Właściciel
Weszli do jednego z pomieszczeń, nadal pozostając w nerwowym stanie.
Właściciel
Podłożyli ładunki na jednej ze ścian.
-Radzę się schować.
Schował się za jakąś osłoną i czekał
Właściciel
Ci natomiast wysadzili ścianę i już chcieli przygotować liny, gdy dwaj żołnierze stojący najbliżej nagle upadli. Dopiero po chwili zorientowałeś się, że nie żyją.
-Snajperzy! Kryć się, kryć się!
Dalej siedział za osłoną starając się znaleźć miejsce pobytu snajperów
Właściciel
Nie udało się.
-Ma ktoś jakiś pomysł?!
-Znajdź ich po świetle odbijającym się od ich celowników.-
Właściciel
-Szukam i nic!
Sytuacja wydawała się bez wyjścia, żaden z żołnierzy nie miał pomysłów, a samo wyjście z kryjówki przed snajperami mogło oznaczać śmierć. I wtedy zadzwoniła komórka na stole tuż obok ciebie.
Właściciel
Usłyszałeś znajomy głos, ale nie mogłeś sobie przypomnieć, kto to.
-Jeszcze żyjesz. To dobrze.
-A ty to kto?-
Powiedział, dalej będąc za osłoną
Właściciel
Preston
-Nieistotne. Ważne jest chyba tylko to, że masz przeżyć.
Właściciel
-Po prostu czekaj pięć minut i rusz do drogi ucieczki.
Właściciel
Preston
-Może im się uda przeżyć.
-Aleś ty zabawny... Dobra, a co dokładnie chcesz zrobić?-
-Niech ci będzie.-
Zaczął czekać na to co ma teraz nastąpić
Właściciel
W końcu nastąpiła seria małych wybuchów i nadszedł czas twojego działania.
Jak najszybciej wstał i pobiegł w stronę wyjścia , krzycząc:
-Za mną!-
Właściciel
Ruszyli za tobą.
Wystarczy zjechać po linie, a snajperów nie było... tak samo jak okien w niektórych pomieszczeniach w wieżowcu obok.
Właściciel
Inni również to zrobili. Na szybko zauważyłeś, że zostało was 11.
Właściciel
-Do aut!
Pobiegli, ucinając dyskusję.
Właściciel
Dobiegliście do aut. Jeden suv już wyjechał.
Właściciel
Ten po chwili też odjechał.
// w sensie ze mną w środku?//
Właściciel
-Nie mam zielonego po...
-Trzeba znaleźć Marty'ego.
Właściciel
-Namierzyć tych, którzy zrobili na nas zasadzkę.
-Pytanie tylko: Kto to był?-
Czekał aż dojadą na miejsce
Właściciel
Dojechaliście do własnej bazy.
Wysiadł z SUVa i wszedł do baru
Właściciel
Inni za tobą. Bar był pusty.
-Ma ktoś telefon? Przydałoby się zadzwonić do Marty'ego.-
Właściciel
-Ja zadzwonię.
Jeden z żołnierzy poszedł na zaplecze.
Właściciel
Nie wracał przez najbliższe pięć minut, ale słychać było jego głos...