tej całej bandy cesarskich lizodupów.
//szkoda że nie mam babskiej postaci, próbowalabym uwieść tego Brooka xD
Rycerz Zła
-To... będzie... dobre... trofeum.
Wyniósł go z sali. Czyżby Paladyn zdobył tyle czasu, że jego rodzina uciekła?
Rycerz Dobra
-Rozumiem, to wszystko. Jeżeli będę do czegoś potrzebny, będę z oddziałem.
Ślepiec
-Za mną.
Ruszył tam, gdzie znalazł jaskinię.
Brook
/// ;-;
-No cóż, czyli od teraz jesteśmy drużyną. Warto się chyba... poznać, prawda?
Ruszył ku wyjściu.
Terytion
Rozglądał się po przybytku, szukając wzrokiem jakiejś ciekawej grupki, która grała, opowiadała jakąś legendę...
Hyun
Cóż. Czekał więc na osobę, która rozpocznie ten cały pochód, jednocześnie szukając wzrokiem Deusa.
-To idziemy do baru tak? Trza to oblać!
-Wolałbym od razu udać się do Gilgasz i zorientować was i siebie, co i jak. Pić możesz na okręcie.
-Zabiłam jednego, możemy już iść? - Zapytała się, cały czas będąc gotowa do ataku.