-Na dachu jednego z wieżowców. Nie mam pojęcia co on planuje.-
Właściciel
Dustyy
-Idziemy natychmiast?
- Hehehe.. Świetnie. - powiedział i odbezpieczył broń.
Właściciel
Kuba
-Czekaj. Najpierw Marcus i Jack muszą wywołać zamieszki.
No to czekał, biorąc przy okazji granat odłamkowy.
Właściciel
Kuba
Akcja się przedłużała.
-Nie wiem, to zależy od ciebie.-
Właściciel
Dustyy
Marty zgasił silnik.
-Idziemy.
Wysiadł z vana i poszedł za Martym
Właściciel
Ten nie szedł. On biegł prosto do wieżowca.
Właściciel
Kuba
Chwila się przedłużała.
-Wiem panowie, że to nudne takie czekanie... ale musimy czekać na odwrócenie uwagi.
Właściciel
Dustyy
Biegliście spokojnie do wieżowca, kiedy z lewej strony coś wybuchło. Później udało się jeszcze zobaczyć rakietę, która zniszczyła znajdującego się z tyłu vana Marty'ego. Atak? Skąd? I kim jest napastnik?
- Jakbyście chociaż mieli karty albo coś w tym guście.
Właściciel
Kuba
-Nieste... o! Ruszyło. Wchodzimy do akcji panowie.
- No to wchodzimy. - powiedział i wziął w prawą dłoń karabin, a w lewą granat.
-Ku*wa! Biegiem!-
Biegł dalej
//to się robi coraz to bardziej interesujące i coraz to bardziej przerażające//
Właściciel
Kuba
Luis i Francis również wyszli, jednak nikt nie wybiegł, by sięprzywitać.
Dustyy
-Wiem!
Marty wbiegł do wieżowca, by przynajmniej tam mieć jakąś ochronę.
Właściciel
Kuba
-Mamy unicestwić fabrykę, a aktualnie jesteśmy na otwartej przestrzeni. Im później, tym lepiej dla nas.
Cały czas biegł za nim
//akcja jak w jakimś wielowątkowym filmie akcji//
Właściciel
Dustyy
///Nie uderz w kamerę.
Udało wam się wbiec do wieżowca i ukryć za ścianą.
-Widziałeś, skąd strzela?
-Nie mam pojęcią.Chyba z lewej.-
//postaram się//
Właściciel
Dustyy
-Nie dowiemy się, jeżeli tego nie sprawdzimy. A rakietnica w rękach przeciwnika nie pociesza.
-Najpierw może skupmy się na Juroslafie.-
Właściciel
Dustyy
-Idź po niego, będę cię osłaniał.
Kiwnął głową po czym pobiegł na górę
Właściciel
Dustyy
Schodami trochę czasu to zajmie.
Zaczął szukać jakiejś windy
Właściciel
Dustyy
Byłna czwartym piętrze kiedy w trzecie piętro uderzyła rakieta.
Jak najszybciej wbiegł na 4 piętro
Właściciel
Dustyy
Był już na 4 piętrze.
Biegł dalej, trzymając się z dala od ścian
Właściciel
Dustyy
6 piętro i nadal żył. Pozostały trzy piętra.
Biegł dalej
//zmieniłeś sposób narracji, czy to po to aby informować Kubę o moich poczynaniach?//
Właściciel
Dustyy
///Em ;-;
Dwa piętra, żeby dostać się na dach.
Właściciel
Na 9 ponownie dało się usłyszeć eksplozję.
- No to odwalmy robotę i zmywajmy się stąd.
Właściciel
Dustyy
Na dachu już go nie było.
Kuba
Luis ruszył w kierunku fabryki.
-Ja mówię, kiedy zaczynacie strzelać.
Skinął głową i czekał na znak.
Właściciel
Kuba
Luis jak na razie zbliżał się do fabryki.
No to czekał, nie ma przecież jak przyspieszyć ani jego, ani pojazdu.
Odpalił radio
-Sku*wiela nie ma na dachu.-