Miasto Kasuss

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
W końcu zwróciła się w stronę domu. Spojrzała na moment w niebo, sprawdzając porę dnia.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Wczesne popołudnie, z tego co mogłaś wyczytać z pozycji słońca na niebie.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Pokręciła lekko głową. Nie lubiła wczesnych godzin, poranków, w ogóle. To godziny zwyczajnych, prostych ludzi. Wróciła do domu.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Jeśli liczyła, że po jej powrocie coś się tam zmieni, to srogo by się zawiodła.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Raczej się z tego ucieszyła. Sprawdziła, ile zapasów zostało w kuchni.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Wystarczająco dla Was i dzieci na minimum pięć dni.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Uśmiechnęła się lekko i poszła zobaczyć, co u Dethana, czy nie trzeba mu zmienić okładu, opatrunku i tak dalej.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Nie zanosi się na to, nawet gorączka nieco mu spadła.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Uśmiechnęła się lekko, kładąc mu rękę na głowie. Kiedyś to on traktował ją jak dziecko, dziś role się najwyraźniej odwróciły.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Najwyraźniej. Nim zaczęła dłuższą kontemplację na temat tej zmiany ról, usłyszała głośne oraz natarczywe pukanie do drzwi.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Rozejrzała się, czy jakieś dziecko się tu nie pałęta i poszła do drzwi. Profilaktycznie ustawiła pod nimi krzesło, żeby się nie otworzyły.
- Kto tam? - zapytała nieco niewyraźnie.

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Jeśli chcesz, żeby Twój kolega jeszcze pożył, to lepiej mnie wpuść. - odparł męski głos zza drzwi.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
- Nie mam kolegów. - odrzekła szczerze, ale otworzyła mu drzwi. Ze sztyletem w kieszeni. Gotowa do ataku, ale pozornie statyczna i nieśmiała.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Stał tam wysoki mężczyzna w czarnym płaszczu. Właściwie całe jego ubranie, jakim były spodnie, koszula, kamizelka i buty do kolan, były czarne, podobnie jak naramienniki, nagolenniki i karwasze. Inna wydawała się jedynie maska na twarzy, wykonana ze srebra, z dziurkami na oczy i nozdrza, oddająca najprostsze, ludzkie rysy. Przy pasie miał on dwa sztylety, zaś na plecach dwa miecze jednoręczne. Nieco dalej za nim stał postawny Orkolog z wielką maczugą w ręce, ubrany w skórzaną przepaskę na biodrach, hełm odsłaniający cała twarz, poza nosem, oraz elementy pancerza płytowego na ramionach, przedramionach, łydkach i barkach.
- Pilnuj drzwi, Bolg. - powiedział człowiek w masce do swego zielonego kumpla. - Jakby ktoś przyszedł, to wiesz co robić.
Orkolog w odpowiedzi uśmiechnął się szeroko i machnął nad głową maczugą. Drugi przybysz zaś wszedł, korzystając z otwartych drzwi, zamykając je za sobą.
- Gdzie on jest? - spytał od razu, nawet się nie przedstawiając.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Spuściła głowę, kątem oka obserwując tego durnia z maczugą.
- Nie hałasuj za bardzo, tu są dzieci. - rzuciła ponuro i ruszyła w stronę Dethana.
Czuła adrenalinę, ale wiedziała, że na atak musiałaby wyczuć moment.

Avatar Kuba1001
Właściciel
On poszedł za Tobą i przyklęknął przy nim, ściągając z prawej dłoni rękawicę, aby później położyć ją na szyi Dethana.
- Źle. - mruknął i podniósł rękę, aby położyć ją na jego czole. Następnie zaczął coś mamrotać, zaś sama dłoń pokryła się zieloną aurą.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Oparła się plecami o ścianę i rzuciła na to wszystko obojętne spojrzenie. Miała tyle pytań, ale dobrze wiedziała, że ma siedzieć cicho. Albo go zabiją albo uratują. Skrócą męki w ten czy tamten sposób. Stłumiła w sobie kilka strachów, ale ten, że będą chcieli za to wszystko fortunę, pozostał z uporem. Milczała, obawiając się najgorszego.

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Cholerne Mroczne Elfy i ich cholerna trucizna. - powiedział, odejmując od niego dłoń i na powrót nakładając na nią rękawiczkę. - Mamy trzy dni, cztery góra.
Po tej niezbyt optymistycznej deklaracji mężczyzna wstał i wyciągnął rękę w Twoim kierunku.
- Gereth, ale moi współpracownicy mówią na mnie Dłoń.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
- Sylvia. - odparła niewyraźnie i lekko uścisnęła jego dłoń.
Współpracownicy... czyli może być ewentualnie trudniej. Ewentualnie. Imiona nic nie znaczą, rownie dobrze mogą być zmyślone, a on może mnie opętać przez to durne uściśnięcie dłoni.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Nic jednak takiego się nie stało, a po dokonaniu tego formalnego gestu, zabrał dłoń.
- Jak szybko możesz być gotowa do drogi?

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
- Zależy jakiej. - odparła zdawkowo.
Co to to nie, niewolnicą nie będę, na kurtyzanę się nie nadaję, niech spieprzają. Ja ratować ziemniaka nie umiem, a co dopiero mojego dupka, z którym sobie nie radzę!

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Potrzeba nam ziół, jeśli ma wyjść z tego cało. Problem jest taki, że albo idziemy na Martwe Bagna, albo kupujemy po mocno zawyżonej stawce tutaj.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
- Nie byłam tam, nie wiem jak to daleko. - odparowała, możliwe, że skłamała.
Jak będzie po wszystkim to cię Dethan za kudły wytarmoszę, że z żywego cię trupa zrobię, a z trupa żywego. Po ziółka mam się tarabanić na bagna, jeszcze czego!

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Około tygodnia drogi w jedną stronę. - odrzekł Dłoń. - Ewentualnie musimy zrzucić się na zioła tutaj.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
- Raczej nie mamy tyle pieniędzy. - skwitowała krótko.
Przez my rozumiała siebie samą, wciąż utrzymywała, że będzie musiała słono za wszystko płacić.

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Nawet nie wiesz ile kosztują te zioła. Od siebie mogę dać te trzysta pięćdziesiąt, Ty dołożyłabyś resztę.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
- A ile by wynosiła reszta? I kiedy miałabym ci oddać? - zapytała już nieco mniej opanowana. Właściwie właśnie beształa się w myślach, że za dużo gada.

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Sto pięćdziesiąt. I nie musisz oddawać, robię to dla niego. - powiedział, wskazując na Dethana. - Kiedyś postawi mi Kosę Śmierci i będziemy kwita. O ile przeżyje.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
- Może tyle mam, muszę sprawdzić. - Kolejne kłamstwo, chyba odruchowe.

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Jak widać, nie zależy Ci na jego życiu. - odparł i prychnął. - Szkoda, wyrażał się o Tobie dość pochlebnie.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Poszła po pieniądze.
- Jeśli mam do kogoś słabość, nie mówię o tym osobie, której nie znam. Szczególnie, gdy sama zmyśla. - westchnęła.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Zapewne się uśmiechnął, acz reakcja została skutecznie zamaskowana. Zamilkł, Ty zaś znalazłaś pieniądze.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
- Co niby mógł dobrego powiedzieć o głupiej żebraczce, takiej jak każda inna w tym mieście? - powiedziała to nieco ciszej, raczej retorycznie. Wróciła do niego z pieniędzmi.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Załapał aluzję i nie odpowiedział, on zaś wziął pieniądze.
- Jak rozumiem to mi nie ufasz i zechcesz, abym kupił te zioła na Twoich oczach, tak?

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
- Jak przestaniesz wymyślać argumenty na poczekaniu, to się dogadamy. Idź, kupuj, ja z Dethanem zostanę.

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Zostawić Bolga, w razie gdyby Drowy przyszły się po niego upomnieć?

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
- A będzie cicho? - po chwili namysłu jednak machnęła ręką. - Ech, niech zostanie. Nie chcę tu więcej nieznanych gości.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Skinął głową i opuścił pomieszczenie, mówiąc coś jeszcze do Orkologa, aby później zupełnie się oddalić.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Spojrzała na niego przelotnie, po czym wzięła się za wymyśloną pracę. To znaczy sprzątała, żeby minął czas.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Nie sprzątałaś długo, bo ledwie godzinę, nim znów usłyszałaś pukanie do drzwi.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
- Kto tam? - zapytała, znów dzierżąc sztylet w kieszeni.

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Ja. - odparł głos Dłoni, a przynajmniej głos niezwykle do niego podobny.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
- Ten żebrak spod bramy, który baardzo lubi zwierzęta? - zapytała z kpiną.

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Zabawne. - odrzekł, choć jego głos nie miał w sobie ani krztyny wesołości. - Otwieraj, albo każę Bolgowi je wyrwać.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Otworzyła drzwi i prychnęła.

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Masz może wodę? - spytał Gereth, odwiązując jedną dłonią od pasa mały woreczek, drugą zaś zamykając za sobą drzwi.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Durny Dethan i jego teatralna świta.
Przyniosła ją bez słowa.

Avatar Kuba1001
Właściciel
On zaś wrzucił zioła do wody i odstawił gdzieś na bok.
- Teraz trzeba czekać.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Wobec tego usiadła niedaleko niego. Zaczęła w myślach liczyć. Liczyła tak długo, aż skończyły się jej znane liczby, by wtedy policzyć od nowa. Nie chciała tym razem spuszczac z oka podejrzanego gościa. Choć może ten zdążył wyjść.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Nie wyszedł i czekał razem z Tobą te dwie godziny, kiedy wreszcie dźwignął się ciężko i wyciągnął rękę po napar.
- Pokaż mi jego rany. - powiedział. - Musisz zdjąć bandaże.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Kuba1001
Właściciel: Kuba1001
Grupa posiada 85894 postów, 214 tematów i 106 członków

Opcje grupy Elarid [PBF]

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Elarid [PBF]