Właściciel
Vader
//Miałeś przygód szukać.//
Pracowałeś.
Po krótkim czasie Abuyin odłożył miotłę.
-Biorę przerwę, wrócę za około godzinę. Dobrze szefie?
Severus jechał do miasta.
Właściciel
- Jasne. I tak teraz nie ma żadnych gości.
Wjechaliście tam po kontroli przy bramie, która nic nie wykazała.
Wyszedł, poszukał tablicy ogłoszeń. Może jakaś ciekawsza praca?
Wrócił do gospody.
-I jak? Jakieś informacje odnośnie tej kobiety?
Właściciel
- Nie. Wiem, że tu się rozstali, ale gdzie poszła? Tego nie wiem. Zniknęła gdzieś z armią Paladynów i całej reszty więc możemy sobie szukać po całym Elarid do usranej śmierci.
Praca kucharza, karczmarza, strażnika, ochroniarza i budowniczego. Tylko tego dotyczyły ogłoszenia.
A jakieś inne ogłoszenia, miejsc, czy legendarnych skarbów.
//Niech zgadnę, będę na nią czekał do osranej śmierci? ._.
-Musimy czekać, takie rozkazy.
Właściciel
//Możecie szukać.//
- No tak. Ale ciekawe czy wróci do miasta...
Było takie zadanie.
Przeczytał.
-Założę się, że wróci.
Właściciel
- Tylko kiedy?
Dobry wojownik potrzebny od zaraz. Potrzebna jest dobra kondycja, umiejętność walki bronią białą i umiejętność pracy w grupie. Zapłata wynosi 2.200 sztuk złota. Zainteresowanych zapraszam do karczmy "U Barloga."
-No.. nie dla mnie.
-Tego nie wiem, musimy czekać.
//To będzie dłuuugie oczekiwanie.
Właściciel
Jak nie to nie.
- Chyba nie mamy nic lepszego do roboty.
Wrócił do karczmy, może tam usłyszy o skarbach i niesamowitych przygodach?
-Przyszyły jakieś zlecenia?
Właściciel
Jak na razie karczma świeci pustkami. Poza Tobą był tam tylko Twój szef oraz dwójka Krasnoludów grająca w karty w koncie karczmy.
Wrócił do pracy.
Teraz Severus
Sprawdził, czy przyszły zlecenia.
Właściciel
Pracowałeś tak i dopiero wieczorem zebrało się nieco ludzi.
Nic ciekawego. Na ogół przywieź, dowieź, zabierz, wywieź. Słabo płatne.
Zgniótł ogłoszenia i zabrał 50 złota.
-Chodźcie, zjemy kolację i tam trochę pogadamy z mieszkańcami, może oni coś wiedzą?
Pracował nadal.
Właściciel
- Dobry pomysł. Wolę to niż siedzieć na dupie i nic nie robić.
Pracowałeś, a jak mówiłem w karczmie zrobiły się spore tłumy. Może teraz pociągniesz kogoś za język?
Szedł na dół, poszukał wolnego stolika.
Pracował nadal, obserwował wchodzących gości.
Właściciel
Wolnego nie było. Przy każdym siedziała minimum jedna osoba.
Głównie rzemieślnicy, rolnicy, mieszczanie i inni, którzy skończyli już pracę. Było tam też kilku ludzi z bronią białą lub miotaną.
A przy ladzie?
Obserwował gości , którzy trzymali się razem.
Właściciel
Przy ladzie wolne miejsca.
To głównie pracujący razem rzemieślnicy i mieszczanie, ale byli tam też rasowi najemnicy.
Usiedli przy ladzie.
-Trzy piwa.
Pracował nadal, przyglądał się teraz klientom przy ladzie.
Właściciel
- 3 złota. - odparł krótko karczmarz.
Klienci zamówili piwo.
Pracował nadal
-Masz.
Dał mu trzy złota.
Właściciel
Karczmarz zabrał zapłatę i po chwili przyniósł Wam jeszcze zimno piwo.
- Hej! Macie tu może wino z okolic Ur? - zapytał jakiś człowiek wyglądający na bogatego mieszczanina.
Z wyrazem pytającym spojrzał się na właściciela gospody.
Podał je swoim towarzyszom, sam powoli zaczął pić.
-Wiesz coś o tych ostatnich wydarzeniach? No wiesz, ta wyprawa wojenna Paladynów.
Właściciel
- Gdzieś się wybrali... tylko gdzie? Pewnie wytoczyli wojnę Orkom lub Demonom. A może próbują odbić stolicę?
- Zapytaj ile chce dać. Targuj się i sprzedaj za 50 złota lub więcej. - powiedział cicho szef i odszedł realizować kolejne zamówienia.
-Słyszałeś jakieś plotki o czasie ich powrotu?
Uśmiechnął się, jego specjalność.
Podszedł do tego mieszczanina.
-Owszem mamy, ile jest pan skłonny zapłacić?
Właściciel
- Tego nie wiadomo. Plotki są tyle warte co łajno Gryfa.
- Zależy jakiej jakości jest to wino.
-Świetnie...
-Powiem jasno i krótko: cienkusza tu nie znajdziesz.
Właściciel
- Ta... I co będziemy robić? Czekanie do usranej śmierci nie uśmiecha mi się.
- Skoro tak to... A właściwie niech pan pierwszy poda cenę.
-Ja zaczynam? Niech ci będzie... 80 złota.
-Nie mój problem, możemy zawsze od czasu do czasu udać się gdzie indziej, a w tym czasie jeden z nas będzie czekać.
//Czekać na zakończenie akcji w Ruhn...
Właściciel
//Proponuje zawiesić tę postać aż akcja się skończy.//
- Nie dam tyle choćby pochodziła z pałacu jakiegoś Lorda Ur. Dam 30.
Właściciel
- 40.
//Albo wymyśl jakieś kreatywne zajęcie na ten czas.//
Właściciel
- 45 i ani srebrnika więcej. - odparł twardo mieszczanin.
-Więc się nie zgadzamy, 55 i ani srebrnika mniej.
Oczywiście możesz odmówić i poszukać sobie gdzie indziej.
Chociaż szczerze wątpię, że pozwolą sobie tak obniżać cenę.
Właściciel
Mieszczanin oburzony rzucił sakiewkę na ladę.
- 55 złota. I dawaj wino.
Zabrał złoto i udał się po wino.
Siedzi w świątyni robiąc eliksiry i leki, by sprzedać je w mieście.
-Gotowe. Mogę już iść.
Poszedł do swojej apteki w mieście z workiem towaru na plecach i czeka cierpliwie na pierwszego klienta.
Właściciel
Pewnie było w piwniczce. A drzwi do niej znajdowały się za ladą.
Udał się tam i zabrał wino.
Właściciel
Vader:
Znalazłeś butelkę z winem.
Wojtek:
Właściwie to powinieneś zacząć w tej swojej wiosce.
Zaniósł je temu chu... szanownemu kupującemu.
*Poluje na zwierzęta w lesie, w którym jest jego wioska.
Właściciel
Vader:
Podziękował i odszedł z butelką.
Wojtek:
//Chodziło mi o dodanie osobnego tematu ;-;//
Aaaaaa!
Ale żeby sprzedawać leki itp. to mogę tu przychodzić?