Yukki śmiał się cicho po czym naciągnął rękawy i usiadł wampirowi na kolanach.
-A właśnie, że jestem. Zwyczajny człowiek i tyle.
Właścicielka
- Jesteś słodki, pod wieloma względami. Szare oczy są u was rzadkie, tak mi się zdaje. Masz to niesamowite coś, co mnie w tobie zakochuje. Teraz mam zaciemnienie umysłu, ale wymieniałbym tak godzinami.
Cmoknął go ostrożnie, cały zarumieniony.
-Przesadzasz... -wymruczał wiercąc się.
Właścicielka
- Nie ty pierwszy mi to mówisz, Yukki. Zacznij się doceniać.
Prychnął cicho i poprawił okulary patrząc na niego uważnie.
-No dobra, już dobra... Głupi temat do droczenia się. -mruknął.
Właścicielka
- Zdarzają się głupsze. - parsknął cicho, bawiąc się włosami Yukkiego. - Tak w ogóle to nie wiem nawet, jak się w pełni nazywasz...
Wiedziałem że to się tak skończy... Pomyślał, zdając sobie sprawe z tragizmu tej sytuacji.
-Yukimura Tooru. -westchnął cicho przytulając wampira. -Eluś~ nudzę się..
Właścicielka
- Wy, wasza dwójka zawsze bywała hańbą. Dosłownie od samego początku. Jego jeszcze momentami rozumiem, ale ty? Moja córka, moje dziecko, a takie zdradliwe? Ćpające i spraszające jakichś starych dziadów na orgietki?
- Nie ćpam od dawna, a i nigdy się nie zdarzyło, bym sypiała z kimś straszym ode mnie. Jesteście cholernie konserwatywni, cholernie samolubni, skupieni na własnej bladej dupie! Myślisz, że co? Że jestem najgorsza? Że nie ma wyrodniejszych córek?
- Przynajmniej nie przytachtałaś wnuków. Jeszcze. - burknął mężczyzna. - Teraz stąd wyjdę, a za dziesięć minut ma cię tu nie być. Inaczej rzucę cię Kolokwirum na pożarcie.
Wyszedł, trzaskając drzwiami.
- No, można iść. Nawet fajnie było.
Właścicielka
Wampira jakby coś tknęło, gdy został tak nazwany.
- Uhm... Nie wiem, naprawdę miałem ochotę pogadać o tobie, ale co zaczynam to ci się nudzi...
-No już dobrze. co chcesz wiedzieć o mnie? -chłopak podniósł się i pochwycił pudełko z lizakami. Od razu wyciągnął jednego, rozpieczętował i wsadził do buzi. Przeciągnął się i usiadł przed Eleazarem.
Właścicielka
- Jaką masz wadę wzroku? - mruknął, przejeżdżając palcami po policzku Yukkiego.
Chłopak westchnął cicho drżąc.
-A po co to komu? Jestem krótkowzroczny...
Właścicielka
- Mi. Lubię mieć w głowie encyklopedię. - wzruszył ramionami. - Jaki lubisz kolor?
-Zdecydowanie czerwony i ciemnozielony. No i może troszkę czarny. -stwierdził przechylając głowę. -A Ty jaki lubisz?
Właścicielka
- Szary i ciemnoniebieski. Od kiedy tak uwielbiasz słodycze?
-Od zawsze. -wzruszył ramionami.
Właścicielka
Eleazar roześmiał się.
- No dobrze, a, dajmy na to, jakie masz ulubione zwierzę, jeśli jakieś oczywiście lubisz?
-Ogólnie to nie lubię zwierząt... -westchnął cicho patrząc na wampira.
Właścicielka
- Mnie też nie? - zapytał z udawaną powagą.
-N-nie! -mruknął niespokojnie. -Dużo razy będę Ci powtarzał, że Cię kocham~?
Właścicielka
- Tak się tylko droczę. Lubię jak ktoś mi to mówi, tak mi jakoś przyjemniej w życiu. - westchnął, tuląc się do Yukkiego.
-W takim razie cały czas będę Ci tak mówić. -stwierdził radośnie, przytulając go.
- Sprowadziłaś mnie tutaj tylko po to, prawda? - Powoli wstał i zaczął się ubierać. - Żeby zdenerwować ojca.
Właścicielka
- To ty cały czas narzekałeś, że w tamtej spelunie to niewygodnie. Ojciec ojcem, przecie Cię nawet nie zauważył. W końcu rzekł, że to ja mam się wynosić, nie? - zaśmiała się, zarzucając na siebie ubrania.
- Ależ ty jesteś kochany, Yukki. - westchnął wampir.
-Oj tam. Coś chcesz jeszcze wiedzieć Eluś?
Właścicielka
- Dajmy na to, masz jakieś hm, nałogi? Poza lizakami? - zapytał powoli, nieco niepewnie.
-Nałogi...? Hmm... Raczej nie. Lubię tylko niekiedy sobie zapalić... -mruknął cicho.
Właścicielka
- Mhm. To chyba znaczy, że to by było na tyle. Nie chcę Cię przemęczać, Yukki. Robi się późno i w ogóle.
-Nie przemęczasz mnie... -wymruczał cicho po czym pocałował go w policzek.
Właścicielka
- To jakbym Cię miał przemęczyć, masz jakiś pomysł?
Yukki zaśmiał się cicho i przechylił głowę.
-A czemu niby miałbym Ci mówić o moich pomysłach? Łatwiej mnie przemęczysz i zasnę. -stwierdził.
Właścicielka
- Bo nie chcę, by mój kotek chodził za późno spać. - cmoknął go lekko w usta. - Po nocy na zewnątrz lepiej nie wychodzić, a ty nie chciałeś już w nic grać...
-Nie jestem dzieckiem. -mruknął cicho i westchnął. -Może pogramy w karty? Coś o nich wcześniej wspomniałeś~
Właścicielka
- Ja coś o kartach wspominałem? Doprawdy? A o jakich konkretnie?
-Hmm.. Mówiłeś coś o pokerze.. -zaśmiał się.
- Raczej zauważył, no chyba że trzymasz w szafie jeszcze jednego gościa. - Powiedział żartobliwie, kończąc zakładanie ubrań.
Właścicielka
- Bzdura. Mówił o mnie i o wujku Eleazarze. Oboje przynosimy podobny wstyd i blablabla. Z tym że on jest teraz gejem. - wzruszyła ramionami, kończąc się ubierać.
- Hm, w pokera z reguły się o coś gra, nieprawdaż? - westchnął Eleazar, szukając po szufladach talii.
-Racja, racja. A o co chcesz grać? -chłopak obserwował uważnie każdy ruch wampira.
Właścicielka
//Już myślałam, że nikt się nie zorientuje xD tak to on, tylko żeby nie było to mnie naszło może z trzy dni temu i w ogóle
- A przebierześ się za pokojówkę jak przegrasz? - zachichotał Eleazar. - Okej, to chyba nie jest aż takie szalone, jak inne rzeczy.
//Ja już od momentu gdy powiedział, że ostatni postanowił być hetero, wtedy zorientowałam się, że w wątku Erotty był przecież taki chłopak. To zamierza być homo czy zostanie z postacią Erusi~? (dziwne myśli~)
-N-no dobrze... -mruknął rumieniąc się. -Dziwne masz zainteresowania ale jak chcesz... Ale skąd weźmiesz strój pokojówki..?
Właścicielka
- Mam w garderobie, Karmelek raczej go nie wzięła. I to mnie tak naszło, mało mnue to jednak interesuje. Cóż, mam ten strój porwany rodzinnej rezydencji, a po co mi konlretnie był, to długo mówić.
//przeczytaj uważnie ostatnią wypowiedź Ross'aina, to się dowiesz.
Yukki skinął tylko głową i westchnął zrezygnowany.
-No cóż. Przynajmniej spróbuję wygrać... -stwierdził cicho, pod nosem.
Właścicielka
Eleazar rozdał karty.
- A co ja mam robić, jak przegram?
Właścicielka
- Ale z ciebie cukierek. - zaśmiał się. - To ten, gramy?
-Ależ oczywiście. -sięgnął po swoje karty.
//Zrobimy jakiś timeskip? Nie będziemy tego opisywać..?
Właścicielka
//nie umiem pokera :c
Koniec końców Eleazar wygrał. Cóż, próbował właśnie tłumić chichot.