niemamnietu
Ray
Jedna Gardevoir, jeden Gallade. Trzymali w rękach jakieś broszury
- Przepraszam, czy ma pan czas, żeby porozmawiać o Arceusie? - zapytali jednocześnie
Właściciel
Ray
- Arceus kontroluje czas i przestrzeń. Fajny gość, ma ciekawą taktykę co do szachów. Cóż, w końcu widzi przyszłość. A o czym chcieliście porozmawiać? Chcecie pokonać go w szachy?
niemamnietu
Ray
Spojrzeli na siebie. Na ciebie. Jak na heretyka. Zamknęli drzwi z zaniepokojeniem w oczach
- Wszyscy się tak ciebie boją czy tylko ta dwójka? - wtrącił TARDIS
Właściciel
Ray
- możliwe, że słyszeli plotki - odparł. - o niesławnym laboratorium numer trzynaście
niemamnietu
Ray
- Kogo znowu zabiłeś?
Właściciel
Ray
- ludzie, smoki, wszystko jak leci. Tysiące, jeśli nie miliony istnień zginęło dla jednego eksperymentu
niemamnietu
Ray
- I ty się dziwisz, że cię nie lubię? Dobra, to może obejrzymy sobie upadek Rzymu?
Właściciel
Ray
- najpierw muszę oddać telefon. Masz już te koordynaty?
niemamnietu
Ray
- A kto to przyszedł? Pan Maruda. Niszczyciel dobrej zabawy. Pogromca uśmiechów dzieci.
Właściciel
Ray
- haha, bardzo śmieszne. Mówię serio, musimy oddać ten telefon
niemamnietu
Ray
- Ta, mam te kordy...
Właściciel
Ray
- więc czy możesz łaskawie zabrać nas tam zanim przerobię cię na spinacze?
niemamnietu
Ray
- Słuchaj, Paradoks nie da ci drugiego TARDIS, więc może lepiej nie próbuj, dobrze?
Właściciel
Ray
- mogę zbudować wehikuł czasu. Mam wiedzę i fundusze, więc co mi stoi na przeszkodzie?
niemamnietu
Ray
- Punkt Alfa Trzynaście. Dobra Doktorku, zmiana planów. - zaczęliście lecieć
Właściciel
Ray
- alfa trzynaście? Gdyby to było aż tak ważne, to byłby alfa piętnaście, ale trzynastka? Zresztą, wszystko jedno. Allonsy!
niemamnietu
Ray
- Na pewno jest ważniejsze niż jakiś telefon. - który właśnie zadzwonił
Właściciel
Ray
- no co? Na podróżować w czasie bez telefonu? - odebrał. - Rezydencja McCloud'ów, w czym mogę pomóc?
niemamnietu
Ray
Znów Ishi
- Ty też złapałeś trzynastkę?
Właściciel
Ray
- tak. Pewnie połowa kosmosu też ma ten sygnał. Szykuje się niezłe spotkanie. Tardis, daleko jeszcze?
niemamnietu
Ray
- Już prawie, coś ty taki niecierpliwy. Jakbyś nie wiedział to mamy straszne korki.
- Odbieram sygnał Daleków, czaisz? Ciekawe po co tam lecą.
Właściciel
Ray
- oczywiście Dalekowie wymordują wszystko i wszystkich. Właśnie, skoro o nich mowa, ciekawe jak ma się mój ojciec
niemamnietu
Ray
- Spotkaliśmy się już na Aldabrze? Takie drobne pytanie, bo wiesz, podróże w czasie.
Właściciel
Ray
- nic mi ta nazwa nie mówi
niemamnietu
Ray
- Taka spokojna planeta pełna żółwi nie znających przemocy czy kłamstwa. Strzelaliśmy dobie do nich z broni plazmowej. To znaczy, z twojej perspektywy będziemy strzelać.
Właściciel
Ray
- aaa... Ta planeta. Nie mają ta corocznego sezonu na żółwie?
niemamnietu
Ray
- Tam dominującym gatunkiem są żółwie, to tak, jakby na Ziemi był coroczny sezon na ludzi.
Właściciel
Ray
- właściwie pod względem liczebności na ziemi dominują smoki
niemamnietu
Ray
- Zależy która linia czasu. Przed chwilą byłem w wersji, gdzie jakiś kryształ zabił wszystkie smoki, bo przegrał w kosmicznej Cywilizacji z jakimś cieniem. No nieistotne. Otwórz na chwilę drzwi.
niemamnietu
Ray
Pędząc przez wir czasu widzisz posąg Hitlera otwarty, a w nim osiwiały mężczyzna w zielonym garniturze, monoklu i cylindrze.
- Trzydziesta Czwarta inkarnacja! Jak na razie moja ulubiona!
Właściciel
Ray
- sorki, muszę zamknąć drzwi. Czasowy pył jest toksyczny - jak powiedział, tak też zrobił. - daleko jeszcze?
niemamnietu
Ray
- Iiiiiii... jesteśmy.
Właściciel
Ray
- Tardis. Gdybyś tak zamiast korzystać z publicznych wirów czasowych tworzył własne, to lot byłby znacznie szybszy - otworzył drzwi i wyjrzał na zewnątrz.
niemamnietu
Ray
Jakieś furry, dwójka ludzi i dwa statki kosmiczne
- Cicho, na publicznych mogę sobie pogadać z innymi TARDIsami.
Właściciel
Ray
- Zabiłem je wszystkie~ - odparł śpiewająco. - Hej! Wy tam! - krzyknął do tych na zewnątrz.
niemamnietu
Ray
- Ishi jest żywym dowodem na to, że nie.
Właściciel
Ray
- ok, może nie wszystkie - odparł. - ale dokładnie czterdzieści tysięcy osiemset czterdzieści dwa Tardisy zginęły z mojej ręki
niemamnietu
Ray
- To ty je zabijałeś czy liczyłeś?
Właściciel
Ray
- z nudów liczyłem każdą śmierć. Nie można?
niemamnietu
Ray
- Można, można. Rozmowa z tobą jest tak nudna, że naliczyłem już 10 przypadków, w których mogłeś zginąć, a to tylko podczas rozmowy ze mną.
Właściciel
Ray
- chwila, zapomniałem o czymś. Febronie, nie widziałaś gdzieś naszego jamnika?
niemamnietu
Ray
- Ten wasz jamnik to chyba był w poprzedniej TARDIS, tak tylko przypomnę...
Feb
- Febronie, nie widziałaś gdzieś naszego jamnika? - powiedział Ray ze sterowni
//ten moment, kiedy nawet ten jamnik nie pojawił się w wątku//
Filizaneczkaherbaty
Feb
- Peachy czy... O nie...
Właściciel
Ray
- Musimy cofnąć się w czasie - Ray zaczął nastawiać kurs. Dokładnie ten moment, kiedy Tardisa zaatakował glut. Musi uratować tego psa. I dowiedzieć się, dlaczego Tardis nie reagowała na jego wezwanie.
niemamnietu
Ray i Feb
Nagle ni zowąd do TARDISa wbiegła dwójka żołnierzy i zaczęło strzelać na oślep jak w tym memie "FBI! Open up!". Przebiegli obok was i pobiegli dalej, do wnętrza wehikułu
- To twoi znajomi, Ray? - spytał TARDIS - Bo zachowują się jak ty.
Właściciel
Ray
- czy to nie byli żołnierze Stargate? - poszedł za nimi - Chłopaki! Zastałem O'Neill'a?
niemamnietu
Ray
Słyszysz tylko wybuchy z wnętrza TARDIS i więcej strzelania. Chyba się dobrze bawią
Właściciel
Ray
No cóż, pora wprowadzić trochę rygoru.
- Oddział Delta! Baaaaczność!
niemamnietu
Ray
- Oni cię nie słyszą. Są już tak z kilometr od ciebie.