Konto usunięte
Cień wyciągnął swój goblińskiej roboty miecz i zaczął przypominać sobie proste, jedyne przez siebie znane zaklęcie, strzał błyskawicą. Oczywiście błyskawicą niezbyt dużą. Właściwie to trudno to nazwać błyskawicą. Ale chociaż trochę poparzy. Czekał
Właściciel
Vader:
- A coś się stało?
Adv:
Utrwaliłeś sobie zaklęcie, a pozostali również zaczęli szykować się do boju, sprawdzając broń, wyposażenie i inne.
-Tak, ktoś z Inkwizycji polecił sprawdzanie Mrocznych Elfów. Już miałem takową wizytę.
Konto usunięte
Jak naprawdę nietrudno się domyślić czekał na rozwój wydarzeń. To jest, aż zostaną ostrzelani. Żałował, że nie przygotował gazu usypiającego czy czegoś.
///Jprdl, Kuba coś pisał przecież.
Konto usunięte
//Aj, faktycznie, przeoczyłem .-.
Właściciel
Vader:
- My i Inkwizycja to niby to samo, ale ku*wa nie do końca. - wyjaśnił zwięźle Ork. - Wiesz, Światłość, dobro i je**ć złych, ale dążymy do tego różnymi metodami.
Adv:
Niestety, nie posiadałeś go. Jednak zobaczyłeś jak Elf znika w lesie, a po krótkiej chwili wraca.
- To oni. - powiedział krótko.
-Tak. Zauważyłem. Wolę was.
-Czyli nie mam się niczym przejmować, prawda?
Właściciel
- Jeśli zaczną Cię nachodzić, to przyjdź z nimi do nas. Wyjaśnimy to.
-Będę pamiętać. O ile nie odpuszczą sobie po tym, jak obleję ich wrzątkiem.
Uśmiechnął się na myśl, jak ktoś z Inkwizycji zostaje oblany wrzątkiem, a później ma problemy z Paladynami. Chociaż wolał zachować pacyfistyczne podejście do tematu.
Konto usunięte
Na słowa słowa zakręcił kilka razy mieczem i czekał na ostrzał łuczników. Następnie zaszarżowałem wraz z resztą tak, jak zostało to ustalone.
Właściciel
Vader:
Skinął głową.
- Coś jeszcze?
Adv:
Doliczyłeś się pięciu wozów, każdy zaprzęgnięty w dwa konie, oraz łącznie dziesięciu woźniców. Poza nimi obstawa liczyła około dwudziestu najemników, przynajmniej tylu widziałeś. Salwa łuczników i im podobnych uszczupliła te grono do dziewiętnastu. Pozostali przyjęli różne formy obrony: część wskoczyła na wozy, inni stworzyli kilkuosobowy mur tarcz, pozostali skryli się za wozami, a kilku posiadających konie rzuciło się ku Wam, by szarżą odpowiedzieć na szarżę.
Właściciel
Raz jeszcze skinął głową i odszedł, bo Ty już nic nie chciałeś, a on pewnie miał jeszcze coś do zrobienia.
A więc Mroczny Elf wrócił do siebie.
Właściciel
Trafił tam bez problemów.
Wszedł, zamknął za sobą i poszedł przygotować sobie herbatę.
/// ;-;
Konto usunięte
//Jakiś opis obrońców? .-.
Właściciel
Vader:
Udało się.
Adv:
//Dziewiętnastu, w tym sześciu na koniach. Uzbrojeni i opancerzeni różnie. Niektórzy nie mają żadnego pancerza, inni dysponują skórzanymi zbrojami, kolczugami, a niektórzy nawet zbrojami płytowymi. Uzbrojeni są w różne rodzaje broni, a więc w maczugi, miecze, topory, buławy, włócznie, halabardy i tym podobne. Żaden za to nie ma łuku czy kuszy.//
///To ten, ja jutro odpiszę, by nie wkurzać się nudnymi postaciami.
Konto usunięte
Zaatakował pierwszego jaki się napatoczył. Jeśli był nie do końca osłonięty ciął w dane miejsce, a jeśli miał pełną zbroję -- pchnął w żołądek. Oczywiście o ile nie było to uniemożliwione przez żaden atak.
Właściciel
Na Twoje szczęście skupił się on na innym najemniku i zdołałeś szybko pozbawić go życia.
Po wybiciu herbaty i nudzeniu się przez resztę dnia poszedł spać, by jutro przeżyć kolejny poranek. Prawdopodobnie nudny i prawdopodobnie przeżyć. Wszystko jest takie zmienne.
Właściciel
Zasnąłeś, a obudziłeś się nazajutrz.
///Lubię żyć na krawędzi.
Rozpoczął swoją poranną monotonię od higieny osobistej, zagotowania wody i przygotowania małej racji żywnościowej do śniadania.
Właściciel
Gdy zrobiłeś to wszystko, usłyszałeś pukanie do drzwi.
Kolejne westchnięcie. Arystokracja wstał i ruszył, by otworzyć drzwi.
Właściciel
W drzwiach stał Twój znajomy, czyli zielonoskóry Paladyn.
Właściciel
- Ta. - powiedział krótko i bez zbędnych wstępów wpie**olił się do środka, po chwili ciężko opadając na fotel w salonie.
-I zapewne nie przynosisz dobrych wiadomości?
Zamknął drzwi, a następnie zajął ostatni, drugi fotel w salonie.
Właściciel
Pokręcił jedynie przecząco głową.
- Daj się czegoś napić.
Powstrzymał swój wewnętrzny głos o traktowaniu staruszków, a następnie ruszył się, by przynieść dzbanek wody dla orka.
Właściciel
Wychlał go jednym haustem i odłożył na stolik.
- Słuchaj. - powiedział po chwili dość konspiracyjnym szeptem. - Byle uważnie, jasne? Nie będę się powtarzać.
-Słuch nadal mam dobry, mów.
Konto usunięte
Tak więc Cień kontynuował walkę niekoniecznie w imieniu dobra według tego samego schematu co wcześniej.
Właściciel
Vader:
- Wybierasz się ze mną na wspólną misją. Wracasz do domu. - powiedział z kwaśnym uśmiechem.
Adv:
Tu już nie poszło tak pięknie, bowiem Twój oponent siedział na koniu i odziany był od stóp do głów w zbroję płytową i hełm z przyłbicą, popularny "psi pysk." Dzierżył też dwuręczny miecz, którym zamachnął się na Ciebie, chcąc pozbawić Cię głowy.
Właściciel
- Widać. Ale mi też się to nie uśmiecha, wiesz?
Właściciel
- Mówiłem Ci już, jak bardzo potrafisz mnie wkurzyć?
-Tak, kilkakrotnie. Raz po tym, jak wybiłeś mi okno moim stołem.
Właściciel
- Hehe, to było dobre. - powiedział i na jego twarzy pojawił się uśmiech, gdy przypomniał sobie tę scenkę. - No dobra, mniejsza z tym. Ruszamy jeszcze dziś, pakuj się.