Właściciel
Skinął głową na karczmarza, a ten podszedł natychmiast.
- Tak? - zapytał.
- Coś do picia dla tej kobiety. Cena nie gra roli. Ja stawiam.
Jayna bardzo się ucieszyła, choć nie chciała tego ukazać.
Właściciel
Więc nie ukazywałaś, ale zamówić coś wypada.
-Poproszę wołowinę, jeśli można... - Powiedziała do karczmarza.
Właściciel
//A nie chciałaś, aby czegoś do picia?//
Właściciel
//No stawia, ale to trochę dziwnie brzmi, gdy najpierw deklarujesz, że chcesz coś do picia, a później prosisz o wołowinę ._.//
-Poproszę też szklankę wody. - Dodała.
//Zadowolony? .-.//
Właściciel
//Bardziej mogłaś napisać, że się rozmyśliłaś i poprosiłaś o coś do jedzenia. Ale niech już będzie.//
Karczmarz skinął głową i oddalił się.
-Tak w ogóle, to jak jest tam na pustynnym kontynencie? - Spytała do faceta.
Właściciel
- Gorąco. - odparł z uśmiechem szlachcic. - Ale też pełno tam potworów, koczowników i innych zabójczych niespodzianek. Przynajmniej w miastach jest lepiej.
-Jak ja bym chciała zwiedzać, a nie siedzieć w tym brudzie, w Hammer... - Powiedziała zaciekawiona.
Właściciel
- Jeden pasażer więcej lub mniej w naszej podróży nie zawadzi. - powiedział z uśmiechem. - Pod warunkiem, że zapewnisz sobie środki na utrzymanie podczas podróży. Może wyglądam, ale nie śpię na złocie. - powiedział, a Rodo się zaśmiał. Po sekundzie szlachcic poszedł w jego ślady. - Mamy w planie odwiedzić Kasuss, Nowe Gilgasz, a może i Linest oraz Gilgasz. Później z powrotem do Ur i Minteled.
-Naprawdę mogę z wami jechać? - Spytała się z błyskiem w oczach.
Właściciel
- Jeśli będziesz mieć ze sobą wystarczająco wiele złota na prowiant, wodę i zakwaterowanie, to tak. O wierzchowca się nie martw, mamy jednego więcej. Zawsze możesz też jechać, z którymś z nas.
-Najbogatsza nie jestem, ale wydaję mi się, że wystarczy... - Powiedziała do Nilgardczyka.
Właściciel
- W dalszą drogę ruszamy jutro o świcie, spod głównej bramy.
-Będę. - Powiedziała szczęśliwa.
Właściciel
Skinął głową, a karczmarz doniósł zamówienie.
-Dziękuję. - Powiedziała z klasą lub próbowała tak brzmieć. - Ile płacę?
Właściciel
Mieszek rzucony przez szlachcica potwierdził, że chyba nic.
- Za cały dzisiejszy dzień i noc. - powiedział Nirgaldyczk, a karczmarz ukłonił się, zabrał złoto i odszedł.
Od rana nic nie jadła, więc bez zbędnych ceregieli zaczęła jeść.
Właściciel
Więc bez zbędnych ceregieli zjadłaś.
-Ja zaraz wrócę, muszę tutaj pokój wynająć... - Powiedziała i poszła do lady.
-Ja bym pokój chciała na noc. - Powiedziała do karczmarza. - Ile muszę za niego zapłacić?
Wyciągnęła z torby pięć złotych monet i rzuciła na ladę.
Właściciel
Gdy monety zniknęły, otrzymałaś kluczyk i numer pokoju.
Wzięła klucz i wróciła do stołu, przy którym siedziała wcześniej.
Właściciel
Stół się nie zmienił, pozostali również tam byli.
-Tak więc rano pod bramę mam przyjść? - Spytała się szlachcica.
Właściciel
- Tak, o świcie. - powiedział.
-Wydaję mi się, że uda mi się wstać rano... - Uśmiechnęła się.
Właściciel
Uśmiechnęłaś się, a oni wstali od stołu, zapewne by udać się na spoczynek.
Skoro oni wstali, to i ona.
-Do jutra. - Powiedziała do facetów i poszła do pokoju, który wynajęła.
Właściciel
Pokój, jak pokój: Nie ma się czym ekscytować.
Sprawdziła przez okno, jeśli owe było w pokoju, jaka jest pora dnia.
Zamknęła drzwi na klucz i poszła spać.
Właściciel
Obudziłaś się, gdy słońce jeszcze nie wzeszło, a za oknem było szaro.
Wstała z łóżka i rozciągnęła się ziewając przy tym. Wyszła z pokoju, zamknęła go i poszła na dół.
Właściciel
Pusto, był jedynie zastępca karczmarza, bo tamten pewnie jeszcze spał.
Podeszła do faceta.
-Pan tu pracuje?
Właściciel
- Zastępuję karczmarza. - rzekł i splunął. - A co?
-Klucz od pokoju przyniosłam. - Podała klucz zastępcy.
Właściciel
Skinął głowa i schował go za ladę.
-Żegnam. - Po tych słowach wyszła z karczmy i zaczęła kierować się w stronę bramy od miasta.
Właściciel
Trafiłeś tam, straże rzecz jasna były.
Zaczęła szukać Nilgardczyka, który miał czekać pod bramą.