Więc poobserwował ich uzbrojenie.
Właściciel
Stąd widzisz, że mają przeważnie tarcze, włócznie, miecze jednoręczne, halabardy, łuki i kusze.
Te dwa ostatnie są najgorsze dla niego. W sumie sprawdził swój wygląd, czy wyglądał na typowego Rycerza Śmierci, którego nalezy zabić w pierwszej kolejności?
Właściciel
Niestety tak, od biedy ujdzie za bardzo mrocznego najemnika.
Tak średnio można ryzykować. Chociaż... ruszył lasem, by sprawdzić, gdzie są wioski, należące pewnie do jego celu.
Właściciel
Skoro chłopka nadjechała drogą z kierunku za Tobą, to najlepiej iść tam, prędzej czy później trafisz na wieś.
I właśnie w tamtym kierunku ruszył, pozostawiając w lesie ukrytego konia.
Właściciel
Mijałeś inne chłopskie wozy, oczywiście oni Cię nie widzieli. Poza tym w końcu dotarłeś do wioski.
Rozejrzał się po niej, sprawdzając liczbę mieszkańców na świeżym powietrzu.
Właściciel
Około dwudziestu chłopów w polu i z tuzin osób, kobiet i dzieci, we wsi.
-Wychodzę, będę później! - Krzyknęła wychodząc z domu. Żeby poznać lepiej okolice wybrała się na spacer do lasu.
Właściciel
I ruszyłaś dobrze znanym traktem. Popołudniowe słońce przyjemnie grzało, w powietrzu unosiła się woń kwiatów, a ptaszki ćwierkały. Cudownie, nieprawdaż?
Ruszył ku nim. Miecz i dwie bliźniacze bronie miał jak na razie schowane, a szedł ze swoją kosą. Szedł wolno, lecz dumnie. I głównie po to, by przerazić wieśniaków. Tylko czekał, aż ktoś znajdzie się w zasięgu magii.
Właściciel
I szedłeś niczym kosiarz śmierci, obecnie niezauważony, bo wszyscy zajęci byli swoimi sprawami.
Pozostał jednak czujny i tylko czekał, aż jakiś wieśniak będzie w zasięgu jego magii.
Właściciel
Po chwili znalazło się w jej zasięgu troje dzieci bawiących się na skraju wsi.
Ouh, bolesne. Może na początek magia szaleństwa? Starał się sprawić, żeby dzieci nagle miały wrażenie, że gonią je źli ludzie.
Szła ścieżką, co jakiś czas zatrzymując się, żeby nacieszyć się widokiem otaczającej przyrody. Celu podróży nie miała, więc po prostu szła przed siebie.
Właściciel
Vader:
//A ja przez chwilę myślałem, że jednak okażesz ludzkie uczucia :V//
No i osiągnąłeś swój efekt, a mianowicie dzieci zaczęły uciekać i krzyczeć, a później pobiegły do domów lub rodziców.
Taczka:
I tak szła, gdy nagle w drzewo tuż przed nią wbiła się strzała.
Była tak zaskoczona, że upadła na ziemię chwilę po wbiciu się strzały w drzewo. Wstała szybko i obróciła, żeby zobaczyć kto wystrzelił strzałę w jej stronę.
Właściciel
Vader:
//W sumie racja, jesteś bardziej maszyną niż człowiekiem.//
Aby mieć w zasięgu mężczyzn musisz odejść od wioski i iść w kierunku pól uprawnych w jej pobliżu.
Taczka:
Nie widziałaś, lecz zapewne łucznik ukryty był w krzakach nieopodal. Nagle z lasu wyłonił się mężczyzna wyposażony w długą włócznię, z która rzucił się w Twoim kierunku.
//Jakby co to masz ten swój miecz.//
///No w sumie...///
No w sumie wystarczą inne ofiary, rozejrzał się za nimi.
//W sumie czas go wykorzystać.//
Wyciągnęła swoje ostrze i z postawą gotową do uniku przed szarżą czekała na mężczyznę.
Właściciel
Vader:
Kobiety i dzieci?
Taczka:
Zaczął on się szybko zbliżać, natomiast grot jego włóczni jeszcze szybciej.
Słodko. Ile stało przy budynkach. Przy okazji, z czego są budynki?
Właściciel
Budynki to drewniane chaty kryte strzechą, a na chwilę obecną przy budynkach są dwie kobiety i troje dzieci.
/// *W tym miejscu daj Make It Bun Dem* //
Zbliżył się do kobiet i dzieci na tyle, by znalazły się w zasięgu magii. Następnie wybrał sobie klasykę... sprawienie, by cała piątka zaczęła płonąć żywcem. Może przy okazji podpalą budynki.
Właściciel
//Yhm... Nie ta Magia, mówiłem.//
///To mi rozpisz, na co mogę sobie pozwolić jako mag śmierci.
Kiedy grot włóczni zbliżył się na niebezpieczną odległość, Valeria odskoczyła w prawo, jeśli jej się udało, uderzyła mieczem w środek włóczni, tak żeby ją złamać.
Właściciel
Vader:
//Wszystko, co nie wchodzi w kompetencje innych rodzajów Magii, a więc wszelkiej maści pociski, kule, wysysanie życia, wywoływanie obłędu (to ze względu na opanowanie innej Magii), sporo tego.//
Taczka:
Miecz gładko przebił włócznię, a drab stanął zdziwiony, patrząc to na Ciebie, to na dwa kawałki włóczni. Wkrótce odrzucił jeden i chwycił ten z grotem jak miecz i zaatakował, wyprowadzając niskie pchnięcie w Twój brzuch.
//Czyli płonąć możesz tylko za pomocą magii ognia? Wątpię.
Spróbowała znowu odskoczyć w prawo. Jeśli się udało, to wykonała pionowe cięcie w brzuch napastnika.
Właściciel
Vader:
//Nadal masz się zamiar kłócić?//
Taczka:
Wszystko się udało i padł on martwy na drogę.
///Mogę po prostu strzelić focha i sobie odpuścić grę. Już kilka razy tak zrobiłem.
Postanowił załatwić to szybko, za pomocą wysysania życia. Kobiety mają pierwszeństwo.
Musiała się mieć na baczności, skoro jeszcze przed chwilą był gdzieś tutaj łucznik. Rozejrzała się więc w około, żeby sprawdzić czy kogoś jeszcze nie ma w pobliżu.
Właściciel
Vader:
Niegdyś młode i całkiem ładne kobiety przemieniły się w zasuszone zwłoki, a także uzupełniło to Twoje zasoby energii magicznej, a nawet je powiększyło.
//Vładziu... Nie ;-;//
Taczka:
Łucznik obecnie nie był jej głównym zmartwieniem, bowiem z krzaków wypadł Ork, uniósł w górę maczugę nabijaną stalowymi kolcami i rzucił się do ataku z dzikim rykiem.
///Mam Trzech Rycerzy Śmierci. Tak, to moja ulubiona organizacja...
A następnie wymyślił sobie, żeby dzieci zaczęły obrywać kulami śmierci. Trzeba zmniejszyć te zapasy energii magicznej.
Właściciel
I po chwili wszystkie padły martwe, a ich jakże zdeformowane ciała upadły obok zmumifikowanych zwłok matek.
Kuba
Oh, jaka szkoda... żart.
Skierował się ku facetom.
Właściciel
Ci zajęci byli pracą w polu.
Wpadł na pomysł, który jest zły w cholerę. Podszedł i odciął głowę jednemu z dzieciaków, by rzucić ją pod nogi jednego z wieśniaków. I przy okazji pilnował swoich pleców.
Czekała na orka, żeby się zbliżył, a kiedy już to zrobił, to wykonała pchnięcie w jego w brzuch.
Właściciel
Vader:
Źle obliczyłeś trajektorię i głowa zamiast spać przed nim, trafiła go w plecy. Choć to nawet lepszy efekt, gdyż odwrócił się i krzyknął z przestrachem, co zwróciło uwagę pozostałych chłopów. Po chwili wszyscy skierowali swój wzrok na Ciebie.
Taczka:
Takie proste pchnięcie działa niezwykle rzadko, ale teraz był ten przypadek, gdy się udało, choć nie zniechęciło to Orka do dalszej walki. Natychmiast odsunął się o kilka kroków i wykonał zamach swą maczugą za pomocą jednej ręki, gdyż drugą uciskał ranę.
Zaczął iść w ich kierunku wyrażnie sugerując, na kogo przyszła pora. Przy okazji obliczył ich liczbę.
Właściciel
Nadal jest ich dwudziestu i wszyscy na raz rzucili się na Ciebie, z gołymi pięściami, sierpami, kosami, widłami i tym podobną "bronią."
Trochę to nudne. No cóż, dbając o swoje tyły, w pierwszej kolejności posłał w nich kule śmierci. Jeżeli ktoś je ominął i dobiegł, zaatakował on swoją kosą, w międzyczasie odkręcając jej połowę.
Właściciel
Miałeś multum energii magicznej, więc zasypałeś wrogów tak wieloma pociskami, że żaden nie miał prawa zbliżyć się do Ciebie, a tym bardziej przeżyć.