Miasto Kasuss

Avatar Kuba1001
Właściciel
Taczka:
Coś na pewno by się znalazło, chociaż takie chodzenie też miało swoje uroki.
Abby:
Skinął lekko głową i razem wróciliście do sierocińca, Gereth i Bolg odłączyli się mniej więcej w połowie drogi i ruszyli własną ścieżką.
Killer:
Zielonoskórych na widoku było sporo, ale żaden nie pasował do podanego Ci opisu.
Max:
Mag po chwili zaczął tworzyć płomienne warkocze, które zaczęły wokół Ciebie krążyć, a jednocześnie zaczął inkantację jakiegoś nieznanego Ci zaklęcia.

Avatar maxmaxi123
Dalej czekał.
//To na wyczerpanie, tia?//

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Cóż, pewnie czeka ją mnóstwo sprzątania, gotowania i uspakajania dzieci. Szlag by to.

Avatar ThePolishKillerPL
Arthur
Jako, iż czas go nie nagli, to poszedł zamówić sobie piwo - a co, zabronią mu?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Max:
//A na co innego?//
Rytuał wciąż trwał, z czasem płomienie zaczynały się coraz bardziej zbliżać, a nawet ocierać o Twoją skórę, ale nie czułeś bólu, a tym bardziej nie widziałeś żadnych śladów na swoim ciele.
Abby:
Owszem, na szczęście Dethan wykazał się solidarnością i wziął na siebie uspokajanie tej rozdartej bandy.
Killer:
Im szybciej, tym lepiej, ale jak tam wolał. A karczmy, w której to mógłby sobie rzeczone piwerko zamówić, nie brakowało.
Taczka:
Po dokładnym przeszukaniu domu mogłaś z całą pewnością stwierdzić, że go tu nie było.

Avatar maxmaxi123
//A chciałem się upewnić//
W sumie, czego mógłby się spodziewać, jak nie faktu, że nie będzie go to parzyć?

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Wobec tego zajęła się sprzątaniem. Znowu.

Avatar ThePolishKillerPL
Arthur
Jak postanowił, tak zrobił. Udał się do owego barman'a i zamówił piwo.

Avatar Taczkajestfajna
Usiadła w jakimś wygodnym miejscu i jeśli znalazła jakąś książkę, to spróbowała ją czytać.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Max:
Wszystkiego, Magia była niezwykle obszerną, dziwną i zagmatwaną dziedziną życia.
Abby:
Bez plączących Ci się wszędzie dzieciaków było to znacznie łatwiejsze zadanie, więc w nieco ponad godzinę się uwinęłaś, zwłaszcza że, wbrew oczekiwaniom, nie narobiły tu aż tak strasznego syfu jak myślałaś.
Killer:
Do karczmy, ale na jedno wychodzi. Dostałeś swój kufel, ale że coś za coś, to wypada zapłacić te dwa złote krążki.
Taczka:
Znalazłaś coś ciekawego, małą i starą książeczkę, która była zbiorem baśni, mitów i legend z Karak'Akes, ojczyzny Norda.

Avatar maxmaxi123
Tak,ale po samym magu już nie, tym bardziej, że mag nie miał powodu, aby go zabijać. Chociaż... fakt, jak łatwo wyłożył 100 monet, może na coś wskazywać...

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Która była godzina? Dużo zostało do zrobienia?

Avatar ThePolishKillerPL
Arthur
Zapłacił należną sumkę, a następnie nie pozostało mu nic innego jak "konsumować" piwo.

Avatar Taczkajestfajna
No to spróbowała ją jakoś czytać.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Taczka:
Była napisana przystępnym językiem, tak więc nie miałaś z tym problemów i zagłębiłaś się w lekturze.
Max:
Odrobina zaufania jeszcze nikomu nigdy w życiu nie zaszkodziła... Chociaż w sumie...
Abby:
Poza sprzątaniem tylko ugotowanie czegoś dla tej rozwrzeszczanej zgrai, a było już późne popołudnie.
Killer:
Piwo jak piwo, niewiele więcej można o nim powiedzieć. No, może poza tym, że po kilku minutach wysączyłeś całe ze swego kufla.

Avatar maxmaxi123
No to w takim razie, stał tam lekko spięty.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Wobec tego i tym się zajęła.

Avatar ThePolishKillerPL
Arthur
Odłożył kufel na stół, przecież nie chciał się nawalić jak szpadel. Wstał ze stołu i szukał tego orka.

Avatar Concordia
Po długiej wędrówce Sophie znalazła się w okolicach jakiegoś miasta. Nie znała się na geografii, poza tym - podróżowała bez żadnego przygotowania czy planu, idąc tam gdzie dziewczynę nogi poniosą bądź gdzie zaproponuje jej udać się jej demon, więc nawet gdyby znała na pamięć całą mapę Elarid, po tak długim błądzeniu bez celu i tak nie miałaby najmniejszego pojęcia, gdzie się znalazła. Wchodząc do miasta rozglądała się z udawanym zaciekawieniem, jednak w rzeczywistości była... Znudzona. Znowu. Dawno nie znalazła się w żadnym mieście, więc miała w ostatnich dniach niewiele (bądź zero) okazji, żeby zabić jakoś nudę, w najlepszym przypadku poprzez zabicie kogoś innego. Miała nadzieję, że znajdzie tu sobie coś do roboty, bo była święcie przekonana, że jeśli jeszcze jeden dzień będzie musiała znosić nudę, to po prostu rzuci się na pierwszą napotkaną osobę na ulicy, nie zważając na konsekwencje. Dzisiaj jednak jeszcze chciała zachować choć trochę ostrożności... Kto wie, na ile tutaj zostanie? Może nie warto od razu ściągać na siebie uwagi wszystkich wokół, atakując przypadkowych przechodniów w biały dzień.

Avatar Taczkajestfajna
No i czytała, dopóki ktoś jej nie zaczepił.

Avatar Andrzej_Duda
Wcześniej chowając bandę szkieletów w pobliskiej jaskini podszedł do bramy i powiedział do strażników "Otwierać".

Avatar
Konto usunięte
Ezix podszedł do bramy miasta przyglądając się jej. Spojrzał się na strażników i powiedział uśmiechając się:
-Ładna dziś pogoda, czyż nie? Idealna by wpuścić mnie do miasta. A więc jak? Otwieramy?

Avatar Andrzej_Duda
Mag powiedział chłodno do strażników:
-Wpuśćcie nas w tej chwili,bo mam dosyć stania jak kołek pod bramą.

Avatar maxmaxi123
//Poczekaj, aż GM odpisze.

Avatar Andrzej_Duda
//No właśnie czekam i się doczekać nie mogę od ponad godziny!

Avatar
Konto usunięte
-Spokojnie, zaraz nas wpuszczą. - odrzekł do gościa z kijem - z nimi trzeba delikatnie, bo cię skopią i zgw*łcą. - wyszeptał po czym się cicho zaśmiał.

//GM nie robot, musi jeść i pić

Avatar Andrzej_Duda
Mag bez uczuć odpowiedział szeptem:
-Gdyby nie moje problemy z prawem,to Ci troglodyci byliby już czarnymi węgielkami leżącymi obok wielkiej dziury w murze.
//Kuba jest w końcu online.

Avatar maxmaxi123
//To że jest online, nie oznacza że w ogóle odpisze. Równie dobrze mógłby jutro.

Avatar
Konto usunięte
-A wtedy miałbyś większe kłopoty z prawem. Swoją drogą, jestem Ezix, a ty to pewnie ponury kosiarz? - zapytał - Wybacz za te żarty, mój zwierzak źle na mnie wpływa.

Avatar Andrzej_Duda
Odpowiedział obojętnie:
Skoro przedstawiłeś mi swoje imię,to ja powiem swoje.Jestem Trayus.Szukam magicznych artefaktów wszędzie gdzie się da.

Avatar
Konto usunięte
-Magicznych artefaktów... wątpię żebyś jakieś tutaj znalazł. Swoją drogą wyglądasz na maga, więc pewnie nim jesteś. A jakim? Trudno powiedzieć. Wyglądasz na maga cienia, nekromantę... Ale kto wie? Może jesteś magiem ognia? ... Przepraszam, zamyśliłem się. - Powiedział bez emocji, jakby go to nie obchodziło, a jednak pytał.

Avatar Andrzej_Duda
Mag szepnął Ezixowi do ucha:
-Zgadłeś moją profesję i specjalizację...Jestem magiem ognia i nekromantą.Wyglądasz na kogoś sprytnego...Czym się zajmujesz?

Avatar
Konto usunięte
-Cóż... jestem zwykłym bandytą. Kradne by się utrzymać. Mogłem żyć inaczej, miałem wybór. Żałuję go. Tak po zatym asasyn oraz mag powietrza. W zasadzie mógłbym jagód przeskoczyć nad murem Ale wolałem zagadać do strażników. - odszepnął do Traytusa

Avatar Andrzej_Duda
Trayus ponuro odpowiedział:
Ja też mogłem żyć teraz inaczej.Mieszkać w ciepłym mieszkanku w siedzibie Gildii Magów,a nie szwędać się i szukać magicznych rzeczy po ruinach.Ale tego nie żałuję.Gildia Magów jest słaba.Pokazuje to sugerując,że jest "zła" magia.Magia to magia-narzędzie do użycia.

Avatar Kuba1001
Właściciel
//Głównie to ja tutaj odpowiadam za interakcję między graczami.
A tak poza tym: Tematy nie kończą się na pierwszych dwóch lub trzech stronach, można było zacząć w miejscu gwarantującym o wiele lepszy start dla Nekromanty
Dark w sumie dobry temat wybrał, ale nie mam co tego uznać z racji kooperacji.//
Andrzej, Dark:
- Imię, nazwisko, miejsce pochodzenia, status społeczny i cel przybycia do miasta? - wygłosił standardową formułkę jeden ze strażników pod bramą do Was oby, która musiał odbębnić każdy, kto chciał wejść do miasta.
- Grzeczniej, ku*wa, bo wpierdziel dostaniesz, a nie "otwierać." - dodał pod adresem Drowa inny strażnik, wypisz wymaluj przysadzista góra mięśni, która musiała mieć w sobie więcej krwi orczej niż ludzkiej, bo nie da się być tak wielkim, silnym i brzydkim jednocześnie mając same ludzkie geny.
Taczka:
Nic takiego się nie stało, acz usłyszałaś jak najemnicy i Nord wracają.
Killer:
Orków wciąż pełno, ale w dalszym ciągu brak tego właściwego.
//No dawaj, wiem że wiesz o co chodzi.//
Abby:
Zrobienie posiłku nie było zbyt dużym problemem, dzieci dość szybko zjadły, a potem udały się na spoczynek.
- Tego mi było trzeba. - mruknął Dethan. - Wiesz, akcji, przygody, dobrej walki... Byłem najemnikiem, jestem najemnikiem i pewnie zginę jak najemnik. Tego się nie da wyciągnąć z człowieka. Ani kogokolwiek innego.
Max:
To uczucie Cię opuściło. Inne w sumie też, wraz z przytomnością. Ostatnim, co poczułeś były deski podłogi domu Maga.
- Wstawaj. - mruknął, uderzając Cię kilka razy w policzek. - Wstawaj no, od tego przecież nie da się zginąć.
Concordia:
- Imię, nazwisko, miejsce pochodzenia, status społeczny i cel przybycia do miasta? - spytał monotonnym głosem jeden ze strażników, zapewne nie po raz pierwszy tego dnia.

Avatar maxmaxi123
//Myeh, spodziewałem się gorszej reakcji. Poza tym, robi się tutaj drugie Gilgasz.
Próbował więc się podnieść.

Avatar Andrzej_Duda
Mag odpowiedział chłodno starając się nie reagować na agresywność drugiego strażnika:
Trayus Umbacano,Mroczna Puszcza,cywil.Przybyłem tutaj w poszukiwaniu pomocy w poszukiwaniu magicznych przedmiotów.

Avatar
Konto usunięte
-Ezix Minand, chyba Linest, cywil oczywiście. Ja przybyłem na nocleg, a raczej na całodobowym pilniwaniu sakwy że złotem. - odpowiedziałem grzecznie do strażnika.

Avatar Taczkajestfajna
Wyrwała się z czytania lektury, żeby spojrzeć na drzwi wejściowe.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
- Nie wątpię, mi też czasem tego brakuje. Ale jestem niemal pewna, kiedyś nie ciągnąłeś za sobą ogona za każdym razem, co wracasz.

Avatar Concordia
- Berenica Glishwood. Pochodzę z małej bezimiennej wioski niedaleko Gilgasz i jestem podróżnikiem. Moim celem jest poznanie miasta, w którym jeszcze nie byłam, nie zabawię raczej tutaj długo - odpowiedziała beznamiętnym tonem głosu. Zasadniczo z całej tej wypowiedzi prawdą było tylko to, że podróżuje, ale kto by się tym przejmował? Sophie zawsze przedstawiała się inaczej, zwykle zmyślając imiona i nazwiska na poczekaniu. W końcu nie mogła nikomu powiedzieć, jak się nazywa, zważywszy na to, że według oficjalnej wersji wydarzeń była martwa, razem z całą swoją rodziną. Czasami tylko przedstawiała się swoim pseudonimem "Drake" ale to raczej w sytuacjach, w których wystarczyło podać tylko imię, bez nazwiska (czyli na przykład podczas prywatnej rozmowy). To brzmi trochę jak ironia, bo zważywszy na jej status martwej od wielu lat, jej prawdziwe nazwisko bardziej by zabrzmiało jak kłamstwo niż kłamstwo.

Avatar ThePolishKillerPL
Arthur
Próbuje szukać tego orczego obedrzańca. Myśli, jakby go tu wywołać...

Avatar Kuba1001
Właściciel
//Chyba jeszcze zdążę zmienić koordynaty tego pocisku balistycznego z Gilgasz na Kasuss.//
Killer:
//Ech...//
No cóż, skoro miał w swojej bandzie samych Orków, a na miejscu, w którym miałeś go spotkać nie było go, ale za to było wielu Orków to w sumie czemu by nie zagadać do jednego z tych właśnie Orków?
Andrzej:
//Wypowiedzi bez myślnika będę uznawać jako myśli, więc lepiej poświęć tę chwilę na dodanie dodatkowego znaku przed swoją wypowiedzią. A przy pytaniu o status społeczny nie chodzi o cywila lub wojskowego, a tym bardziej kawalera lub osobę zamężną, ale o stan społeczny: Szlachcic, mieszczanin, rycerz, chłop lub coś w ten deseń, ewentualnie profesja.//
Takie wyjaśnienia najwyraźniej strażniczą brać zadowoliły, toteż po chwili przekroczyłeś bramy miasta.
Dark:
//Uwaga odnośnie statusu społecznego jak u pana wyżej.//
Jak widać uznał, że ktoś z Linest nie ma nic wspólnego z Czarnym Słońcem, toteż wpuszczono Cię do miasta.
Abby:
- Bo nigdy nie walczyłem z profesjonalistami takiego kalibru... Bando-Gora to najlepsza gildia skrytobójców w całym Elarid, przynajmniej według mnie. No i w sumie nie wiedziałem, że zadrę przy okazji z nimi.
Max:
Gdy tylko podniosłeś się, mężczyzna wręczył Ci kubek z jakąś parującą cieczą w dłonie.
- Jeśli nie chcesz paść bez przytomności znowu to lepiej to wypij. - powiedział, a sam odszedł, zapewne aby posprzątać wszystko po rytuale.
Concordia:
Strażnik nie miał zamiaru drążyć tematu, nie dostaje wypłaty i łapówek za takie bzdety, toteż wpuścił Cię do miasta, żeby mieć kolejnego przyjezdnego z głowy.
Taczka:
Twoja intuicja Cię nie zawiodła, bo to właśnie nimi cała trójka wkroczyła. A nie, jednak nie: Dwójka. Nord i najemnik rasy ludzkiej.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Oparła dłoń na jego ramieniu i pocałowała go w skroń. Uśmiechnęła się delikatnie i ostatecznie nie powiedziała nic więcej. Wróciła do swoich zajęć.

Avatar Concordia
A więc weszła do miasta i zaczęła się rozglądać w poszukiwaniu czegoś, co mogłoby w jakimkolwiek stopniu ją zainteresować. A czym to tak w ogóle miało być? Sama dokładnie nie wiedziała. Jakieś interesujące miejsce, zachęcająco wyglądają karczma, ciemna uliczka, w której dałoby się kogoś zabić... Nie miała na myśli niczego konkretnego. Po prostu szukała czegoś, co pozwoliłoby jej zabić nudę, której nienawidziła bardziej niż czegokolwiek innego na świecie.

Avatar Andrzej_Duda
Mag wiedząc,że czasami pospólstwo wie więcej od niejednego uczonego,zaczął wypytywać przypadkowe osoby czy wiedzą coś o magicznych przedmiotach,a robił to tak jakby przypadkowo zagadywał je na ten temat (By nie wzbudzać podejrzeń)

Avatar
Konto usunięte
Rozejrzał się. Szukał dobrej okazji do kradzieży. Pijany mężczyzna pod ścianą, zajęta rozmową kobieta na ławce itd. Jeżeli nic takiego by nie znalazł, szukałby jakiejś karczmy.

Avatar Taczkajestfajna
Wróciła do czytania książki, bo nie chciała jakoś przeszkadzać Nordowi.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku