Powtarzał cykl pracy (hue hue).
A data powrotu?
Właściciel
Powtarzasz go do usranej śmierci i jesteś z tego dumny.
Prawdopodobnie za kilka miesięcy, bo wojsko z takimi zapasami i armią nie ruszyłoby tylko na jeden cel.
-Świetnie...
Udał się do jakiegoś baru.
Ile zarobiłem i ile potrzeba na wykupienie Hammer?
Właściciel
Masz ogółem 120 ciężko zarobionych złotych monet. Pomnóż to przez jakieś 10.000 i masz odpowiedź na drugie pytanie.
Najbliżej była karczma, w której wynajmowałeś pokój, ale w okolicy było kilka typowych pubów i innych... domów uciech.
Szukał jakieś innej.
Tylko tyle?
1,200,000? Zarobię!
Właściciel
Ta... Jasne.
Gospoda "W cieniu Hammer," karczma "U Deroisa," bar "Smażony wół."
To jest w najbliższej okolicy, ale w całym mieście musi być ich więcej.
Na oko zarabiam rocznie 5475, to będzie... 219 lat ;-;
A inne? Słyszał kiedyś o karczmie Pod Szczękogryzem, chciałby ja zobaczyć.
Właściciel
Trochę czasu to jest...
Była, ale trzeba iść w kierunku głównej bramy miasta.
Właściciel
Trafiłeś w końcu pod drzwi owej karczmy.
Właściciel
Karczma jak karczma. Wygląda jak każda inna.
Usiadł gdzieś w kącie.
Pracu pracu, obserwował nowych klientów.
Właściciel
Udało Ci się znaleźć nowy stolik w koncie. Brawo.
Przyglądu, przyglądu. W końcu szef zawołał Cię na zaplecze.
Poszedł tam.
Usiadł w kącie.
Właściciel
- Jesteś dobrym pracownikiem, ale nie wiem czy nie marnujesz się na tym stanowisku.
Usiadłeś tam.
Właściciel
- Jesteś dobrym pracownikiem, ale nie wiem czy nie marnujesz się na tym stanowisku.
Usiadłeś tam.
-Czyli?
Czekał, aż ktoś podejdzie i weźmie zamówienie, miał przy sobie 100 złota.
Przyglądał się każdemu, kto miał broń.
Właściciel
- Nie chcę Cię zwolnić. - powiedział pospiesznie po czym dodał: - Mógłbyś przydać się na innym stanowisku.
Broń miała przy sobie tylko grupa ludzi, Elfów, Krasnoludów, Orków, Smoczych Ludzi i Nagów.
-Jakim?
Ciekawe.
Nadal czekał, aż ktoś odbierze jego zamówienie.
Właściciel
Nie ma nikogo kto zachęciłby się Twoim zleceniem. Poza Tobą i najemnikami, tu nie mógł być nikt inny jak rasowi najemnicy, nie było nikogo. Nawet karczmarz i jego zastępca odeszli.
- Masz miecz i chyba umiesz się nim posługiwać, nie?
-Tak pół na pół szefie.
Spojrzał się na najemników.
-Macie jakieś zadanie przyjaciele?
A na pierwsze krzywe bądź wrogie spojrzenie odpowiedział:
-Spokojnie, również jestem najemnikiem.
Właściciel
- Nie wyglądasz. - mruknął Ork śmiejąc się lekko.
- Nie będziemy gadać o interesach drąc się na całą karczmę. - powiedział Krasnolud siedzący obok Orka.
- A masz jakieś bojowe zdolność, albo chociaż umiesz wyglądać groźnie?
-Z tym ostatnim-tak.
Ściszył głos, tak, aby wyraźnie słyszał go tylko on i najemnicy.
-Nie wyglądacie na szykujących się do dalszej podróży, czegoś chcecie w tym mieście, a mogę się założyć, że nawet do dobrze nie znacie. Przydał by wam się przewodnik, prawda? A znam takiego, co ma mapy każdego miasta, każdej ulicy i każdej polany.
Właściciel
- Spodziewam się ostatnio konwoju z Linest. Jedź tam i upewnij się, że nikt ich nie napadł. Walka raczej nie będzie konieczna, ale postaraj się wyglądać na twardziela i odstraszyć potencjalnych rabusiów.
Najemnicy zaczęli naradzać się niemal niesłyszalnym dla Ciebie szeptem. Czasem coś gestykulowali lub lekko podnosili głos, ale nie zaszczycali Cię wzrokiem.
Właściciel
- Kiedy możesz wyruszyć?
Najemnicy w końcu skończyli się naradzać. Ork odwrócił się i zapytał:
- A jaka jest cena tego... przewodnika?
-Jutro rano. Wieczorem się przygotujcie.
-Zależy, o jakiej kwocie rozmawiamy.
Właściciel
- No dobra. Resztę dnia masz wolną.
- Zależy czy zna miejsce, w które chcemy się wybrać.
-Mapę której części miasta chcecie?
-Dobrze.
Wrócił do pokoju.
Właściciel
Trafiłeś do niego bez problemów.
- Nie mapę, a przewodnika. Nie miasta, a pewnego miejsca w... okolicy. - uściślił Krasnolud siedzący obok Orka.
Pochował swoje rzeczy, przyszykował zbroje i wyczyścił broń.
-Nie myślicie chyba, że wyśle przewodnika na tacy innym najemnikom?
Właściciel
- Nie ma żadnych innych! - warknął Smoczy Człowiek siedzący w cieniu.
Wszytko wyczyszczone i gotowe do drogi.
Wzruszył ramionami.
Poszedł spać.
Właściciel
No i śpisz.
- Słyszałeś o siedzibie Gildii Kupców? - zapytał w końcu Krasnal rozładowując nieco napięcie i ciszę.
-Niejednokrotnie. Powiedz mi tylko jedno: zabójstwo, kradzież, szantaż, a może coś innego?
Śpi.
Właściciel
- Wszystko w jednym.
Śpisz.
Budzi się nad ranem.
Wstaje.
-Rozumiem. Jutro przyniosę mapy.
Właściciel
- Oby były dokładne. - mruknął Ork znad kufla.
Obudziłeś się rano.
Ubrał zbroję, zabrał miecz i udał się po konia.
Wrócił do swoich.
Właściciel
Wróciłeś do swoich.
Jesteś gotów i wyglądasz jak rasowy sku*wysyn.
-Gdzie są nasze mapy?
A więc wyjechał na koniu z miasta.
Właściciel
Wyjechałeś.
Jeden z Twoich współpracowników wskazał na kufer stojący obok łóżka.
Udał się w kierunku Linest.
Szukał map Gildii Kupców.
Właściciel
Znalazłeś mapę okolicy siedziby Gildii, ale nie miałeś rozkładu pomieszczeń.
Pojechałeś. Powiem gdy będziesz na miejscu.
Zwrócił się to Aleksandra.
-Gdzie się podziały mapy pomieszczeń?
-Pamiętasz jednak pomieszczenia?
Właściciel
- Nie wszystkie. Poza tym dobudowują tam ciągle nowe pomieszczenia.