Właściciel
Wszedłeś, pies został w samochodzie.
-Jedziemy windą na najwyższe piętro.
Wszed) do windy i kliknął przycisk na najwyższe
Właściciel
///Uznajmy, że są dwie windy.
Wszedłeś wraz z towarzyszem do windy, udaliście się na górę.
Trochę to zajmie, więc czas umili wam melodia Sweet Dreams.
Czekał tupiąc nogą w rytm piosenki
Nie pozostało mu wiele, jak czekać, aż winda się zatrzyma.
Właściciel
Kuba
W końcu się zatrzymała i otworzyła.
Właściciel
Było to duże, blaszane pomieszczenie. Nic nadzwyczajnego.
Wybrał pierwsze lepsze i pociągnął za klamkę.
Właściciel
Otworzyłeś je. To był schowek na miotły.
Właściciel
Kuba
A tam korytarz.
Hejter
Drzwi windy otworzyły się.
wyszedł przez nie-prowadź-
Właściciel
//Czekamy na Kubę, bo się spotkaliście///
Właściciel
//Kubuś, serio.
Miałeś już iść, ale zauważyłeś, że dwójka żołnierzy wyszła z drugiej windy.
//Tak btw, to nie znałeś Luisa, co nie?
//Koniecznie muszę się z nim bratać, tak?
A poza tym to nie, nie kojarzę gościa.//
Stanął twarzą do nich, gotów na atak lub ucieczkę, ale czekając, aż to oni zrobią pierwszy ruch.
Podszedł do niego powoli-spokojnie możemy się dogadać-odłożył kałacha.
Właściciel
Kuba
Jeden z nieznajomych chwilę przyglądał się tobie, jednak nie odpowiedział.
Hejter
-----
///Możecie się pozabijać, lub się dogadać. Luis i tak wyjdzie stąd żywy.
Podał mu ręke-jestem thery-//nie mam broni
- Alex. - odpowiedział podając mu swoją prawicę. - Jak rozumiem Wy też do doktorka?
-Taa-złapał go z całej siły za ręke i uderzył z główki.-nie ufaj nikomi-szybki sierpowy w nerki
//Przypominam że am metaliwy hełm i rękawice na sobie
//A ja przypominam, żeby pisać poprawnie i ze zrozumieniem bo ten ciąg znaków jest ciężki do odkodowania.
Właściciel
Przywitaliście się.
Hejter
Nie zadałeś ciosu, bo zostałeś odciągnięty w tył od Luisa.
Kuba
Zbliżył się kolejny nieznajomy.
-Ja jestem Luis. Jesteś tutaj w celu gangu, czy na własną rękę?
Właściciel
Kuba
-To dobrze.
Hejter
Luis zwrócił się do ciebie.
-Idziemy.
Następnie wyprzedził Alexa i poszedł przed siebie.
//Teraz was rozdzielam///
Poszedł za nim
//Pierwszy strike
Właściciel
Luis i ty weszliście do dość dużego pokoju, który był oświetlany przez szklane ściany.
//To ja mam czekać na zewnątrz, czy co? ._.//
Właściciel
Hejter
Następnie twój kompan wszedł przez lewe drzwi do jakiegoś pomieszczenia.
Kuba
Idź, idź, tylko bierz prawe drzwi.
Właściciel
Hejter
Otworzył drzwi i wszedł do środka.
Był to najprawdopodobniej salon. Kanapa, dwa fotele, kominek... przytulnie.
Właściciel
Luis usiadł na kanapę, następnie sprawdził coś na telefonie i ze spokojem czekał dalej.
Właściciel
-Zaraz zrobi się ciekawie.
Właściciel
Z drzwi na przeciwko wyszedł jakiś facet. Na oko typowy przyboczny biznesmenów. Mięśnie większe od obwodu twojej głowy. Cicho pogwizdywał i stał do was tyłem, wycierając ręce o spodnie.
Luis ruchem głowy kazał ci się odsunąć.
Ruszył, więc przez prawe drzwi.
Właściciel
Hejter
Luis na kuckach podszedł do niego, następnie wyjął jeden ze swoich noży i wbił go w więzadło poboczne i przewracając człeka.
-Możesz go przeszukać? Raczej nie wstanie, lecz ręce ma jeszcze całe.
Kuba
Otworzyłeś je.
Była to jakaś sala spotkań, czy coś w tym rodzaju. Jedną ze ścian w całości zajmował gigantyczny telewizor, a na jednym z krzeseł siedział twój znajomy garniak.
-No proszę, mamy tutaj naszego kierowcę.
- No co Ty, ku*wa, nie powiesz. Ciekaw jestem czemu zgarnąłeś moją nagrodę?