Właściciel
-A co jesteś w stanie zaoferować?
- W sumie to chyba nic, zresztą to sam nie wiem.
- A więc zakład. - potwierdził.
Właściciel
Tymczasem z bombowca wyszedło kilka postaci. Udało się rozpoznać Aiona, a oprócz niego był jeszcze ktoś ranny niesiony przez kolesia w masce i w płaszczu, oraz związana kobieta w stroju pilota prowadzona przez kogoś w pancerzu.
- Kojarzysz kogoś poza Aionem? - spytał, kierując pytanie do Jacka.
Właściciel
-Zamaskowany to Marcus, religijny jak diabli. Ten w pancerzu to Francis. Kobiety nie znam.
- Ja nie znam kobiety ani tego całego Francisa, a Marcus... Kurde, dziwne że sam go nie poznałem.
Właściciel
Spotakliście się na równi, tylko Francis odszedł z związaną dalej, żeby nie przeszkadzać. Aion rozpoczął rozmowę z Jackiem.
-Widzę, że jeszcze baza stoi... ładnego albinosa udało wam się pokonać, ale wątpię, że pojawił się tutaj z waszej woli.
-Wies Aion jak to bywa... wypadki w pracy.
- Witaj, Marcus. Nie sądziłem, że jeszcze Cię spotkam. - powiedział do zamaskowanego księdza. - Dużo czasu minęło.
Właściciel
-Zdecydowanie Alex. Luis również gdzieś tutaj jest?
- Zabiłem Welociraptora! - powiedział z dumą i wskazał na naszyjnik. - Poza tym Jack uciekł do dżungli, ja i Luis go szukaliśmy, przy okazji ktoś zniszczył odstraszacz dinozaurów, a do bazy wpadł T-Rex albinos, ale położyliśmy bydlaka.
Właściciel
-Ten "ktoś" to Jack, prawda?
Właściciel
-Mogłem się tego spodziewać.
- W sumie... A w ogóle to co Was tu sprawdza?
Właściciel
-Chyba czas w końcu się zebrać jako Vindictae.
- Czyli powrót w wielki stylu?
Właściciel
-Aion podobno wie, co tutaj się dzieje na konynencie. Idź spać, jutro będzie zebranie. Przy okazji unikniesz kłótni Luisa i Jacka, bo znając życie Yatesowi nie ujdzie na sucho zniszczenie tego sprzętu.
- W sumie to nawet chętnie bym to zobaczył.
Właściciel
-Zrezygnuj, po dwóch godzinach jest to już nudne.
- Skoro tak uważasz. - powiedział i już miał odejść, gdy jeszcze spytał: - A kim jest ta kobieta?
Właściciel
-Jeńcem, próbowała nas zabić. Była taka mała bitwa powietrzna.
- Wiadomo w ogóle kim jest?
Właściciel
-Po stronie O.H.S, Fracnis próbuje się więcej dowiedzieć.
- Życz mu ode mnie powodzenia. - powiedział i ruszył na zasłużony odpoczynek.
Właściciel
Domek ocalał, więc również i łóżko.
Odłożył broń, zdjął buty i poszedł spać.
Nałożył buty, wziął broń i udał się do stołówki, by coś zjeść.
Właściciel
Broń była zbędna, skoro w stołówce nikt jej nie miał. Żołnierze jedli, rozmawiali ze sobą i tym podobne. Udało się zauważyć Marcusa, który rozmawiał z Francisem i Luisem.
No i do nich się przysiadł.
- I jak tam Wasza kłótnia? - spytał się Luisa, a później skierował pytanie do Francisa. - I Twoje przesłuchanie?
Właściciel
-Kłótnia poszła szybko, Jack o dziwo nic nie mówił.
-Z kolei przesłuchanie... pozostanie tutaj pod okiem Aiona.
- Dowiedzieliście się w ogóle czegoś?
Właściciel
-Zlokalizowali nas dość szybko i wiedzieli, kim jesteśmy. Ale chociaż była dowódcą eskadry to nic większego nie wiedziała. Podano nas jako groźnych wrogów, którzy mieli zaatakować cywili.
Właściciel
-Dlaczego mielibyśmy atakować niewinnych? Naszym wrogiem jest O.H.S.
- Właśnie to chciałem usłyszeć. A jak już wspomniałeś o wrogach, to coś szykujecie.
Właściciel
-Zjedz i poszukaj Aiona. On ma już gotowy plan.
Także zjadł i jeśli go nie zatrzymali to poszedł szukać Aiona.
Właściciel
Kuba
Zauważył Aiona, który siedział ze skrzyżowanymi nogami na pomoście, tuż przy wodzie. Obok niego był jego sześcian, choć do dzisiaj nie wiadomo, do czego służy.
Podszedł do niego i zaczekał, aż skończy medytację czy co on tam robi.
Właściciel
Aion pierwszy spróbował rozpocząc rozmowę jak tylko się zbliżył.
-Alex.