Czekał aż dojadą do granicy
Właściciel
Droga trochę zajmie, można porozmawiać.
-Długo siedzisz w tej robocie?-
-Robiłeś przedtem co innego?-
Właściciel
-Byłem w wojsku. Nie mówiłem?
Właściciel
-Nic ciekawego. Treningi, nauka...
-Jak bardzo znałeś się z Bobo?-
Właściciel
-Chodziliśmy do jednej szkoły.
-To to wiem. A potem? Czy wasze spotkanie na pustyni było waszym pierwszym po tym?-
-Skończyły mi się tematy do rozmowy a drogi jeszcze trochę będzie. Jakieś pomysły?-
Właściciel
-Teraz moja kolej. Ile frakcji spotkałeś?
-Trzy,może cztery. Vindictae, OHS i Straż Miejską.
-Był jeszcze batalion najemników na jednym okręcie, ale oni nie mieli nazwy-
Właściciel
-No tak. Dobra... poznałeś kogoś ważnego?
-Ciebie, oficera rekrutującego. A poza Strażą to tak jakby Yatesa.-
Właściciel
-No, tego ostatniego to chyba współczuje.
-Akurat to ty z nim walczyłeś, nie ja.-
-Nie dziwię się,że tyle za niego dali.-
Właściciel
-Ta. Ta cena to chyba miała dodatkowo go wkurzyć.
Właściciel
-Czemu to zawsze my musimy mieć takie sytuacje?
-Widocznie los nam nie sprzyja. Albo Bóg się na nas obraził.-
-A ty? Ile frakcji spotkałeś?-
Właściciel
-Vindictae, Strażnicy Miejscy, O.H.S, Vikings, Czarni Bracia, Bandyci, Piraci...
Właściciel
-Powinienem bardziej powiedzieć Zmutowana Banda, ale to to samo.
-Czyli ''standardowe'' mutanty też tu są?-
-Myślisz,że rząd karze nam się ich pozbyć?-
Jedynie kiwnął i zaczął się rozglądać dookoła
Właściciel
Okolica się nie zmieniała. Pieprzone miasto nigdy się nie zmienia.
-Cholera,tutaj naprawdę jest nudno.Nie dziwię się,że wybrałeś wojaczkę.-
Właściciel
Dojechali. Była to część muru i kilka budynków, i namiotów.
Właściciel
-Ta. Ostatnie były lepsze.
-Ta bardziej wygląda jak baza wojskowa.-