Właściciel
Oddział Marty'ego, którego aktualnie zastępujesz skierował się za tobą.
Właściciel
Była tam ciężarówka wojskowa. Czarna. Tymczasem Marty zdążył podejść.
-Do środka. Ty-tutaj widocznie ciebie miał na myśli-prowadzisz.
Wsiadł do ciężarówki i odpalił silnik
Właściciel
Marty usiadł na miejscu pasażera, reszta oddziału w naczepie.
Właściciel
-Autostradą, powiem ci gdzie zjechać.
Zaczął jechać, zgodnie z jego wskazówkami
Właściciel
I tym samym, po paru poleceniach i komentarzach typu "Kto ci ku*wa dał prawo jazdy" oraz "Wypier*alać, wojsko jedzie" dojechaliście do celu, którym okazał być się port.
Właściciel
-Zaparkuj tyłem do wejścia do portu.
Zaparkował tak jak mu kazano
Właściciel
Gdy dotarłeś do zera, drzwi naczepy się otworzyły i wyskoczyli z niej żołnierze. Część posiadała egzoszkielety. Jak widać, Marty się nie patyczkuje.
Wyszedł z ciężarówki
-Wole iść z wami.-
-Okej-
Szedł za resztą żołnierzy
Właściciel
Ci w egzoszkieletach pochwycili broń ciężką i zajęli się żołnierzami w pierwszych pomieszczeniach. Poszło głośno i szybko.
Szedł dalej za nimi, dobijając rannych
Właściciel
I tym sposobem dotarliście do jachtu, który prawdopodobnie mieliście wysadzić.
-Szybka lekcja historii, co mówi Konwencja Genewska?
-Chodzi o statki handlowe zamienione w okręty?-
-Miny podwodne które wybuchają od razu? Cholera, to jedyne co mi przychodzi do głowy.-
Właściciel
-To po prostu nie myśl i przygotuj broń.
Przeładował i przygotował broń, czekając na polecenia
Właściciel
-Egzoszkielety przodem, reszta pod pokład.
Puścił egzoszkielety pierwsze, a potem wszedł pod pokład
Właściciel
Nawet ta chwila pomiędzy wejściem pierwszych żołnierzy z egzoszkieletami, a twoim była znacząca- wielu wrogów już padło z dziurami po kulach, a ci pierwsi nadal parli naprzód.
Wszedł pod pokład, strzelając do każdego napotkanego wroga
Właściciel
Dwóch w ten sposób zabiłeś, resztę unieszkodliwił Marty.
Szedł za Martym, pozwalając mu się trochę ''zabawić''
Właściciel
No cóż. Zabawa to chyba złe określenie na to jawne ludobójstwo. Ale mniejsza z tym, bo efektownie posuwaliście się naprzód.
Szedł dalej
//Z tego co widziałem u Michalrosa, Yates robił gorsze rzeczy i raczej nikogo to nie ruszało//
Właściciel
Dustyy
///Jack Yates to Jack Yates. Chyba nie myślisz, że to, co zrobił dotychczas, to szczyt jego możliwości... Zresztą narracja też się musi czymś odmieniać. Niewiele, ale musi.
I po kilku następnych krokach mogliście stwierdzić, że kolejnych ofiar Marty'ego już nie było, bo już ich zabił. Twój kompan natomiast odrzucił broń i zaczął przeszukiwać skrzynie, stojące niedaleko. Były metalowe, więc ich zawartość nie została przedziurawiona.
Właściciel
-Broń, dragi, pancerze... wszystko wysadzimy.
Kiwnął głową, na znak że rozumie
-Czym? C4, Semtexem, czy czymś mniej tradycyjnym?-
Właściciel
-Heh. Zobaczysz, jak saper coś zostawi.
-Ładunek termiczny, czy coś bardziej ''wystrzałowego''?-
Właściciel
-Najlepiej. Sorry, że to trwało tak krótko.
-Ważne, że uporaliśmy się z tym szybko.-
Wyszedł z pod pokładu, i opuścił statek
Właściciel
A Marty za tobą. Część żołnierzy również.