-Dobrze.
Ruszył na górę, by zabrać swoją torbę podróżną i podstawowy ekwipunek.
Właściciel
//A co jest tym "podstawowym ekwipunkiem"?//
///To, co wymienione jest w karcie postaci. Czyli: Ubranie, żywność, torba podróżnicza, Księga Magii spisana 500 lat temu, sztylet, Kamień Vlo'Ra'Lorgi. No i oczywiście woda.
Właściciel
//Oks.//
Zebrałeś to wszystko.
Zszedł na dół i poszukał wzrokiem Troma.
Konto usunięte
Osłonił się, a potem rażąc go prądem zawrócił konia. Próbował naładować kuszę pistoletową i strzelić w słaby punkt zbroi.
Właściciel
Vader:
Był tam gdzie wcześniej.
Adv:
Słaby punkt był pod szyją i akurat tam trafiłeś, pozbywając się tego wroga.
Właściciel
- Ruszamy wieczorem. - powiedział, wstał i skierował się do wyjścia. - Zbiorę chłopaków.
Właściciel
Po tym zapewnieniu pożegnał się i wyszedł.
Usiadł na fotel i czekał na wieczór.
Właściciel
Ciągnęło się jak nigdy, ale w końcu nadszedł.
Teraz czekać na Troma i start podróży
Właściciel
A może jednak wypada zaczekać gdzieś indziej?
Drow wysilił swój podstarzały organizm i udał się przed wejście, by tam czekać. Przez ostatnie lata nie lubił ruszać się za daleko. A jak już, to do Paladynów.
///Zwiększyłeś limit żywotności Drowa, prawda? Teraz starość tej postaci z lekka nie ma sensu ;-;
Właściciel
//No zwiększyłem, wybacz. Wiek możesz zawsze edytować, jeśli Ci się chce.
I udałeś się przed wejście z domu, czy z miasta?//
Właściciel
Czekasz, ale nikt nie przychodzi.
Właściciel
W końcu usłyszałeś głośne pukanie do drzwi. A właściwie łomotanie.
/Ale... stał przed domem ;-;
Właściciel
//No cóż, źle to zrozumiałem, bo myślałem, że "przed wejście," oznacza że przed drzwi ;-;//
Tak więc stałeś tam i zobaczyłeś wku*wionego Orka idącego w Twoim kierunku.
-Słuchałem uważnie, nie było podane miejsce zbiórki.
Właściciel
Pewnie już miał Cię zwyzywać, ale ten argument go przekonał i jedynie odwrócił się na pięcie, a następnie odszedł.
Westchnął i ruszył za nim.
-Byś poczekał na staruszka.
Właściciel
Poczekał przy bramie, gdzie czekali dwaj inni Paladyni. Obaj byli ludźmi, odzianymi w zbroje lecz bez hełmów. Różnili się tylko uzbrojeniem, albowiem pierwszy miał wielki młot dwuręczny, a drugi dwuręczny topór, a przy pasie jednoręczny toporek i tarczę na plecach. Obok nich czekały cztery wierzchowce.
-Dzień dobry, was chyba nie miałem okazji poznać.
Właściciel
W odpowiedzi skinęli Ci głowami, ale chyba nikt nie miał ochoty się odezwać.
-Rozumiem, że to później. Ruszamy?
Właściciel
- Ruszamy. - powiedział Ork i wszyscy wsiedli na konie, Tobie zostawiając ostatniego.
Wszedł więc na niego i czekał, by ruszyć za towarzyszami.
Właściciel
//Zmiana tematu. Zacznę, jak wpadnę gdzie Was wywalić i temat założę.//
Tymczasem Rycerz Śmierci zaczął powoli, acz konsekwentnie, zbliżać się do swego celu.
//Zgoda.
Młodszy Egzekutor jeszcze raz przypomniał sobie swoje zadanie i sprawdził broń. Chwilę później w dalszym milczeniu czekał, aż będzie wystarczająco blisko.
Właściciel
Widzisz już dworek swego celu na horyzoncie.
Od dawna nie czuł takiego podekscytowania, rozejrzał się za jakimś lasem, gdzie mógłby ukryć konia.
///Jeżeli się nie mylę, jestem pierwszym Rycerzem Śmierci, który będzie działał? Czy już ktoś się z takowym spotkał?
Właściciel
//Działają od setek lat, ale tutaj nie zapuścił się jeszcze żaden.//
Był las, w którym możesz ukryć konia, choć siebie też możesz, gdyż słyszysz stukot końskich kopyt o bruk gdzieś za sobą.
Więc to zrobił, starał się jak najszybciej zniknąć między drzewami.
Właściciel
Udało się, a po chwili dostrzegłeś wóz zaprzężony w pojedynczego konia, a powoziła nim jakaś kobieta. Paka wozu wypchana była różnymi płodami rolnymi.
Nie jest jego ofiarą. Można byłoby dostać się do wozu i jechać ukrytym tam, ale po co? Zostawił konia, polecił mu zostać w miejscu i po cichu ruszył na dworek.
Właściciel
Ciężko Ci iść po cichu, w końcu jesteś w pełni okrytym w płytę rycerzem, i to Rycerzem Śmierci. Ale w końcu trafiłeś w okolice dworku, kobieta właśnie tam kierowała swój wóz.
Dało się wejść jakoś wyżej? Jeżeli nie, sprawdził, czy było widać strażników.
Właściciel
Pięciu przed bramą, na murze, który otaczał dworek też kręciło się ich sporo.
Właściciel
Tuzin na murach, pięciu przy bramie, trzech jako mobilny patrol obchodzący wokół dworek.
Jak blisko mógłby podejść niezauważony?
Właściciel
Z racji tego, że na terenie wokół dworku nie było nawet krzaczka, o drzewach nie wspominając, to zauważą Cię od razu, jak wyjdziesz z lasu.
Jednak czy są w zasięgu jego magii?