-A kto wykonuje jego obowiązki w jego zastępstwie ?
Właściciel
- A co Cię to tak obchodzi?! - ryknął ten z młotem dość zirytowany.
- mam ku temu własne powody, których nie muszę zdradzać byle pionkom
Właściciel
- Tak to se możesz gadać.
- Ta. Pewnie jesteś jakimś szpiegiem czy innym gnojkiem! - powiedział ten z toporem szykując się do walki.
- Jesteście pewni, że chcielibyście stanąć do walki z osobą, u której znacie jedynie imię ?
Właściciel
- Mówisz to wyszkolonych weteranów, śmieciu.
- zważ na swoje słowa ... rozmawiasz z dziedzicem rodu palamecia ... Nikt nie może się tak do mnie odzywać !
Właściciel
- Taki dziedzic jak z koziej dupy Smok. - mruknął jeden, a drugi zawtórował mu śmiechem.
- A więc wolicie sobie żartować ? Myślałem, że paladyni utrzymują większą dyscyplinę ...
Właściciel
- Jak jakiś chłystek nam grozi i podaje się za szlachcica to ciężko zachować powagę.
//serio tego nie widać ? Ma konia przy którego siodle (nie wiem, jak nazywa się ten materiał co jest pod siodłem i na nim zazwyczaj są herby) widoczny jest szlachecki herb, do tego ma złote ozdoby przy zbroi i do tego podał na początku nazwisko//
Właściciel
//W całym Verden jest kilkaset szlacheckich rodów. Taki herb można podrobić lub ukraść szlachcicowi. Zważ też, że są podejrzliwi. W końcu wypowiedzieli wojnę większości tych złych, a oni lubią wysyłać szpiegów i sabotażystów. A Hammer jest idealnym celem.//
- A więc cały czas pozostajesz przy tym, że jestem szpiegiem ? Głupcze ... nikt nie będzie mówił do mnie takim tonem !
Właściciel
- Tak powiedziałby szpieg.
- Rozumiem, że robota strażnika bramy nie jest ciekawa, ale to nie jest powód, żeby próbować zadzierać z Mateusem Palamecia, synem ...
tutaj mówi cały swój rodowód (taki żarcik)
Właściciel
- A gdzie niby ma siedzibę ten ród Palmecia? - zapytał śmiejąc się, gdy wypowiadał nazwisko.
//ojj .. kubełek, czy ty się mścisz na tej mojej postaci za smoka ? Bo jak tak, to ci to nieźle wychodzi//
- Jeżeli już musisz wiedzieć, to główna siedziba mego rodu mieści się przy Mieście Argent ...
Właściciel
- To czego szukasz tu tak daleko? Idź się poradź Krzyżowców.
//mi na tej postaci nie zależy aż tak bardzo, więc mógłbym wywołać tutaj małą bitwę//
- Po co miałbym ruszać do Krzyżowców, jeżeli mogę udać się do elitarnych oddziałów walczących z demonami
Właściciel
- Demony? Źle trafiłeś. Nie możemy wysłać nikogo do walki.
- Akurat nie potrzebuję pomocy w walce ... ale muszę koniecznie spotkać się z osobą wykonującą obecnie obowiązki mistrza
Właściciel
- Jest na wojnie głupi cwelu! - wybuchnął jeden z Paladynów. - Kiedy dotrze to do Twojego pustego łba?!
- sory ... ale kodeks nakazuje mi chronić mój honor .. Stawaj do pojedynku !
Mówiąc to schodzi z konia i dobywa swoją broń
Właściciel
Paladyn prychnął.
- Nie mam zamiaru zabijać jakiegoś cwela. Jestem tym dobrym. Zmywaj się, albo pójdziesz do lochu.
Wyszeptał
- więc jednak paladyni to nie to samo co kiedyś ... stali się tchórzami bez honoru ... pewnie gdyby nie mistrz, to ten zakon by upadł
Już normalnie
- jeżeli myślicie, że wyjdziecie z tego bez szwanku, to się grubo mylicie ...
Mówiąc to oddala się troche
Właściciel
//Nie napalaj się nad zwycięstwo z wyszkolonymi weteranami, dobrze wyszkolonymi, uzbrojonymi i znającymi się na Magii. Nie tylko Światła.//
//każdy sposób urozmaicenia zabawy jest dobry, ale wiesz, że to może mi chodzić o coś innego .. W końcu on może mieć znajomości, które im zaszkodzą. A jakby zaatakowali razem, to by pokazali, że nie chcą honorowej walki//
Właściciel
//Niech już będzie. I tak miałem wprowadzić nową postać Paladynów. Pisz.//
//ale już dał sobie spokój :P//
Odchodzi dalej po czym wsiada na konia
Właściciel
//Jak wolisz. Wprowadzi się ją kiedy indziej.//
Udało Ci się odejść i wsiąść na konia.
Wyjeżdża z miasta i kieruje się do Argentu.
//w sumie to na początku sam chciałem tam zacząć//
Właściciel
//Aha. Poinformuję Cię gdy będziesz na miejscu.//
Nareszcie nadeszła chwila uwolnienia, po skończeniu wszystkich swoich treningów i ogólnego szkolenia mógł ruszyć zaraz na front wspomóc wojska zakonne, udał się pierw do kogoś z wyższych rangą, którzy jeszcze zostali w mieście by dowiedzieć się gdzie wyruszyła cała armia.
Właściciel
Nie musiałeś szukać daleko. Kilkunastu Paladynów zbierało się na placu.
Podbiegł zatem do nich i postanowił z miejsca zapytać.
-Wysyłacie posiłki na wojnę, że się tak zbieracie?- Przystanął obok nich patrząc się na wojaków.
Właściciel
- Jedziemy na wojnę! Reszta ruszyła, a my nie możemy być gorsi. - stwierdził jeden objuczając konia.
-A wiecie gdzie ruszyć do reszty? Sam z chęcią też się zabiorę.- Powiedział rozglądając się już za wolnym koniem.
Właściciel
- Nie wiem. Idź pytać się kogoś z góry. - powiedział Paladyn wskazując na mały budynek w pobliżu.
-No dobrze...- Powiedział, po czym czym prędzej ruszył do budynku wchodząc do niego, a w środku rozejrzał się za kimś do rozmowy.
Właściciel
Pomieszczenie było puste jeśli nie liczyć schodów prowadzących na górę, drewnianego biurka, krzesła i siedzącego na nim, starszawego faceta.
Podszedł zatem do starszego mężczyzny, a konkretniej stanął przed biurkiem.
-Przepraszam, jak widzę część ludzi zbiera się już na wojnę i pomyślałem coby do nich się przyłączyć? Będzie to możliwe czy moim zadaniem będzie stanie na straży tego miasta?
Właściciel
Mężczyzna wzruszył ramionami i wskazał na schody.
Cóż, udał się zatem schodami na górę skoro starzec nie miał ku temu problemów.
Właściciel
I trafiłeś na krótki korytarz kończący się pojedynczymi drzwiami.
Wypadałoby być grzecznym i pierw zapukać, a następnie po usłyszeniu wyraźnego pozwolenia na wejście - zwyczajnie wejść. Tak też zrobił.
//Czyli już wszedł, jeżeli ktoś tam jest :v//
Właściciel
Znalazłeś w małym gabinecie, który był wymalowany w motywy leśne. Przed dużymi oknami stało biurko, a za nim krzesło. Na krześle siedziała Elfka notując coś.
-Najmocniej przepraszam za najście, jak widzę chłopaki na dole się już zbierają i są gotów do walki na wojnie, możliwe jest wciśnięcie mnie między ich szeregi? Ciągłe treningi to w końcu nic w porównaniu do tego co ujrzę na prawdziwym polu bitwy.
Właściciel
- A czemu chcesz jechać na wojnę? - zapytała odrywając się od notatek.
-Jako paladyn to mój obowiązek by skorzystać z każdej okazji zniszczenia na tym świecie zła w postaci demonów czy nieumarłych, pani.- Odpowiedział uśmiechając się nieco do kobiety.