Właścicielka
- Wypij więcej, to rozwiązuje język i umysł otwiera. - westchnęła. - Bo teraz to nuda tak z tobą gadać.
- To zamów mi kolejkę. - Skrzyżował ręce na piersi.
-N-no cóż... Nie mam.słów. -stwierdził wzdychajac.
Właścicielka
Ross'ain wszedł do pokoju i stanął koło Yukkiego.
- Powiedziałem, że masz się zachowywać, Pen. - mruknął nieco poirytowany. - Yukki wcale nie jest dziwny. - tu mimowolnie położył szarookiemu dłoń na ramieniu. - Powinieneś go przeprosić.
- No dobrze, przepraszam. - mruknął, ale, nie wiedzieć czemu, uśmiechnął się.
Dziewczyna pstryknęła palcami i voilá! Mieli nową kolejkę. No, może nie od razu, ale szybko przyniesioną.
Napił się piwa, wymownie nic nie mówiąc.
Chłopak miał w głowie mętlik. Dosyć tępym wzrokiem wpatrywał się w gargulca.
-Teraz to wszystko mi obojętne... -powiedział niepewnie.
Właścicielka
- Mi też. - dodał Ross'ain, przykrywając Penemue miską, po czym bez namysłu przytulił Yukkiego. Żeby nie stać jak ciaoa z boku, Eleazar podszedł i objął ich obu.
- I chyba teraz już powinno być dobrze, co? - zapytał lekko wampir.
- A co lubisz słuchać? Jakiejś konkretnej muzyki? - zmieniła jako-tako temat dziewczyna.
Chłopak zarumienil się, lekko zdziwiony tym wszystkim. Po chwili jednak również ostrożnie ich oboje objął. Skinął lekko głową.
-Tak, tak... Teraz dobrze jest.
Właścicielka
Rosie też się zarumienił, a na jego bladej twarzy było to nawet bardziej widać. Razem z Yukkim dostali po buziaku.
- Ależ wy uroczo wyglądacie~
Yukki skrzywil się nieznacznie, słysząc to określenie, jednak nic nie powiedział.
Właścicielka
Eleazar podniósł się i zacZął odkładać rzeczy na swoje miejsca. Gdy podniósł miskę, okazało się, że gargulec zasnął. Może to i lepiej? Rosie znów się zarumienił, po czym zostawił Yukkiego i spuścił głowę.
- Dz-Dziękuję. - mruknął nieznacznie.
Chłopak machnął ręką i uśmiechnął się lekko, poprawiając okulary.
-Oj tam, oj tam. -stwierdził czarnowłosy. Ostrożnie dźgnął śpiącego gargulca.
Właścicielka
Penemue zaczął chrapać.
- Niech sobie odpoczywa, może będzie mniej nadpobudliwy. - westchnął Eleazar. - Co teraz porobimy?
- Klasyczny jazz i tym podobne. - Odpowiedział - A ty? -
Właścicielka
- Ja wszystko po trochu, ale najbardziej to chyba taki rock, że go słychać i czuć. No ale rzadko mam czas słuchać. Głównie dlatego, że nie mam własnych płyt.
- To czemu ich sobie nie kupisz? W końcu nie trzeba za to płacić. -
Właścicielka
- Przestali je importować, moich ulubionych kapel nie ma na składzie. - wzruszyła ramionami, popijając sobie piwo. - A miejscowe mają kiepską muzykę i kiepskie nagrywanie. Takie życie.
- W takim razie powinno ci się spodobać w świecie. Będziesz miała płyt bez liku.-
Właścicielka
- I co? Może jeszcze powiesz, że będziesz mi je kupował? - zarechotała. - Tsa, marzenie. Ściętej głowy.
- A czemu by nie? - Rozłożył pytająco ręce. - Nie mam na co wydawać pieniędzy, więc równie dobrze mogę wydać je na ciebie. -
Yukki uśmiechnął się szeroko i od razu pochwycil pudełeczko lizaków.
-Ktoś ma ochotę na lizaka~? -zapytał radośnie. Taa... Wychodziło na to, że szarooki chciał się podzielić się swoimi słodyczami!
Właścicielka
Dziewczyna uniosła brew z chwilowym zdziwieniem, po czym zaśmiała się cicho i zaczęła dalej pić. Jak to z babami bywa, trudno stwierdzić, o co jej chodziło.
Właścicielka
- Ja mogę... takiego malutkiego... - wziął z pudełka rzeczywiście niewielki słodycz. - Większego z reguły rozwalam sobie zębami. - zrobił smutną minę wampir.
Ross'ain tymczasem patrzył na slodycze maślanymi oczami i nic nie powiedział.
Również napił się piwa, podnosząc brwi sugerując ze mówi na serio.
Okularami przysunął do niego pudełeczko, machajac nim zachęcająco.
-No dalej, wybierz coś Rosie~ do wyboru, do koloru. -stwierdził.
Właścicielka
Kama dopiła swoje piwo i westchnęła.
- Jak to jest, że jeden na trzech facetów który mi się podoba ma takie upodobania jak ja? - zaczęła sobie dumać.
Rosie na chwilę odwrócił wzrok.
- Ty też Yukki? Jak mogłeś? - zaśmiał się cicho i wziął nieco większego lizaka. - Dziękować.
-A nie mogę? -parsknal śmiechem po czym wyciągnął lizaka dla siebie i odłożył pudełko w bezpieczne miejsce.
- Bardziej mnie ciekawi dlaczego jest ich trzech? - Zapytał z lekką dozą zazdrości.
Właścicielka
- To statystyki. Zanim poznałam ciebie było ich koło... trzydziestu? I wedle tej statystyki, niemal dziesięciu z nich byś się podobał. Za dużo w tej Krainie pedałów.
- No dobrze, możesz. Chciałem tego dziada oduczyć, bo przez to wizerunek pedooofila mu się robi!
- Spadaj!
- Razem z tobą. - parsknął Ross'ain.
-A gdzie tam pedofil. -Yukki zaśmiał się cicho i włożył lizaka do buzi.
Właścicielka
- Dzień lizaków? - mruknął cicho Ross'ain. - Czy dobroci dla mieszkańców?
-Chyba oba... -westchnal naciągając rękawy. -Chociaż bardziej ten dzień lizaków. -usmiechnal się pod nosem.
Właścicielka
Ross'ain rozwalił się na dywanie i patrzył w sufit. Z pełnią szczęścia.
- O, dawno nie widziałem tak wesołego ponuraczka, chyba działasz cuda Yukki.
- To raczej nie moja zasługa, a tych lizaczków. - stwierdził machając łapką.
Właścicielka
- Nie, to kwestia ciebie. Gdy mu przynosiłem słodycze, zawsze twierdził, że go tuczę, po czym zajadał się nimi w środku nocy.
-O nie,nie. Nie pozwolę mu zjeść wszystkich słodyczy! -mruknął jak małe, pewne siebie dziecko. -Niech tylko spróbuje je tknąć.
Właścicielka
- Odchudzam się, więc spokojnie. - westchnął Ross'ain nymlając swojego lizaczka. - Od pięciu miesięcy.
- W końcu zrobiłby się z ciebie szkielet. Czas na przerwę w diecie. - zaśmiał się Eleazar.
-No cóż... W takim razie podzielę się swoimi lizakami. Żebyś nam czasem nie zniknął.
// Aha. No to źle to zrozumiałem, faktycznie :/ Usuń proszę tamten post.
- Może po prostu masz pecha co do wyboru facetów. -
Właścicielka
- No weź, zaczynam się rumienić! - udał obrażonego Ross'ain dalej męcząc lizaczka.
- Nie zawsze. - mruknęła, przejeżdżając mu palcami po policzku. - Nie zawsze, mój drogi.
- Uważaj bo się zarumienie. - Uśmiechnął się i dopił piwo.
Właścicielka
- To się rumień, będzie interesujący widok. - odrzekła z lekką, typową sobie prowokacją. - Może chociaż raz to nie będę ja.
- Chyba jednak nie podaruje ci tej przyjemności. - Uśmiechnął się zawiadacko.
-No dobra, niech Ci będzie. -zaśmiał się i pokazał mu język.
Właścicielka
- Zaraz i tak zapomni, że ci zakazał. - rzucił Eleazar. - Powinniście zagrać w jakimś filmie. Najlepiej w komedii romantycznej.
Rosie rzucił w wampira poduszką, nie wiadomo skąd wziętą.
- Następnym razem to będzie toster. - zaśmiał się nieco mrocznie.
- Łaski bzy. Pijemy dalej? - zapytała krótko.
-Filmie? Gdzie tam, słaby ze mnie aktor. -parsknął chłopak.
Właścicielka
- Ale za to jaki hm... - zawahał się wampir.
- Niech zgadnę, seksowny? - zachichotał Rosie. - To chyba lepsze niz nieszczęsna uroczość, prawda Yukki?
-Zgadzam się całkowicie. -okularnik zaśmiał się kiwając głową.
- Pijemy. - Skinął ręką na kelnerkę.
Właścicielka
- Jeszcze trochę takich słów i to wy będziecie razem. - odparł z udaną zazdrością wampir.
- Bardzo zabawne. - mruknął cicho Ross'ain.
Doniesiono im nową kolejkę.
- Ciekawe ile jest gatunków piwa... - mruknęła pod nosem.