Rycerz Dobra
-Oby.
Ruszył ku bramie miasta.
Rycerz Zła
No i lutnia, przeżył. Teraz przygotował kule śmierci, by móc posłać jedną za drugą gdy tylko zobaczy paladyna.
Ślepiec
Podziękował i poszedł do pokoju.
Właściciel
Vader:
I tam całą Waszą gromadkę zatrzymało dwóch Paladynów wraz ze standardowym zestawem pytań:
- Imię, nazwisko, miejsce pochodzenia, status społeczny i cel przybycia do miasta?
Trafiłeś do niego bez problemów. Był dość skromny, bo zawierał tylko jedno łóżko, szafę, szafkę nocną, świecę na niej stojącą, kufer, stolik i małe krzesło.
Ten z pewnością nadchodził, ale jakoś nie miał ochoty wpaść prosto na Ciebie lub Twoje pociski.
Michael:
- Miałem robotę. Wiesz, jak to jest: Ojciec ciągle gdzieś jeździ ze swoimi towarami. Teraz nawet obiecał mi, że jeśli dobrze się sprawię to pozwoli mi pojechać razem z nim!
-Cerevouils Horalidis Plorentes Klof z rodu Przeklętych. Las Waradasar. Dowódca tej drużyny i żołnierz Cesarstwa. Cel? Trzeba zebrać myśli i informacje.Ponad 150 lat tkwiliśmy w jednym miejscu.
Rycerz Zła
Otoczył się więc nimi, mają wirować wokół niego.
Ślepiec
Położył się spać, ale wcześniej zakluczył drzwi.
Michaelpl03
- Uhuhu, pozazdroscić. W koncu wyrwać się z tej dziury, zobaczyć trochę swiata...
Właściciel
Michael:
- Szkoda tylko, że to na kilka dni. Ale podobno jedziemy aż do Gilgasz!
Vader:
- Sto pięćdziesiąt lat, co? - spytał, podnosząc brew, podczas gdy jego towarzysz jedynie parsknął śmiechem.
W końcu usłyszałeś głośny huk za sobą, a chwilę później z tego samego kierunku wyleciał świetlisty młot, który z pewnością przetrąciłby Ci kręgosłup, gdyby nie te wirujące kule wokół Ciebie.
Obudziłeś się rankiem.
///Na szybko potrzebuję danych odnośnie Władcy Cesarstwa i Głównego Paladyna z tamtych czasów.
A więc co się stało z młotem? Nadal stanowi zagrożenie.
Zabrał swoje rzeczy, zakluczył drzwi i poszedł odnieść klucz barmanowi.
Michaelpl03
- No patrz, głupiemu to zawsze się poszczęści, heh.
-Taka mieszanka wszystkiego jest jadalna?
Terytion zatrzymał się na swoim koniu zaraz przed bramą prowadzącą do miasta. Był już trochę daleko od domu i musiał się gdzieś zatrzymać i akurat padło na to miasto.
Właściciel
Taczka:
- Wyrosłem na takiej strawie.
Michael:
- Głupiemu?! - wrzasnął i ponownie uniósł miecz, ściskając go oburącz. Teraz w sumie nie byłeś pewien, czy to przez gniew, czy może dla żartów.
Max:
Co oczywiste, zatrzymała Cię tam para strażników, lecz nie byle jakich strażników. Sądząc po pierwszej klasy pancerzach, tarczach z namalowanym charakterystycznym symbolem, mieczach w dłoni i młotach na plecach, byli to osławieni Paladyni Srebrnej Dłoni.
Vader:
//O Jezu... Na jutro.//
Niekoniecznie, bo wrócił do dłoni miotającego.
Przyjął go i skinął głową, nie zatrzymując Cię w jakikolwiek sposób.
No to nieźle. Podszedł więc do nich.
Rycerz Dobra
///To czekam.
Rycerz Zła
Kule śmierci zostały?
Ślepiec
Opuścił miasto i znowu ruszył w spacer w okolicach miasta.
Michaelpl03
Raczej dla żartow. Oby.
Uśmiechnąl się kącikiem ust i dobyl ponownie oreża.
-Widać. - Uśmiechnęła się lekko.
Właściciel
Taczka:
- Mam czuć się urażony? - spytał z doskonale udawaną miną, która wyrażała zaskoczenie i smutek.
Michael:
Widząc Twój uśmiech opuścił broń.
- Ech... Wybacz. Wiesz, jak to jest, nie? Ci lepsi zawsze nabijają się z nas, biedniejszych, a ja nieszczególnie lubię żarty na ten temat.
Vader:
I tak spacerujesz. Jakiś konkretny kierunek?
Wszystkie, poza tymi, w które trafił młot, bo te zostały zniszczone.
//Wielkim Mistrzem był wtedy Arcom Vergulin, a Cesarzem - Iantienere Sinthib.//
Michaelpl03
- Pff. Jeśli gorszy nabija się z rownego to chyba nie jest wtedy obraza, co nie? Bo wtedy obraziłby sam siebie?
Właściciel
- W sumie racja, ale wiesz... To wszystko po prostu... boli.
Michaelpl03
- E tam. Twardym trza być, nie mientkim!
Rycerz Dobra.
-Można śmiało sprawdzić w kronikach, dokładniej za czasów Arcoma Vergulina i Iantienere'a Sinthiba. Co do obu mam niestety smutne przepuszczenia, że już nie żyją, prawda?
Rycerz Zła.
Nasilił obronę, czekając na kolejne uderzenie.
-Jak to jest? Ty walczysz ze "złem", a twoja matka daje "złu".
Ślepiec
No, nie. Bandyci zawsze umieją trafić w ofiary.
Wzruszyła ramionami i czekała aż człowiek skończy gotować.
Właściciel
Max:
No cóż, podszedłeś.
- Imię, nazwisko, miejsce pochodzenia, status społeczny i cel przybycia do miasta?
Michael:
- Twardym to ja bym ich kijem sprał, gdybym mógł.
Vader:
- Oczywiście, że tak. Niby jak mają żyć?
Jeśli chciałeś go tak sprowokować to chyba się nie udało.
Ale nie tak blisko miasta.
Rycerz Dobra.
-Więc można sprawdzić kroniki, o ile to nie problem.
Rycerz Zła.
Przyzwyczaił się.
Ślepiec
A więc spacerował trochę dalej.
//Spodziewałem się innej formułki.//
-Terytion Hanson. Wole nie wspominać miejsca pochodzenia. Mam z nim złe wspomnienia. Przybyłem tutaj, aby zrobić sobie przystanek.
Michaelpl03
- No, i o to chodzi! Ale... To nie jest tak, że wszyscy są tacy sami, co nie?
Właściciel
Michael:
- Niby jak? Przecież są bogaci i biedni. Albo równi i równiejsi. - powiedział, w ostatnim zdaniu cytując wyrażenie podłapane od jednego z najemników, jakiego spotkał w którejś z miejskich karczm.
Taczka:
Skończył, a dzięki temu otrzymałaś porcję jego potrawy, podobnie jak on sam, Krasnolud i Elf, którzy właśnie dołączyli.
- Nieeee, znowu breja. - mruknął Krasnolud. - Wolałbym mięso. Smażone. I ziemniaczki. I piwo! O, dużo, dużo piwa! - dodał entuzjastycznie z rozmażonymi od tej wizji oczyma.
Max:
- A reszta? Jeśli o coś pytamy to chcemy uzyskać odpowiedź.
Vader:
- To zbyt czasochłonne. Powiedzmy, że Wam wierzymy, ale będziemy mieć Was na oku. - powiedział i wpuścił Was do miasta.
I kolejny rzut młotem, który trafił w cel i wyeliminował kolejne kule. Jedyną różnicą z tym, co było wcześniej, jest to, że tym razem zauważyłeś za sobą Paladyna, który ten młot chwycił i złożył się do ponownego rzutu.
Zawędrowałeś w końcu na tę samą trasę, którą podróżowałeś wcześniej.
Rycerz Dobra
A więc wkroczył do miasta z całym swoim oddziałem.
Rycerz Zła
Połowę kul śmierci nadal używał w roli tarczy, ale resztę posłał w Paladyna tak, żeby uderzyły w niego z trzech kierunków. Sam ruszył ze swoją tarczą z kul na tyle, żeby móc go zaatakować z miecza. Oczywiście ruszył prawie biegiem, nie warto tracić czasu.
Ślepiec
I nią wędrował.
///Przedwieczni, czy Ślepiec może do was? Ślepiec może wędru wędru po drogach...
Właściciel
//Zrób z tego meme. Aprobowałbym.//
Z racji tego, że tak skutecznie oczyściłeś ją z bandytów, to niewielu ich tu znajdziesz. No, chyba że ktoś z bandy wpadnie na to, aby ruszyć tutaj większą grupą, choć to mało prawdopodobne.
I wkroczyłeś, budząc powszechne zaciekawienie.
Stał on w drzwiach pomieszczenia, w którym wcześniej wylądowałeś, a przez to kule mogły zaatakować tylko z jednej strony, od frontu, a tam wojownik Srebrnej Dłoni ustawił magiczną barierę, która odparła Twój atak. On zaś postąpił jedynie kilka kroków, a później machnął młotem na wysokości Twojego prawego barku, gdyż znalazłeś się w jego zasięgu, tak jak on w Twoim.
-Nie można mieć wszystkiego. - Zajęła się jedzeniem strawy ciekawa jej smaku.
Michaelpl03
- No ale, wiesz, jakbym ci dał fortunę tak znikąd to nie stał byś się od razu jakimś dupkiem, tak?
- Ze stanu jestem szlachcicem.
//Jakoś nie mogę się nastawić, że tutaj też muszę odpisywać.
Ślepiec
Byłoby wtedy trochę słabo, zapuścił się dalej.
Rycerz Dobra
Udał się wprost do siedziby Paladynów.
Rycerz Zła
Trzeba więc uniknąć tego ciosu, wykonać odwrót i ciąć w brzuch. To jedna z niewielu możliwych opcji.
Właściciel
Max:
- Ach tak... W takim razie zapraszamy.
Taczka:
Całkiem smaczna, ostra i o intensywnym, mięsnym smaku. W sumie nic dziwnego, skoro mięsa było tutaj najwięcej, prawda?
Michael:
- Niby czemu miałby się taki stać? Złoto aż tak nie zmienia człowieka, co nie?
Vader:
Tutaj to już prędzej trafisz na inne miasto niż na bandytów.
Znalezienie jej nie byłoby problemem nawet dla kogoś, kto jest tu po raz pierwszy i nic o Paladynach nie wie, więc znalazłeś ją bezproblemowo.
Wszystko szło gładko aż do cięcia, gdyż to zostało z łatwością zatrzymane przez zbroję, jaką Paladyn na sobie nosił.
Wszedł więc i rozejrzał się po mieście. Czy jest coś, co rzucao się w oczy?
Ślepiec
Zapuścił się więc w lasy.
Rycerz Dobra
-Możecie tutaj poczekać?
Rycerz Zła
Jak zwykle, problemy. A więc podciął Paladyna, przy okazji starając się blokować jego ręce.
-Jest tego więcej? - Zapytała kiedy zjadła swoją porcję.
Michaelpl03
- No nie, chyba nie. Dobra, zostawmy bajdurzenie o głupotach tym mądrzejszym, czy coś.
///Wchodzę kolejnym.
Brook czekał na Tolkwensa na ławce przed siedzibą Paladynów. Mieli się tutaj spotkać przed właściwym spotkaniem z ochotnikami do wyprawy. Stary Elf mówił, że załatwił coś aż nadto do wyprawy. Oby, przyda się każda siła.
//A ja mam czekać na resztę, żeby wspólnie zacząć, czy to nie jest wymagane?
//Nie jest wymagane.
edit: Wszystkie pytania do fabuły to na Chacie///
Właściciel
Max:
//Jesteś tutaj, teraz czekaj, bo zapomniało mi się o Tobie i zacząłem odpisywać, a reszcie kazałem czekać. Jeszcze chyba tylko Kazute, więc szybko zleci.//
Michael:
- O, no! Dobrze gadasz... Głodny jestem. Idziemy coś zjeść?
Taczka:
Spojrzał na Ciebie zdziwiony znad swojej miski.
- Zawsze gotuję na zapas, bo nasz Mędrzec nie lubi mojej kuchni, a Ambur zjada to tylko, jeśli obficie poleje to alkoholem. Więc jest więcej dla mnie. Ale jeśli rzeczywiście Ci smakuje to śmiało, nie krępuj się.
Vader:
- Nie ma problemu, porozglądamy się trochę. To zawsze miła odmiana.
Tutaj co prawda są większe szanse na spotkanie dzikiego zwierza, niż bandytów, ale jakieś ludzkie, lub chociaż humanoidalne, ślady odkryłeś, choć już niezbyt świeże.
Udało się i upadł, ale sobie tego głupiego ryja nie rozwalił, a zamiast tego posłał w Twoim kierunku falę energii, która posłała Cię na najbliższą ścianę i pozwoliła mu spokojnie wstać.
//To Terytion jest! Zupełnie kto inny!
Właściciel
Zależy w jakim sensie, bo tak samo rzucały się w oczy białe budynki, jakaś czarna karczma, większe budowle w centrum i tym podobne.
Terytion
Zaciekawiła go czarna karczma. Kontrast do tej bieli. Ruszył więc tam.
//Im dłużej opóźniasz Brooka, tym dłużej my czekamy Kuba.
Rycerz Zła
Zapowiada się wciągająca walka, postarał się zawalić część sufitu za pomocą przeładowanych kul śmierci.
Rycerz Dobra
A więc ruszył do środka.
Ślepiec
Ruszył ostrożnie tym tropem.
-Jasne, że chcę. - Nałożyła sobie nową porcję i zaczęła jeść.
Właściciel
Taczka:
Ty i Kir, wspólnymi siłami, opróżniliście gar, a reszta w tym czasie złożyła obozowisko, dzięki czemu jesteście już gotowi do dalszej drogi.
Max:
Jak wyczytałeś z szyldu, nosiła ona ciekawą nazwę Czarnoskrzydły. O ile na zewnątrz była ciekawa, to w środku już wyglądała na zwykłą i nieodbiegającą od standardów karczmę, jakich w Elarid pełno.
Vader:
//Miałem Cię zbyć tym, że i tak jeszcze nie ma kompletu, ale że Kazute zrobiła Kartę, to już odpisuję.//
Nie było to szczególnie trudne, Paladyn spróbował osłonić się Magią, wypada zrobić to samo, bo słabo zginąć zmiażdżonym przez sufit, a na dodatek, jeśli samemu się ten sufit zawaliło.
Nie trwało to długo, jak trafiłeś nad mały strumyk, gdzie odkryłeś ślady obozu i ogniska, prawdopodobnie równie stare, co wcześniejszy trop.
Nie do końca, bo nie mogłeś otworzyć drzwi, ale może pomoże z nimi para idących tu właśnie Paladynów?
Elfa jeszcze nie było, ale jakaś kompania rycerzy i wojowników, jakby wyjęta z innych czasów, stała przed siedzibą Srebrnej Dłoni.
Terytion
Trochę na tym zawiódł. Ale hej, może nie wszystko stracone? Podszedł do lady.
- Można wiedzieć, czemu ta karczma tak bardzo różni się od reszty?
Spytał się osobę za ladą.
Hyun
Łucznik zbliżał się pod bramy miejskie. W dłoni trzymał jakiś papier, na ramieniu miał jastrzębia, a na plecach łuk. Widać też było przewieszoną torbę.
Rycerz Zła
Zaraz, to poszedł cały? No cholera, spróbował wykonać płytę z magii śmierci. Formalnie mógłby ją wykorzystać do cięcia ofiar, więc może ją wykorzystać. Drugą ręką natomiast wyciągnął swoją skróconą kosę i niczym bumerangiem rzucił nią w Paladyna.
Rycerz Dobra
-Zwiększyli ostrożność.
Poczekał na nich, gdyż tak w sumie wypada. Ich teren.
Ślepiec
Jak liczne musiało to być obozowisko?
Brook
A, to akurat ciekawe. Jak liczny był ten oddział, oraz czymś się charakteryzowali? Stary sprzęt wojsk Cesarskich?