Yukki mógł zauważyć to, co zapewne wampir miał na myśli. Na ramionach Ross'aina były cięcia.
- Wymyślił sobie, że jak nie będzie ich robił na nadgarstkach, to nikt się nie zorientuje i nic mu nie będzie.
- Jeśli jest sam, to czuje się bardzo samotny. Przez pół życia był tylko pomocą, pomijany. Teraz to on potrzebuje pomocy. A ja nie mam pomysłu, gdzie go zabrać. - westchnął Eleazar. - Musiało być naprawdę źle, skoro zaczął to znowu robić.
Chłopak momentami się chwiał. Eleazar po jakimś czasie wrócił i wziął w ramiona Ross'ain. Chłopak wyglądał trochę jak lalka. Wampir zaniósł go na rozłożony z boku materac i przykrył kołdrą.
- Nie sądziłem, że kiedyś wróci. Nie będziecie się drapać o mnie, nie?
Eleazar westchnął cicho i przytulił Yukkiego.
- Aleś ty uczynny, już chcesz się dzielić. - westchnął i pocałował go w policzek. - A tal w sumie... na ciebie też już chyba pora, prawda?
Koniec końców Eleazar wziął tym razem Yukkiego na ręce i zaniósł go do łóżka.
- Powinieneś odpocząć, kotku. On też teraz potrzebuje tylko spokoju. Aha, jeśli będzie próbował Cię w nocy budzić, mów mu, że Bella sobie poradzi sama. Czasem nadal mu się zdaje, że powinien pomagać siostrze.
Czarnowłosy otworzył swoje oczka i spojrzał przed siebie. W sumie to przez chwilę nie wiedział gdzie jest, tak się zapomniał tym śnie. Lekko przetarł oczy, by sprawdzić kto do niego mówi. W sumie to po chwili zorientował się, że najpewniej jest to Ross'ain.
-Hmm...? -mruknął cicho.
- Chcą się mnie pozbyć. Zawsze chcieli. Byłem tylko zawalidrogą, od... od jej narodzin. Oni mnie nie chcą, a pewnego dnia po prostu tu wrócą i mnie zabiją, Yukki. Czy ktoś zauważyłby mój brak? - w pewnym momencie chłopak zaczął nawet cicho szlochać.
Yukki podniósł ostrożnie, podszedł do chłopaka i przytulił go niepewnie.
-Nie bój się... Nikt Cię nie zabije... -westchnął cicho i pogłaskał Ross'aina.
Chłopak próbował powiedzieć coś jeszcze, ale odetchnął i chyba zaczął się uspokajać. Z wdzięcznością wtulił się w Yukkiego.
- Czasem myślę, że jednak ktoś na mnie czycha. I nie mogę spać, Yukki. Tobie... tobie jest lepiej, prawda? - westchnął cicho.
-Raczej... Tak... -stwierdził łagodnie. Teraz w sumie nie wiedział czy powinien się gniewać, że chłopak przerwał mu taki sen... Nic więcej już nie mówił, tylko przytulał Ross'aina wzdychajac co chwilę.
- Dziękuję. - mruknął cicho. - I no, przepraszam, że cię obudziłem. Chyba pójdę jeszcze spać. - dodał i lekko puścił Yukkiego. - D-dobranoc.
Kama kilkoma susami znalazła się przy smoku.
- Lepiej nie podchodź za blisko, te kamienie są śliskie. - rzuciła.
Smok ryknął, a potem spojrzał na wampirycę.
Tu i tam w jeziorze bulgotało.
- Cześć Kwi, dawno się nie widzieliśmy, co? Wiesz, sprawa jest. Twojej karty potrzebuję.
Smok przekrzywił łeb, a Kama wskoczyła mu na grzbiet.
- Tsa, teraz go już tyle dzieciaków nie odwiedza. ..
W końcu się obudził. O poranku zobaczył wciąż leżącego na swoim materacu Ross'aina. Chłopak wyglądał, jakby także się przed chwilą obudził. Z kuchni dało się słyszeć skwierczenie.
- Idziecie na śniadanie, czy mam was ciągnąć po podłodze? - zawołał Eleazar. - Wystygnie zaraz!
- Ano dokładnie, prawie ognie nie ma, lawy też jest mało, przez co nie ma tu tyle zabawy. A Kwi jest już stary. - pogłaskała go po łbie i zza rogu wyjęła kartę.
Każdy z nich dostał to czego chciał. Ross'ain wziął powidła i zaczął smarować swojego naleśnika.
- A o mnie to nikt nie pamięta! - zawołał cienki głos z blatu.
- Oczywiście, że pamiętamy, Penemue. - życzliwie uśmiechnął się Eleazar, a spomiędzy garnków wyszedł niewielki, za to pulchny czerwonawy gargulec.
Wampir na talerzu koło niego rozłożył maleńkie naleśniki i podał tam czekoladę. Na koniec sam zasiadł i wziął się za jedzenie.
- A znasz jakieś fajne miejsce do którego mogliśmy by się udać? - Zapytał a po chwili przypomniał sobie jeden szczególny fakt. - A nie czekaj, przecież jesteśmy zaproszeni na ślub.
-Ga-gargulec...? -Yukki z zaciekawieniem spojrzał na to dziwne stworzenie. W sumie to na początku trudno było zrozumieć jego słowa, w buzi już miał swojego naleśnika.
- Ano ja. Miałbym większe skrzydełka, bym podleciał. - zamachał mizernymi kończynami, zajadając naleśnika. - Penemue jestem, a ty? Fajne szkiełka.
- To i tak działa, że są takie portale śmale, się pojawią kiedy trzeba. Przy większych wydarzeniach zawsze tak jest, więc możemy iść gdzie chcemy. Idzimy na jakiś obiad? - zaproponowała Kama.
Między tagi [youtube] należy wstawić 11 znakowy identyfikator filmu na YouTube.
Identyfikator znajduje się w adresie filmu i zawsze ma 11 znaków. Skopiuj go z URLa, np. z watch?v=YgEHrca6Yj0
skopiuj YgEHrca6Yj0.