//oże właściciel się już przebrał\\
Właściciel
//Może i tak, ale skąd ma wiedzieć, że tu jesteś?//
//usłyszał kroki i rozmowe, czy coś?\\
Konto usunięte
Podszedł nieco bliżej kramu gdzie było więcej osób i była większa szansa na kradzież. Czekał na moment, gdy sprzedawca będzie rozmawial z klientem a sami klienci będą czymś zajęci.
Właściciel
Hejter:
//Jeśli jest na piętrze, to raczej nie.//
Bóbr:
Na ogół klienci stali w kolejce, więc gdy jeden z nich i sprzedawca byli zajęci to pozostali mogli Cię łatwo nakryć.
Konto usunięte
Tak więc udał się do kramu gdzie była jedna osoba lub mała liczba osób, szukał okazji do łatwej kradzieży.
Właściciel
Hejter:
Korytarz i wiele drzwi.
Bóbr:
Najmniej osób interesowało się głównie drewnem, węglem i innymi surowcami, które nie nadawały się do spożycia.
Poszukał tego najbardziej wyróżniającego się
Konto usunięte
W sumie, wilk sam potrafi zdobyć pożywienie. Jednak przydałyby się zapasy. Ale wolał nie wpadać w tarapaty i poszedł w stronę kryjówki w lesie.
Właściciel
Hejter:
Więc chyba ten na wprost.
Bóbr:
Więc spokojnie opuściłeś miasto i trafiłeś do owej kryjówki.
Konto usunięte
Rozejrzał się za wilczycą.
Właściciel
Bóbr:
Była tam, gdzie ją zostawiłeś.
Hejter:
- Czego? - nadbiegł głos zza drzwi.
- po pierwsze piwa, po drugie mam propozycje -
Właściciel
- A co ja mam niby do tego mieć?
- jesteś karczmarzem czy nie? -
Konto usunięte
Położył się w prowizorycznym namiocie obok wilczycy, nieco wtulając się do niej. Zdrzemnął się.
Właściciel
Hejter:
- Jak ostatni raz ktoś się mnie tak pytał, to nie skończyło się zbyt wesoło.
Bóbr:
Więc się zdrzemnął.
Konto usunięte
A więc czekał aż coś go obudzi..
- A pamiętasz tego ktosia który miast się tępo śmiać pomógł ci? -
Właściciel
Hejter:
- Ta pomoc, to zbytnio pomocna nie była, ale tak, pamiętam.
Bóbr:
Obudził się, gdyż usłyszał jakiś szelest na leśnej ściółce.
Konto usunięte
Szybko wyszedł z namiotu i rozejrzał się.
- Takie mam metody, wojna nie wymaga delikatności, ale za opłatą moge pomóc ci się zemścić -
Właściciel
Może i słychać, ale niekoniecznie widać.
Właściciel
Hejter:
//To, że raz zapomniałem to nie znaczy, że Cię olewam. Po prostu nie zauważyłem. Niektórzy bywają bardziej olewani, bo jestem zapominalskim sku*wielem.//
- A niby jakie masz metody zemsty? - zapytał podejrzliwie, ale w jego słowach mogłeś wyczuć nutkę ciekawości, a może nawet... nadziei?
Bóbr:
Zając. A przynajmniej tak mu się zdawało, bo dość szybko uciekł.
//wiem o tym ale chciałem się zaanonsować\\
- Smierć. Ale trzeba dobrze to rozegrać -
Konto usunięte
Skoro nieco odpoczął postanowił udać się ponownie do Hammer. Obejrzał budynek "Smoczej Jamy" i wszedł tam do środka. Może coś ukradnie, lub kupi za marną sztukę złota.
//gdzie jest jakaś akademia/czy coś do nauki maga?//
Właściciel
Hejter:
- Słucham. - odparł karczmarz, gdy wyszedł z pokoju, już ubrany.
Bóbr:
//Zmiana tematu. Zaczynasz.//
- Potrzebuje informacji, kto ci to zrobił i dlaczego? -
Właściciel
- Jacyś Orkowie, ale nie wiem czemu i nie wiem dla kogo pracowali. O ile dla kogoś pracowali.
- Jacy dokładnie? Czy mają broń? Jeśli tak to jaką? Czy wyglądali na zawodowców? Podejrzewasz kogoś? Masz jakichś wrogów? -
Właściciel
- Potrafisz zadać więcej pytań na raz? Nie potrafisz zaczekać na odpowiedź na jedno?
- potrzebuje dokładnego opisu mierze siły na zamiary -
Właściciel
- Trzy czerwonoskóre sku*wysyny, każdy miał chyba z dwa metry, uzbrojeni po zęby... No Orkowie, no! W Hammer wielu ich nie spotkasz. No, może poza Cudgelem. Inkwizytor Światła, znajomy większości Kapłanów i Paladynów, jedna z większych szych po tej stronie kontynentu.
- Z inwizycją nie walcze -
Właściciel
- I dobrze, bo nikt nie walczy. Gnoje ostatnio wyrżnęli tu całą wieś, właściwie nie wiem czemu.
- Czyli możesz podejżewać że te orki mają znajomości z tym Cudgelem? -
Właściciel
- Gdzieeee tam. Na ch*je Ci te teorie spiskowe? Zresztą, idź się go zapytać, na pewno wypali Ci mordę jak wszystkim innym.
- Pop rostu nie chce wchodzić temu gościowi w drogę. Podejrzewasz kogoś o te zlecenie? -
- masz tu jakichś wrogów? -
Valeria zbliżyła się do bram, była zmęczona po podróży wszak mieszkała u wuja, a wieś w której był jego dom, nie była najbliżej.
-Ale wielki mur... - powiedziała do siebie.
Właściciel
Rzekłaś to, a mury rzeczywiście były olśniewające. Nie tylko wysokie i grube, co zawdzięczały kilku latom budowy i nadzorowi krasnoludzkich specjalistów, ale też w całości białe, nie przez tynk czy farbę, ale był to naturalny kolor kamieni, z jakiego wzniesiono mury. Teraz odbijały promienie popołudniowego słońca, dając iśćcie wspaniały efekt.
Dziewczyna poszła w stronę wejścia do miasta.
-Ah... To musi być piękne miasto, skoro już z daleka widać jego industrialne piękno.
Właściciel
Powiedziałaś to, a pod bramą stali dwaj Paladyni Srebrnej Dłoni, którzy kontrolowali ruch z i do miasta, ale też prezentowali się świetnie, a zwłaszcza ich zbroje.
-Łał... Oni są świetni, co jeszcze jest tutaj pięknego...- pomyślała, po czym podeszła do obu strażników.
-Um... Mogłabym wejść do miasta, mości panowie? - spytała się grzecznie.