-Będę pewnie tego żałował, ale trudno. Nazywam się Aiden Rooks.-
Właściciel
-Zapamiętam, twarz również. No już, odłóż broń.
Właściciel
Marty przeleciał znowu górą, opancerzony za nim.
Właściciel
-To, że Yates przerzuca tego drugiego? Nie.
-To to jest ten niesławny Yates?-
-Wiesz ile OHS wyznaczyło za jego głowę?-
-Z milion jak nie więcej.-
Kiwnął głową i zaczął je zbierać, pobieżnie rzucając okiem na każdą z kartek.
Właściciel
Dustyy
-A to spoko, chyba.
Kuba
Były to informacje o członkach Vindictae, zdjęcia i nagrody za głowy.
-Wracając, wspomniałeś coś o naszych pracodawcach.-
-Vindictae nie było przypadkiem stworzone do walki z OHS?-
Właściciel
-A myślicie, że kim niby są wasi pracodawcy?
-Mówiłeś,że rozkazy przyszły od naszych pracodawców-
Właściciel
Dustyy
-Czekaj, czekaj, czekaj.
Wyszedł ku tobie.
-Coś źle wyjaśniłem. Najprawdopodobniej.
Właściciel
-Nasz przywódca kazał nam odwrócić waszą uwagę, podczas gdy inny oddział wysadza fabrykę, żeby wam pokazać, że OHS was nie obroni i musicie odejść od wykonywania ich zadań.
-Czy to wysadzanie fabryki jest naprawdę konieczne?-
-A do czego niby jesteśmy wam potrzebni?-
Właściciel
-Wy? Do niczego. To po prostu jasny sygnał, że macie przestać polować.
-Czemu po prosto nie zabierzecie dokumentów i znikniecie?-
Właściciel
-Wytłumacz to Yatesowi. I jest różnica między kradzieżą, a ostrzeżeniem.
-I naprawdę, nie widzicie w nas żadnego pożytku?-
Właściciel
Dustyy
-Mogliśmy skorzystać z waszej pomocy, ale tego nie chcieliśmy.
-A w czym mielibyśmy wam pomóc?-
-A ta oferta jest może dalej aktualna?-
-A ten...W fabryce są jacyś nasi?-