Schował się tak aby ten go nie zauważył i zaczął szukać Marty'ego
//czy to aby nie Yates?//
Właściciel
Marty musiał być po drugiej stronie, bo tam strzelał tamten koleś.
///To tylko zbroja Paladyn-2, o co ci chodzi?
Rzucił w niego hukowym i oddał kilka strzałów po czym zmienił osłonę
Właściciel
Pancerz wytrzymał, teraz napastnik ostrzeliwał raz z jednej, a raz z drugiej strony.
Schował się i zaczął rozglądać się za jego wyrzutnią
Właściciel
Nie było jej w bezpiecznym pobliżu.
Wyjął karabin plazmowy i strzelił w przeciwnika w momencie kiedy ten był odwrócony w stronę Marty'ego
Właściciel
Dustyy
Oberwał, ale prawie nic to nie dało.
Rzucił w niego granatem po czym oddalił się na znaczną odległość
Właściciel
Dustyy
Również nic, nadal żył.
Poszukał jakiejś gaśnicy i rzucił nią w niego
Rzucił w niego jeszcze raz i strzelił w nią
Właściciel
Nie udało się, ktoś przestrzelił ją pierwszy, kiedy była w połowie odlegości.
Wystrzelił z karabinu plazmowego w sufit nad nim
Właściciel
Nie udało się nawet wystrzelić, usłyszałeś lekki chichot za plecami.
Schował się za osłonę i odwrócił się
Właściciel
Tam stał, z czerwonym pistoletem Desert Eagle, koleś w płaszczu, masce i krzyżu na klatce piersiowej.
//Spis NPC: Marcus.
Wycelował w niego,gotowy do strzału
Tak więc ruszył, rzecz jasna z bronią w ręku.
Właściciel
Dustyy
Ten jednak zniknął za osłoną.
Kuba
Jak na razie pomieszczenia były puste, Luis wylewał kanister benzyny i gdzieniegdzie podkładał ładunki wybuchowe.
Strzelił w sufit nad opancerzonym i ruszył w pogoń za tamtym
Właściciel
Dustyy
Strzał wiele nie dał, ale opancerzony odrzucił miniguna. Pewnie brak amunicji.
Oddał kilka strzałów w jego klatkę piersiową z plazmowego
Właściciel
Dustyy
Wykonał sprawne uniki, przeżył. A w ciebie ktoś strzelił, chyba jednak ostrzegawczo.
Schował się za jakaś osłoną
-Jakbyście mnie chcieli zabić już byście to zrobili! Czego chcecie?-
Właściciel
Dustyy
-Jedynie odciągnąć waszą uwagę.
-Od niby cze-
Zatrzymał się po czym dodał
-Wy sku*wiele!-
Właściciel
Dustyy
-Oh, domyśliłeś się. To wy zabijacie naszych!
-Według nich samych wasza organizacja jest martwa!-
W takim razie pilnował, aby nikt nie zaskoczył go podczas tej pracy.
Właściciel
Kuba
Jak na razie nikt nawet tego nie próbował.
Dustyy
-No tak niezbyt.
-Spytaj się więc tych su**nsynów z OHS i naszych informatorów.-/
//jakby co nie Bobo tylko tych drugich//
Właściciel
-Oh, tym już zajmą się inni.
-A wy macie się zająć nami?-
Właściciel
-Tylko waszą uwagą, co idzie nam dobrze.
-A wiecie,że teraz mamy w sumie wspólny cel?-
//czemu czuję się jak jakiejś komedii?//
-Myślisz,że dalej chce pracować dla OHS po tym wszystkim?-
Właściciel
-Nie obchodzi mnie to, ja tutaj tylko odwracam uwagę.
-A ja tu tylko sprzątałem brudy.-
No to rozglądał się i czekał.
Właściciel
Dustyy
Nie odpowiedział.
Kuba
Nadal cicho, Luis podłożył więcej ładunków wybuchowych.
-Ale co w ogóle chcecie od fabryki?-
-Nic z tej fabryki nie wyciągniecie, wręcz przeciwnie. Nawet jeśli to nie jest wasz plan.-
-Skoro zależy wam na fabryce, to czemu nas się po prostu nie pozbędziecie?-
- Aby wysadzić ten budynek potrzeba nam pomnożyć posiadaną ilość materiałów wybuchowych przez M, czyli Mnóstwo.