To wygląda jak by chcieli podbić begas-wziął jeszcze 3 paczki białego proszku do badań-
Właściciel
Zabrałeś je.
-Możliwe... chociaż nie są to duże środki.
-No to... Co z tym robimy?-
-Ok-jeśli ma miejsce wziął jeszcze jednego lub dwa kałachy na sprzedaż i rozejrzał się za czymś łatwopalnym
- Ja do doktora. Wygrałem u niego przysługę. - poinformował żołnierzy, nie wysiadając z samochodu.
Właściciel
Hejter
Znalazłeś kilkanaście granatów zapalających.
-Użyj wszystkich.
Kuba
-Dokumencik jest? Ech, żartuję. To pewnie ty wygrałeś ten wyścig?
-Wrzucił do każdej sKrzyni po troche zostawiając trzy, następnie odpalił po kolekji każdy z nich i wrzucił po jednym do pudła
- Tak, dokładnie. - potwierdził.
Właściciel
Kuba
Otworzyli ci bramę.
-Tylko bez głupstw.
Hejter
Odpaliłeś. Teraz warto się odsunąć.
Odszesł-To co wracamy?, czy szukamy tego "potwora"?
Właściciel
Hejter
-Teraz to prywatna sprawa.
-Czyli?, nie mam nic ciekawego do roboty a ty na nudziarza nie wyglądasz-uśmiechnął się do niego
Właściciel
-Zabiję członków tego gangu. Takim towarem handluje tylko jedna organizacja.
-Ich ludzie próbowali mnie zabić i straciłem w ch*j amunicji, ide z tobą a tak wogóle to jestem Thery żebyś wiedział co na nagrobku napisać-podał mu ręke
Właściciel
Uścisnął ci dłoń.
-Luis. I raczej to monstrum to ich pupilek.
-To co robimy teraz, bo warto by te kałachy wymienić na troche amunicji-
Właściciel
Wtedy do kasyna ktoś wszedł.
-Schowaj się...
Zgasił latarke w kałachu o się gdzieś schował.
Właściciel
Hejter
Schowałeś się. Usłyszałeś głos nieznajomego.
-Jasny... znowu coś się zapaliło.
Nasłuchiwał póki towarzyszy nie dał mu znaku
- Spokojnie, spokojnie. - zapewnił ich i wjechał przez otwartą bramę.
Właściciel
Kuba
Wjechałeś. Teraz warto wyjść z samochodu i pójść do wieży-kasyna. Gdyż tym było Lucky 38.
Hejter
Padły dwa strzały, czyiś krzyk, na koniec-cisza.
-Możesz wyjść towarzyszu. Postrzeliłem go.
Wyszedł-zaraz zlecą się następni-
Właściciel
-Nie. Z pewnością nie.
Przed drzwiami, w kałuży krwi leżał facet ubrany w mundur policjanta. Miał przestrzelone płuco i prawą dłoń.
-Niezły cel-sprawdził co ma przy sobie-
Właściciel
-Jeszcze żyje, więc go nie tykaj.
Czyli że był tu tylko jeden?-
Właściciel
Wszedłeś tam. Na pierwszym piętrze nie było nikogo, więc warto skorzystać z windy.
Właściciel
Hejter
-Zaraz się tego dowiemy.
Luis podszedł do policjanta, chwycił go za szmaty i podniósł do góry.
-Gdzie jest reszta?
-N-nie powiem.
-Mów! Albo zginiesz!
-I tak już nie żyję.
Po chwili policjant coś przegryzł i z jego ust zaczęła sączyć się piana. Luis rzucił ciałem o podłogę.
-Przeszukaj go.
Z doświadczenia wiedział, że ważne osoby lubią siedzieć na górze, więc wybrał jakieś wyższe piętro i ruszył.
Właściciel
Kuba
Winda z tobą w środku ruszyła na górę. Trochę to zajmie.
Hejer
Spokojnie... znalazłeś telefon. Ostatni SMS brzmiał "Jedziemy do Lucky 38, zabierz towar"
//Nienawidze tej małej klawiatury
-Są w lucky 38, miał im przywieźć towar ciekawe czy ma kluczyki-
Właściciel
-Więc jedziemy do Lucky 38.
Rozejrzał się za jakimś autem
Czekał i wsłuchiwał się w windową muzyczkę. Jeśli była. A powinna być.
Właściciel
Kuba
Akurat leciała. Seven Nation Army.
Hejter
//Uznajmy, że wyszedłeś z kasyna.
Był taki. Fiat 126p
-Wsiadaj- wszedł do auta i zobaczył czy kluczyki są w stacyjce-
Właściciel
Były tam, Luis i twój pies usiedli w aucie.
Odpalił auto i wyruszył na miejscr
Właściciel
Hejter
Minęło jedynie 10 minut, a ty już byłeś na miejscu.
Zatrzymała was dwójka żołnierzy, jednak widząc Luisa bez słowa otworzyła wam bramę i wpuściła do środka.
Nakazał psu zostać i wszedł do budynku