Właściciel
-Za to jestem skłonny wypić.
-a więc wypijmy,-wzniósł kufel w góre i wypił
-A gdzie doktorek się znajduje?-/czy on czegoś nie pichcił?
Właściciel
Podał ci jedzenie na talerzu, psu dał kilka kiełbas.
-Lucky 38, czy 37. Nie wiem, nie pamiętam dokładnie.
Zaczął jeść a w przerwie między jedzeniem spytał- słyszałem że zombiaków macie coraz więcej-
Właściciel
-Prawda. O.H.S. przywiozło kolejne zabawki, jeżeli wierzyć plotkom.
-Uwierz mi przywiozło widziałem te bestie-
Właściciel
-Niezłe?
Tymczasem do baru wszedł nieznajomy. Ubrany był w potężny płaszcz z kapturem, który zasłaniał całą jego głowę.
Jak na razie stał w cieniu, niezauważony przez was.
-A dzieje się tu coś ciekawego?'
Właściciel
-Dziwacy, strzelaniny, obrona przed mutantami i zombie... nic nowego.
Czyli codzienność w cywilizacji po cywilizacji-zwrócił się do nieznajomego-napijesz się z nami czy będziesz tak stał?-przy okazji trzymał ręke na glocku.
Właściciel
Hejter
Nie widzisz go przecie. ..
Kuba
-Rozkazy z góry...
//mój błąd
A słyszałeś aby po strzelaninie nagle znikł cały sprzęt agresrów?
Właściciel
-Serio? Jasny... wiesz, co mogło to zrobić?
-Nie wiem co ale złamało karabin snajperski w pół-
Właściciel
-K-karabin snajperski? Żartujesz, prawda? Powiedz, że żartujesz.
Właściciel
-I tak broni nas O.H.S! Tak działa ten doktorek! Bronią nas i bronią, ale ch*ja to daje!
-Spokojnie przecież t nawet nie musiał być silny mutant
Właściciel
-Na pewno? Ile znasz mutantów, które są w stanie połamać karabin snajperski?
-Przyznam że nie znam się na tym-
Właściciel
-Ja niestety też... słyszę tylko opowieści tych, którzy się tutaj zatrzymują. Na przykład Luis wie o tym. Tam siedzi.
Wskazał na osobę w kącie.
Spojrzał się do tyłu-napijesz się z nami?-
- Ja właśnie do tego z góry, więc...
Właściciel
Hejter
-Nie dzięki. Nie teraz.
Nadal nie widziałeś jego twarzy, tylko płaszcz.
Kuba
-Więc tam nie pójdziesz. Jedzie do doktorka załatwić swoją małą prośbę...
-ponoć znasz się na mutantach-
-masz pomysł co mogło to zrobić?-
- Aha. A nie wiesz, gdzie on jest?
Właściciel
-W drodze do Lucky 38.
///Mogłem nazwę zapomnieć, z góry sorry///
-złamany karabin snajperski, zniknięcie sprzętu, zniknięcie dwóch ciał-
Właściciel
-No to masz problem, jeżeli tam często chodzisz.
-niezbyt często ale to było chwile drogi od vegas-
Właściciel
-Rozumiem... opis lokalizacji?
- A, tak tylko pytam. Ciekaw jestem i mam kilka rzeczy do obgadania.
-jakieś 600m od bazy O.H.S w strone centrum miasta, co to było?-
Właściciel
Kuba
-Nie dziś.
Hejter
-Opis nie starcza, sam będę usiał to zobaczyć. Teraz na myśl przychodzi mi kilka mutantów.
-Idę z tobą-dopił piwo i dokonczył jedzenie
Właściciel
-Dobrze. Jednak nie będę bronił twojej dupy.
Wyszedł z baru.
Podziękował barmanowi, otarł usta ręlawem i wyszedł za nim
Właściciel
Twój kompan w płaszczu szybko udał się na wskazane miejsce.
-To... tutaj.
Raczej stwierdził, niż się spytał.
-Tak.. poczekaj założe pancerz-wyjął go z plecaka i pewnie chwycił kałacha.
- A może jednak? - zapytał i dość wymownym gestem sięgnął po broń.
Właściciel
W tym czasie on wyciągnął pistolet i przyłożył go do twojej klatki piersiowej.
-A może jednak nie?