Właściciel
-No cóż. Jestem twoim szefem, więc wypada, żebym zaopiekował się twoją nagrodą na wypadek, jakby tobie coś się stało.
- Urocze. - prychnął. - Mam jednak nadzieję, że jeszcze jej za mnie nie wykorzystałeś?
Właściciel
-Właśnie czekam, żeby to zrobić.
Właściciel
//Jeszcze żyje, więc...
Znalazłeś tam stieczkina i papierosy.
Wziął swój nóż przyłożył mu do gardła i spojrzał pytająco na luisa
Właściciel
Luis
-Jak chcesz. Ja bym go wyrzucił przez okno. I tak nie umie mówić za dużo.
podciął mu gardło odsuwając się by krew nie ochlapała mu zbroi i wyrzucił truchło przez okno- co dalej?-
Właściciel
-Dalej? Czekamy tutaj w spokoju.
-okej-czekał w tym czasie rozłożył i złożył kałacha
Właściciel
No cóż. To była okazja, by porozmawiać z Luisem.
Właściciel
///Hejter kuhwa. Za przeproszeniem, ale skąd wiesz o tej organizacji i dlaczego ona przyszła ci na myśl pierwsza?
- A nie uważasz, że będzie lepiej jeśli to ja odbiorę moją nagrodę?
Właściciel
-Po co. Ja tu rządzę. Możesz stąd iść, bo nagrody żywcem nie oddam.
- A coś się tak na nią napalił?
//myślałem że on jest szeroko znany listy gończe itd
-Więc pracujesz dla doktorka?-
Właściciel
Hejter
-Nie.
Kuba
-Bo dzięki niej będę miał to, co chcę. Własną armię, sprzęt, lekarstwa.
-to czemu ci żołnierze pozwolili ci wejść?-
Właściciel
-Ponieważ nie jestem kimś, kogo się zatrzymuje.
-Więc musisz mieć tu jakieś znajomości?-
- A co stoi na przeszkodzie bym Cię zabił i sam to odebrał?
Właściciel
-Mój przyboczny, który może ci wyrwać kręgosłup.
///I nie żyje... ale mniejsza////
-Dobra przejdźmy do sedna, szukam roboty i nieźle mi się z tobą opracuje,potrzebujesz kogoś do pomocy?-
Właściciel
-Nie chcę mieć towarzysza broni. Ostatnio... ostatnio źle się to skończyło.
- Przyboczny? Ciekawe, że jesteśmy tu sami. Chyba, że to jakiś ninja.
Właściciel
Kuba
-Wystarczy, że go zawołam.
Hejter
-Zmasakrowali nas. Wszystkich.
Właściciel
-Nie lubili nas. Tak w skrócie.
-Walczyliście z gigantem, prawdziwa odwaga- pomachał głową z podziwem
-Ale dlaczego z nimi walczyliście?-
Właściciel
Hejter
-Na części z nas prowadzono brutalne eksperymenty, inni stracili przez nich bliskich. A ten trzeci typ, to żołnierze, którzy walczyli, bo się boli. Boli się O.H.S....
Kuba
Zawołał, ale nikt nie odpowiedział.
I wtedy też się zdenerwował.
-Na tym świecie zawsze są i byli źli ludzie, i co potem osiedliłeś się tutaj?-
Właściciel
-Tak. Wszyscy myśleli, że jestem anonimowym trupem. Tak jak większość moich przyjaciół.
-Już zakceptowałeś dominacje O.H.S?-
Właściciel
-Są sytuacje, na które nie ma rady.
-I chcesz do końca życia pracować jako łowca potworów?-
Właściciel
-Nie. Jednak nie mam wyboru. Widziałem śmierć zbyt wielu przyjaciół.
Właściciel
-Czym? Ja przeciwko nieograniczonym środkom O.H.S? Nie jestem samobójcą.
- To teraz czym mnie postraszysz?