-Ja też. Na jakim froncie?-
Właściciel
-Na granicy rosyjsko-amerykańskiej.
-Alaska w ogóle oberwała pod koniec wojny?-
Właściciel
-Cholera wie, poza wyspy nie wyszliśmy.
-Jakim cudem trafiłeś z Alaski tutaj?-
Właściciel
-Na statku, jakieś dwa/trzy miesiące temu.
-Podobnie jak ja. Tylko ja tutaj trafiłem z Nowego Jorku.-
-A jakie masz zdanie o OHS?-
Właściciel
-Nie wiem, nie miałem problemów związanych z nimi.
Właściciel
-Te "chyba" jest trochę niepokojące...
-Osobista sprawa.Ale nie martw sie, wątpię aby miało to jakikolwiek związek z jednostką.-
Właściciel
Saper pił dalej, widocznie starał się pomóc miejscowym producentom piwa.
-Idę zobaczyć czy już ktoś idzie-
Podszedł do wejścia do baru
Właściciel
Dotarłeś tam, ale nikogo nie widziałeś.
Właściciel
-A bo ja wiem?
Saper widocznie się upił, bo lekko się chwiał. Dość szybki efekt...
-Super.-
Wyszedł z baru i czekał na nich przed barem
Właściciel
W końcu pierwsi zaczęli się zjeżdżać.
Czekał aż przyjdą wszyscy lub chociaż większość
Właściciel
Zleciała się chyba połowa. Czyli 30 ludzi.
Wszedł do środka
-Marty dzisiaj przyjdzie?-
Właściciel
Jeden z jeszcze nieznanych tobie żołnierzy się odezwał.
-Tak, zjawi się jako ostatni...
-Okej.-
Czekał na Marty'ego
Właściciel
W końcu się zjawił, w swoim pancerzu. Przyjechał na ciężkim motorze, do którego przyczepił kilka sakw.
-Co jest w tych sakwach?-
Właściciel
-Podarki ode mnie dla kogoś.
-Rozumiem. Wiesz o wszystkim czy mam ci coś streścić?-
Właściciel
-Wiem o tej wczorajszej porażce.
-Okej. Masz jakieś podejrzenia kto mógł to zrobić?-
Właściciel
-Tak. Kilka. I to dla nich te podarunki.
Kiwnął głową po czym wszedł do baru
Właściciel
A Marty za tobą. Jak reszta go zobaczyła, to pozajmowali miejsca.
Właściciel
Usiadłeś przy tamtym saperze i nieznanym tobie jeszcze żołnierzu. Wszyscy obserwowali Martyego.
-Jak wiecie, wczorajsza akcja to była klęska. Mieliśmy zdobyć tylko informacje, ale straciliśmy wielu dobrych żołnierzy. Nie zamierzam tego tak zostawić- Podzielicie się na grupy i każdy podrzuci ładunek wybuchowy pod różne cele czterech gangów. Więcej informacji będą dostawali do ręki dowódcy poszczególnych grup.
Właściciel
-Sierżant Cov, Hawa i Forest będą wybierali sobie ludzi. Ja zacznę.
Ruchem dłoni wskazał na ciebie, dając ci widoczny znak, że idziesz na misję z nim.
Wstał i ustawił się za nim
Właściciel
Wybieranie drużyn zajęło tylko kilka minut, co i tak jest wyczynem przy tej liczbie osób. Lepiej niż w szkołach. Koniec końców, pijany saper będzie z wami.
-Nie wiem, czy to dobry pomysł aby Horacy brał w tym udział. Popatrz na jego stan.-
Właściciel
-Tja. Zaprowadź ludzi na parking za barem, a ja rozdam pozostałe rozkazy.
-Okej.-
Poszedł w kierunku baru
-Za mną!-
Krzyknął do reszty oddziału