Właściciel
Kuba i Fenniir:
Oczy zostały zaklejone. W kącie helikoptera włączył się ekran telewizora.
-I to tyle z ONZ, a teraz przenosimy się do Nowego Jorku gdzie trwa pościg za złodziejami obrazów z muzeum. Przenosimy się do naszego helikoptera.
-Dziękuje, ulice zatkane przez rozbite radiowozy, wraki dwóch helikopterów policyjnych i trupy. Złodzieje uciekają dwoma wojskowymi helikopterami. Są ciężko uzbrojeni, z łatwością niszczą kolejne pojazdy policji. Gdzie się podziało superbohaterowie? Gdzie Spider-Man?
(Przełączenie)
-Tu stacja JJJ na żywo, właśnie jesteśmy świadkiem jak grupa uzbrojonych ludzi na zlecenie Spider-Mana kradnie obrazy z naszego pięknego muzeum.
- Niech ten drugi helikopter zajmie się walką i ma odciągnąć tamtych. My z obrazami lecimy do tego kupca.
Właściciel
-Tak jest.
Heilkoptery rozdzieliły się. Was przestali gonić.
- Spider-Man współpracuje ze złodziejami? J-jak to? - nie mogłam tego zrozumieć. Może się przesłyszałam?
Właściciel
//Postać która mieszka w Nowym Jorku i nie wie że Jameson hejtuje Spider-Mana 24 godziny na dobę?//
No więc trzeba byłoby ruszyć do tego komu można by spylić te obrazy.
Właściciel
-Czyli lecimy do Japonii.
- A starczy nam paliwa?
//Myślałem, że gość mieszka na miejscu ;-;//
Właściciel
-Możliwe że nie spadniemy do oceanu sto kilometrów od celu.
- A gdzie można zatankować po drodze?
Właściciel
-Lecimy przez całą Amerykę, Kanadę i dopiero Japonia. Nasz helikopter jest ścigany we wszystkich Stanach. Nie będziemy mogli ot tak wylądować na lotnisku i zatankować.
- W całych Stanach? To zatankujcie w Kanadzie, proste.
Właściciel
-Prawdopodobnie wysyłają międzynarodowy list gończy, chociaż teraz bardziej szukają Kapitana Ameryki. Ironia, bohater który powstał aby być przykładem dla Amerykan sam się zbuntował.
- Raczej zwykła policja nas nie zatrzyma, więc w razie potrzeby lądujmy i tankujmy.
Właściciel
Nagle zobaczyłeś... Wiewiórkę na podłodze. Potem drugą i trzecią.
- Że co ku*wa? - zapytał zdziwiony po czym wykopał gryzonie z pojazdu.
//Dasz teraz dziewczynę-wiewiórę, tak?//
Właściciel
//Tak. Ona jeszcze z nikim nie przegrała. Nikim. Pokonała: Thanosa, Deadpoola, Wolverina.....//
Po chwili w helikopterze WSZĘDZIE są wiewiórki. Jedna wspina się po twojej nodze.
//Nie da się pokonać Deadpoola. Żodyn nie pokonał Deadpoola. ŻODYN!!!!
Czy mam przeje**ne, tak?//
Strącił ją i polecił pilotom lądować.
Właściciel
//Zależy co zrobisz//
-Nie mamy gdzie lądować, za to możemy wku*wić cały artystyczny świat niszcząc obrazy w trakcie rozbicia się.
Nagle jedna z wiewiórek gryzie jednego z twoich ludzi w szyję. Krew opryskała ścianę helikoptera. Wiewióry są za szybkie aby je trafić karabinem.
//To co mam niby zrobić? ._.
Weź mi daj z górki posłałem Cię na lokację premium z możliwością awansu, no ._.//
Właściciel
//Ja tylko chce dodać dramatyzmu sytuacji, musi być zawsze pierwszy raz. Do tej pory jest niepokonana Wiewióra. Do tej pory. Zresztą możliwość pojedynku z jedną z najsilniejszych postaci uniwersum Marvela, to zaszczyt. Jeśli to nie jest Galactus.//
Nagle dostałeś w twarz puszystym ogonem. Przed sobą widzisz Squirrel Girl.
-Nie chciałeś kupować biletów do muzeum?
//Ten uczuć, gdy chcesz zrobić postać nieco podobną do Deadpoola, a okazuje się, że najbardziej ch**owa bohaterka w uniwersum go pokonała.
Tylko weź mi wytłumacz jak? ;-;//
Zapuściłby ciętą ripostę, ale na takie przyjdzie czas. Z resztą najlepsze przychodzą też wtedy.
Więc zamiast odpowiedzieć uaktywnił swoją moc, wzmocnioną przez rękawice i karwasze, po czym skierował prawy sierpowy w jej twarz, a lewą ręką posłał błyskawicę o małym zasięgu i równie nikłej mocy.
Właściciel
//Polecam wyrzucenie z helikoptera//
Odleciała na koniec helikoptera. Prawie uderzyła w obraz. Prawie.
Lepiej jeśli nie zrobi tego ponownie, z gorszym skutkiem, więc korzystając z tego, że jest oszołomiona, posłał w jej kierunku kolejną błyskawicę, po czym chwycił ją i wyrzucił z helikoptera, licząc na to, że gryzonie skoczą za nią. Jeśli nie to je też usunął za pomocą drobnych fal energii wysyłanych z palców.
Właściciel
Skończyło się na tym że z pomocą jej pazurów zostałeś podrapany na twarzy.
-Joe, wiesz co masz robić.
Jedna z wiewiórek spojrzała na nią, zapiszczała i dziko skoczyła na ciebie, szarpała za włosy, nos, uszy, ugryzła w język..
//To ona wypadła czy nie? ._.//
Chwycił gryzonia i ścisnął go, po czym wyrzucił z pojazdu. Później, z nieukrywaną przyjemnością, nadepnął butem na palce i dłoń wiewióry by posłać ją w dół.
Właściciel
W ostatniej chwili złapała się ogonem płozy. Słyszysz z drugiej strony metaliczny głos.
-Chciałaś ruszyć sama i co z tego wyszło?
-Iron Spider? Mowilam że sama sobie poradzę.
//Zygrad, pie**ol się ;-;
Daj im jeszcze Power Mana ._.//
Właściciel
//Nie dam, tylko oni nie byli zajęci Civil War.//
Jeden z twoich ludzi wziął miniguna.
-Zaraz zobaczymy ile wart jest ten twój pancerz.
Wiewióra spadła na jeden z wieżowców. Został tylko Iron Spider.
-Użyć na nim rakiet?
//On leci obok helikoptera, czy jak?//
Właściciel
//Tak z dwadzieścia metrów obok.//
Najpierw posłał w jego kierunku błyskawicę, która miała przepalić mu systemy zbroi. Wtedy pozwolił strzelać.
Właściciel
Widzisz jak kilka rzeczy się wyłączyło.
-Co jest?
Zaczął spadać.
-To mamy ich z głowy.
Powiedział pilot wyrzucając wiewiórkę z kabiny.
//Przepraszam, za brak aktywności. Nie miałam WiFi.//
- Jeżeli zaraz się nie wydostanę to... będzie słabo - pomyślałam.
- Pozostało kontynuować. - mruknął.
Właściciel
Kuba i Fenniir:
-Następny przystanek, Kanada. Chyba że chcemy po chamsku wylądować na akademii Tarczy.
- Ja po chamsku chcę sprzedać te obrazy i mieć spokój. Omijamy to i lecimy.
Właściciel
Lecicie... lecicie.... lecicie.... i jesteście poza terytorium U.S.A.
- Bardziej mi chodziło o paliwo, albo kogoś kto może próbować nam przeszkodzić.
Właściciel
-Lotnisko. Kto nam przeszkodzić? W teori, policja. W praktyce? Nikt.
Właściciel
Normalne cywilne lotnisko. Samolot pasażerski leciał w waszą stronę.
-Well... shit.
- Omińcie lub zestrzelcie. - powiedział wydając prostą komendę.
Na oślep starałam się podnieść jakąkolwiek ostrą rzecz mocą. Może dam radę wtedy przeciąć linę?