Starał się dojrzeć, kto jest w kokpicie owego pojazdu, choć powoli się domyślał. I wolał się mylić.
Właściciel
O ile pilota nie można było dojrzeć, to o tyle przez otwarte drzwi można było zauważyć Yatesa machającego walczącym.
Wystawił mu środkowy palec.
- Zdrajcy!
Właściciel
No cóż, teraz to nie czas martwić się nimi, tylko swoim życiem. Dinozaur zniszczył jedną chatę, na szczęście należącą tylko do szeregowych.
Kazał wszystkim cofać się i strzelać, sam pobiegł do zbrojowni w poszukiwaniu jakiejś ciężkiej broni.
Właściciel
Tam można było znaleźć większość, ale pierwszy w oko wpadł granatnik RGP 40.
Naładował go i wyszedł ze zbrojowni, by potraktować sześcioma pociskami swego gadziego oponenta, najlepiej strzelając prosto w otwartą paszczę.
Właściciel
Nie zginął, ale zdenerwował się
Wystrzelił całość, więc ruszył znaleźć coś lepszego, bo cała ta strzelanina zaczynała przypominać kiepską komedię.
Właściciel
Rakietnica wystrzeliwująca na raz cztery pociski?
O to, to, to, to!
Wziął ją, wyszedł ze zbrojowni i wypalił całość w gada.
Właściciel
Ten się przewrócił, ale nadal oddychał.
Wziął RPG i postarał się nim go dobić.
Właściciel
Dinozaur przyjął to na klatę i przeżył. No i śmigłowiec zawrócił. Zauważyłeś, że Yates ustawił tam jakieś olbrzymie działo.
- Wszyscy, odsunąć się! - krzyknął jeszcze do pozostałych, a i sam postanowił odbiec.
Właściciel
Odbiegłeś, a chwilę potem Jack wystrzelił z działa. No cóż, oderwało przednią łapę dinozaurowi, ale nadal żył. I o dziwo na chwilę ogłuchłeś. Ale tylko na kilka sekund.
Poszukał czegoś czym dobije gada.
Właściciel
Minigun. Z amunicją oznaczoną jako wybuchowa.
//Byłem pewien, że znów dasz jakiś nożyk do masła i szykowałem ripostę w stylu:
"Ty na serio? ._.
Czy astmę masz?
:V//
Wziął go i strzelał w dinozaura tak długo, aż nie zdechł.
Właściciel
Ten trzymał się nieźle, lepiej niż śmigłowiec, który z jakiegoś powodu zaczynał się dymić.
Strzelał w gada dalej w międzyczasie obserwując śmigłowiec.
Właściciel
Śmigłowiec został zmuszony do obniżenia lotu.
Strzelał dalej, najlepiej w jakiś newralgiczny punkt.
//Ej no, weź! Ty tak na serio? ._.//
Właściciel
///Są powody tej wielkiej żywotności.
Właściciel
///To, co wydarzy się chwilę później ;-;
Czekał, aż coś się wydarzy.
//Lol.//
Właściciel
Śmigłowiec runął do wody, Jack i pilot zdążyli wyskoczyć. Luisa nie było, ale jego nieobecność mogła znaczyć, że ma plan.
Właściciel
Dinozuar nie zamierzał robić tego samego, zniszczył kolejny domek.
Tak więc znów zaczął do niego strzelać, licząc że reszta zrobi to samo.
Właściciel
Ostrzeliwali go, ale ten się nie poddawał. Do czasu. W końcu zauważyłeś po drugiej stronie jeziora... katiuszę. Będzie wesoło.
Odsunął się jak najdalej, reszcie polecił uczynić to samo.
Właściciel
Wszyscy się rozbiegli, później nastąpił wystrzał prosto w dinozaura. Dodatkowo można było zauważyć, że pociski zdołają się wbić w albinosa. Ten jeszcze ruszył w kierunku strzelca, lecz po krótkim czasie upadł. W końcu.