//nabo-. Kurde//
Wrócił do hotelu
Poszedł do swojego i pokoju i (znowu) położył się spać
Właściciel
Dustyy
Ciemno, latarnie były jedynym źródłem światła.
Rozejrzał się po pokoju, szukając czegokolwiek czym mógłby się zająć
Właściciel
Ten, odrzucając pewną propozycję, to można spróbować pograć na telefonie.
Zaczął szukać jakiś gier na telefonie
Właściciel
Może warto samemu zainstalować?
Zaczął szukać w sklepie jakichś ciekawych gier
Pobrał któreś z nich i zaczął grać
Grał tak długo aż mu się nie znudziło
Właściciel
Krócej, bo ktoś zapukał do drzwi.
Właściciel
Stał tam Marty. Zły.
-Czemu nie odbierasz? Cały dzień do ciebie dzwoniłem!
-C-co? Serio? Mi nic się nie pokazywało.-
Właściciel
Ten sprawdził, wyłączył grę i przejrzał ostatnie połączenia.
-Nic.
-Myślisz,że to wina telefonu?-
-Nie ważne. Co chciałeś?-
-Chcesz mi to pokazać teraz,czy jutro?-
Właściciel
-Jutro może być. Tym razem osobiście się zjawię.
Zamknął drzwi i położył się spać po raz trzeci
Właściciel
Obudziło go rano pukanie w drzwi.
-Daj mi chwilę, wezmę tylko moje rzeczy.-
Wziął swoje rzeczy, zamknął dom na klucz i poszedł za Martym
Właściciel
Marty zaprowadził go do motora z koszem.
-Ja mam zapewne wsiąść do kosza?-
Właściciel
A Marty odpalił motor i ruszył.