-Wątpię czy w takim stanie upora się w 10 minut.-
Właściciel
Ten zjawił się po ośmiu minutach, co spowodowało drwiący uśmieszek u Marty'ego.
Właściciel
-I zdolny. Dlatego nie należy go lekceważyć.
-Właśnie widzę. Ciekawe co to za cuda przyniósł ze sobą.-
Właściciel
-Chyba już nie zobaczymy, bo ma ze sobą tylko detonator.
-Mam nadzieję, że nie będziemy chociaż w polu rażenia.-
Właściciel
Na te zdanie po raz pierwszy zareagował saper.
-Spoko głowa! Nie pójdzie na boki, tylko na dół i w górę!
Czekał aż Horacy skończy swoją robotę
Właściciel
Ten wysadził ładunki. Zdążyłeś zobaczyć, jak coś rozrywa statek od środka, zanim pochłonął go w całości dym.
-Nieźle. Co to dokładnie było?-
Właściciel
-Mówiłem już-Marty odwrócił się w twoim kierunku-broń, pancerze, amunicja, narkotyki... no i sztuczne organy.
-Chodziło mi o materiał wybuchowy.-
-Więcej wiedzieć mi nie potrzeba.-
Poszedł do cieżarówki, wszedł do niej i odpalił silnik, czekając na resztę
Właściciel
Ci zaczęli jak zawsze wchodzić do ciężarówki, Marty ponownie usiadł obok ciebie.
Jechał, zgodnie z jego wskazówkami
Właściciel
I tym samym dotarliście na oficjalne lotnisko Metropolii. Trzeba przyznać, że robiło wrażenie. Setki samolotów, mnóstwo pasów i od cholery pasażerów, którzy chcieli lecieć do pomniejszych lotnisk tej części kontynentu. I chociaż tak naprawdę nie powinno tutaj tego być, to lotnisko głównie należało do innych organizacji, a z tego miejsca mogli lecieć do np. baz O.H.S, gdzie byliby szkoleni.
-Który samolot mamy wysadzić?-
Właściciel
-Szukaj "AX Nurmandia". Co ciekawe nazwa "Normandia" była już zajęta przez jakiegoś ekscentryka.
Szukał wyżej wspomnianego samolotu
//heh//
Właściciel
Znalazłeś, to był po prostu przerobiony samolot pasażerski Boeing 747-8.
-Jest. Gdzie mam zaparkować?-
Zaparkował jak najbliżej samolotu
Właściciel
Tym razem żołnierze wyszli w maskach przeciwgazowych. Sam taką dostałeś.
Założył po czym poszedł za resztą żołnierzy
Właściciel
Jeden z nich wystrzelał szyby samolotu, a następnie wrzucał tam jakieś granaty. Marty z kolei poprowadził was do wejścia.
Właściciel
Marty podłożył mały ładunek do drzwi, wysadził go i następnie wbiegł do środka z innymi, strzelając do kogoś, kogo jeszcze nie widziałeś. Większość z was jednak pilnowała okolica na zewnątrz.
Wbiegł za nimi, dobijając rannych wrogów i strzelając do tych których reszta nie zauważyła
Właściciel
Udało wam się dobiec na tyły, tracąc przy tym tylko jednego żołnierza, którego nieśmiertelnik szybko został zebrany przez Marty'ego. Na tyłach zaczął podkładać jakieś ładunki do drzwi.
Wycelował w stronę drzwi które zaraz miały wylecieć w powietrze
Właściciel
Jednak nie wyleciały.
-Ten...Marty, o co...
-Ci! Niech podejdą do drzwi, wtedy je wysadzę.
Kucnął i czekał aż tamci podejdą do drzwi
Właściciel
Nie podeszli, bo Marty nie wysadził drzwi.
Właściciel
Inni też czekali, co tylko zmogło przeczucie, że albo natrafiacie na naprawdę głupie sytuacje...
///albo narrator sztucznie przedłuża akcję.
-Może...Chcą nas zajść od tyłu?-