- I tak mam gdzieś sztukę - pomyślałam zakładając nogę na nogę, ale dalej się patrzyłam w tamtym kierunku.
- No to ruszamy. - zarządził idąc do jednego z helikopterów.
Właściciel
Kuba:
Gdy wsiadłeś silniki zaczęły pracować i wystartowaliście. Po piętnastu minutach jetsescie prawie nad muzeum.
Fenniir:
Widzisz jak nad muzeum są dwa helikoptery, wyglądają na mocno uzbrojone helikoptery wojskowe.
Nie pozostało mu nic jak czekać, aż plan zacznie toczyć się swoim rytmem.
Właściciel
Przy ściankach helikoptera w środku jest kilka karabinów, minigun, pistolety i gaz. Gdy jesteście nad muzeum jeden z waszych ludzi spuszcza się na linie na dach. Wpuszcza do środka gaz. Z drugiego helikoptera to samo.
Czyli czekać, aż wpuszczą gaz i ruszyć do muzeum, przy okazji zostawiając część ludzi przy broni na helikopterze.
Zdjęłam słuchawki z uszu. To wyglądało bardzo podejrzanie.
Właściciel
Kuba:
Gaz wpuszczony. Nie ma alarmu.
Fenniir:
Widzisz jak z każdego z helikopterów zjeżdżają po dwie osoby na linie i coś wpuszczają do wentylacji. Ze środka budynku wylatuje dym.
Wybiegłam z budynku tworząc swojego sobowtóra i zostawiając go w restauracji. Zmieniłam wygląd na niebieskooką dziewczynę o brązowych włosach. W pierwszym momencie chciałam pobiec ratować tych ludzi, ale... zawachałam się. Stanęłam w miejscu obserwując całe zajście.
Pozostaje czekać, aż gaz się ulotni lub ruszyć od razu. To drugie jeśli jego ludzie zabrali maski przeciwgazowe, czy coś.
Właściciel
Kuba:
Maski są. Dokładnie dla wszystkich.
Fenniir:
Nagle czujesz się senna, to przez gaz.
No więc zakłada, sprawdza czy wszystko działa i jeśli tak to spuszcza się na linie na dach razem z resztą.
Właściciel
Kuba:
Zjeżdżasz na szklany dach. Po tobie kilku ludzi.
Poszukał jakiegoś wejścia, i jeśli takie było, wszedł do muzeum.
Właściciel
W czasie gdy ty znalazłeś wejście schodami inni stłukli kawałek dachu i zjechali dalej. Widzisz leżących na podłodze ludzi. sławy ale też zwykłych.
Nie ważne jak, grunt, że dotarł. Teraz pozostaje poszukanie wystawy z obrazami, co raczej nie jest wybitnie trudne.
Właściciel
Widzisz Damę z Łasiczką, Mona Lisę, autoportret,
- No ej, Megan! Jakiś cholerny gaz cię nie unieszkodliwi! - pomyślałam i zaczęłam biec do budynku.
Właściciel
Widzisz dym, wszędzie dym i jesteś coraz bardziej senna. To gaz nasenny. Słyszysz czyjeś kroki i zjeżdżnie po linie. Widzisz człowieka z karabinem. Nie widzi cię.
Pstryknął palcami i wskazał najbliższym kiziorom na obrazy. Teraz powinni zanieść je na dach, przywiązać do liny, a ta wciągałaby je do helikoptera.
Odbebrałam mu mocą bez namysłu karabin i w niego strzeliłam.
- Boże, co ja wyrabiam... - pomyślałam.
- Ratujesz ludzi... - pomyślałam ponownie.
- Ale krzywdzę innych... - biłam się z myślami.
Właściciel
Kuba:
Słyszysz strzały karabinu i krzyk jednego z twoich. Obrazy szybko zostają zabrane na helikopter.
Fenniir:
Słyszysz odgłos zdejmowania obrazów i wciągarki.
Odwróciłam się w stronę odgłosu i pobiegłam szukać jego źródła.
Wskazał na trójkę niczym nie zajętych bandziorów i wraz z nimi ruszył w kierunku miejsca, w którym oddano strzał.
Właściciel
Kuba:
Widzicie dziewczynę z karabinem. Obok niej leży martwy wasz człowiek.
Fenniir:
Widzisz jak w twoją stronę idzie czterech ludzi z karabinani. Nagle ręce i nogi odmówiły ci posłuszeństwa, stanęłaś jak wryta.
-"Tym ludziom na ziemi nic nie jest, możesz odejść"
Usłyszałaś głos w głowie.
-"za to sama zabiłaś jednego."
- Nie podchodzcie! - zagroziłam i wymierzyłam bronią w mężczyznę wyglądającego na dowódcę. Powoli zaczęłam się cofać celując we włamywaczy.
- Słyszeliście?! - zagrzmiał do swoich. - Nie podchodźcie. Zabijcie ją stąd.
//Protestuję. Moja postać nie ma karabinu, a co najmniej swoje rękawice i karwasze.//
Właściciel
-Szefie, ona nie strzeli. Ten karabin był Joe'iego. On nigdy nie ładował karabinu. Chciał pobić Deadpoola i miał zawsze tylko dwa naboje. Teraz ona ma ich zero.
- I? Nie chcecie zemścić się za jego śmierć?
Znowu się cofnęłam i próbowałam niepostrzeżenie uciec.
- I w co ja się wpakowałam... - pomyślałam. Miałam nadzieję, że "zaklęcie maskujące" nie zniknie zbyt prędko, niż bym chciała.
Widząc, że próbuje uciec posyła w jej kierunku Szkarłatną Błyskawicę.
//Zygrad nie odpisał to ja musiałem ._.//
Właściciel
Fenniir:
Poczułaś ogromny ból.
Kuba:
-Szefie, może ją zabrać, w barze ostatnia tancerko-kelnerka straciła rękę.
Upadłam na kolana i wypuściłam broń z ręki. Zacisnęłam zęby, żeby nie krzyknąć. Byłam wściekła, ale sama się w to wmieszałam.
- Znowu wszystko zepsułaś Megan! Ale z ciebie idiotka! - wszeszczałam na siebie w myślach.
- Róbcie co chcecie. Ja dopilnuję załadunku. - rzekł i jak powiedział, tak zrobił.
Niech jego chłopcy zajmą się tą dziewczyną, a on sprawdzi czy wszystkie obrazy są na miejscu.
Właściciel
Fenniir:
Jeden z nich wyciągnął taśmę klejącą i przykleił ci ją do twarzy. Zalepił ci usta i związał ręce i nogi.
-Nie zabijemy cię. Jeszcze nie.
Kuba:
Obrazy zostały zabrane. Za to bardzo daleko słyszysz syrenę policyjną.
- Chłopaki! Zwijamy się! - zawołał do tych, którzy mieli zająć się dziewczyną, a sam zaczął wspinać się po linie do helikoptera.
Właściciel
Kuba:
Wciągarka zaczęła wciągać linę na której byłeś. Trzech ludzi którzy zajmowali się dziewczyną też zaczęli się wspinać. Po chwili wszyscy byliście w helikopterze. Za to widzicie w oddali helikopter policyjny i kilka radiowozów.
★★★✩✩✩ GTA style, trzy gwiazdki helikopter.
Zamknęłam oczy i się strałam przeniknąć przez sznury, którymi mnie związali.
Czekał, aż ostatni członkowie gangu i dziewczyna będą na pokładzie. Wtedy wydał rozkaz ucieczki z miejsca zbrodni.
Właściciel
Fenniir:
Nie możesz.
Kuba:
-Proszą nas o poddanie się! Głupcy! Szefie, pokazać im z bliska rakiety?
- A myślisz, że po co kazałem kupić broń? Namierzyć i ognia.
Właściciel
Fenniir:
Tylko mocniej boli.
Kuba:
Helikopter policji wybuchł. Strzelają do was.
- Cholera... - pomyślałam i zaprzestałam próbom uwolnienia siebie.
//Ja proponuję myśli zapisywać kursywą :V//
//Czekaj, czekaj... Zygrad mam rozumieć, że Ci z radiowozu walą do opancerzonego helikoptera z broni ręcznej? ._.//
Właściciel
Fenniir i Kuba:
Drugi helikopter wybuchł.
- Dobra Megan. Myśl jak się wydostać! - krzyczałam na siebie w myślach.
Właściciel
Krzyczenie wbrw pozorom nic nie dało. Widzisz przez okno jak wasz helikopter próbują zestrzelić policyjne helikoptery.
- Zestrzelcie tych upierdliwych gnojków. - stwierdził po czym dodał do najbliższego bandziora: - A tej zaklejcie jeszcze oczy, bo lepiej żeby nie wiedziała, gdzie leci.
- Świetnie. Jeszcze najlepiej uszy mi zatkajcie, bym po odgłosach się nie zorientowała gdzie się znajduję - zakpiłam w myślach.