Właściciel
Bóbr:
//Tak, ale nie licz na natychmiastowy efekt. Chłód raczej będzie rozchodzić się stopniowo.//
Taczka:
Zjadłaś.
Poszła więc na zewnątrz, żeby odetchnąć.
Konto usunięte
Schował się w krzakach i zaczął mocno schładzać dom, chciał tym sprowokować wyjście domowników.
Właściciel
Taczka:
Wyszłaś.
Bóbr:
Schładzałeś, a po chwili z domu wyszła jakaś dziewczyna.
Odetchnęła nosem.
-Świeże powietrze... - Powiedziała do siebie.
Konto usunięte
Spróbował otworzyć tylne okno.
Właściciel
Taczka:
Faktycznie, świeże.
Bóbr:
Niestety, brakuje Ci kilku metrów wysokości by do jakiegoś dosięgnąć, bo nie ma ich na parterze.
Wróciła więc do domu i poszła do swojego pokoju.
Konto usunięte
Skoro włamanie się nie uda może by spróbował udać biednego chłopca, może nabierze kogoś. Udał się do drzwi i zapukał w nie.
Właściciel
Bóbr:
Zapukałeś.
Taczka:
Nie zaszłaś daleko, bo po chwili usłyszałaś pukanie.
Obróciła się na pięcie, po czym otworzyła drzwi.
Konto usunięte
- Dz-Dzień dobry... Mógłbym wejść do środka na jakiś czas? Na zewnątrz jest zimno a ja nie mam się gdzie podziać... - Starał się mieć ton pokrzywdzonego dziecka.
-Eee... Spytam się wuja. - Powiedziała, po czym podeszła do swojego wujka. - Jakiś chłopiec przyszedł...
Właściciel
- I...? - zapytał, niezbyt wiedząc w jakim stopniu go to dotyczy.
Konto usunięte
Wszedł do domu, ale stał zaraz przy progu. Czekał na odpowiedź dziewczyny.
-Bo to twój dom, a on wygląda na bezdomnego...
Właściciel
- Możesz go nakarmić i przenocować, ale nic więcej.
Kiwnęła głową i podeszła do chłopca.
-Jesteś głodny? - Uśmiechnęła się.
Konto usunięte
- Tak... - Odpowiedział krótko.
Odeszła więc do kuchni i zaczęła szukać bochenka chleba.
Właściciel
Dość szybko go znalazłaś.
Zaczęła więc szukać masła, jeśli znalazła, wzięła nóż, odcięła kawałek z bochenka i posmarowała masłem.
Konto usunięte
Podczas gdy dziewczyna zaczęła robić mu jedzenie on rozglądał się za cennymi rzeczami, jednakże jeszcze nie otwierał niczego, patrzył na to co jest na widoku.
Właściciel
Bóbr:
Byłeś w przedpokoju, więc nie widziałeś tu praktycznie nic, a tylko skończony idiota chowałby tu cokolwiek cennego.
Taczka:
Danie może i mało wykwintne, ale chociaż gotowe.
Położyła więc chleb na talerzu i z talerzem poszła do chłopca. (Z łapy się nie daje jedzenia)
-Musisz coś jeść... - Powiedziała i podała talerz z chlebem.
Konto usunięte
- Dziękuję. - Wziął talerz z chlebem i zaczął go jeść. Zaczął też chodzić po domu węsząc za kosztownościami. Nie wchodził jednak na górę.
Właściciel
Chodzisz więc i nic nie ustaliłeś, bo ciągle jesteś w przedpokoju, a żeby wejść gdziekolwiek indziej, potrzeba otworzyć drzwi.
Konto usunięte
// Jak chodzi po domu to wiadomo chyba że wyszedł z przedpokoju?//
Poszła więc do swojego pokoju i sprawdziła przez okno porę dnia.
Właściciel
Taczka:
Słoneczne popołudnie.
//Gilgasz.//
Bóbr:
Żadnych kosztowności w przedpokoju, ani w kuchni.
Konto usunięte
Zjadł więc chleb i starając się nie robić hałasu poszedł na górę, sprawdził czy jest pokój gdzie nikogo nie ma.
Właściciel
Były tam dwa pokoje, pierwszy szczelnie zamknięty, a drugi otwarty.
Konto usunięte
Lekko uchylił drzwi do otwartego pokoju żeby sprawdzić czy kogoś tam znajdzie.
Właściciel
A i owszem, dziewczynę, która poczęstowała Cię chlebem.
Konto usunięte
Uznał, że nie ma sensu się narażać więc wyszedł z domu i poszedł do gildii.
Wyszła ze swojego pokoju i poszła do wuja.
Właściciel
Bóbr:
//Zmiana tematu. Zaczynasz.//
Taczka:
Nie było go w domu.
Connell FlioNhor, nie bez powodów nazywany Arystokracją, siedział na swoim fotelu i wpatrywał się w ulicę za oknem. Im jest się starszym, tym bardziej lubi się takie zwyczajne widoki. Zwłaszcza w jego wieku.
Właściciel
No więc wpatrywał się w gwarne ulice miasta Hammer, pełne przechodniów najróżniejszych ras, w tym kilku Paladynów. Niestety, Mroczne Elfy z natury są mroczne, więc rzadko kiedy widziałeś tu jakiegoś swojego pobratymca.
Może to i lepiej. A może wręcz przeciwnie. Trudno określić zwłaszcza wtedy, kiedy ostatnio rozmawiało się z innym Mrocznym Elfem kilka lat temu.
Właściciel
Cóż, w wypadku Twojej rasy kilka lat to jak mrugnięcie okiem, ale w Twoim wypadku każdy dzień jest cenny, bo nie wiadomo, ile Ci ich zostało.
Urocze. Co gorsza, żeby coś z tym zrobić musiałby opuścić Hammer i Paladynów. A głupio jest się żegnać z przyjaciółmi pod koniec życia.
Właściciel
Umierać też niezbyt fajnie, zwłaszcza że trochę Ci tych dekad może zostać.
Właśnie. W sumie wpadł na pewien plan. Tylko dzisiaj musi odpoczywać, a w razie czego czekać, aż któryś Paladyn będzie potrzebował pomocy w (jak to Mroczny Elf nazywał używając artefaktu) błahostce.
Pochwycił swoją księgę, starszą nawet niż on.
Otworzył ją, a następnie poszukał interesującego tematu.
///Treść księgi i jej wielkość pozostawiam tobie.
Właściciel
Te, Wademekum Drowów, czyli broń, taktyka, zwyczaje, kultura i Magia zawierało zapewne to, co zawarte jest w tytule.
Czytał sobie (nie przytaczaj treści książki) oczekując albo zmierzchu, albo głodu. Ewentualnie gości.
Właściciel
Czas, gdy zgłodniałeś pokrył się z faktem, że ktoś puka.
Najpierw goście. Wstał z fotela i ruszył w kierunku drzwi. Gdy do nich dotarł, otworzył je i z ciekawością przyjrzał się osobie pukającej.