A zatem skierował się ku piwnicy, ku swemu legowisku aby ułożyć się tam wygodnie do snu, oczywiście przed tym zamykając za sobą ciężkie kamienne drzwi.
Właściciel
I ułożyłeś się. Zasnąłeś dość szybko, w końcu byłeś najedzony i dość zadowolony.
-Czas się wreszcie stąd ruszyć... - Powiedział, po czym wsiadł na ukradzionego poprzedniego wieczoru konia.
Wyjechał na 'swoim' koniu poza miasto. Pokierował się w stronę Gilgasz, a z Gilgasz miał zamiar wypłynąć statkiem, ale najpierw musi tam dojechać.
Właściciel
//Druga postać w Gilgasz? Ok. I rusz tamte dwie, serio mam fajną fabułę :V
Zmiana tematu, zacznę gdy będziesz na miejscu.//
Shartar wraz ze swoim kompanem właśnie jechał obok miasta, więc czemu by nie pozwiedzać? Pokierował się w stronę bramy.
Właściciel
//Najlepsze. Miasto. Do. Zwiedzenia. Ever.
:V//
Pod bramą zatrzymało ich dwóch rosłych, ludzkich wartowników. Skrzyżowali oni Wam przed nosami swe włócznie.
- Kim Wy, ku*wa, jesteście i czego tu, ku*wa, szukacie? - spytał jeden.
//Jak się nie zwiedza co się lubi, to się zwiedza co się ma.//
-Jesteśmy tu tylko przejazdem. - Odpowiedział spokojnie.
-Podróżnikami, ale to zależy od naszej chęci mordobicia
Właściciel
- Mordobicie, ta? Czyli dobrze trafiliście. - podsumował strażnik i po chwili brama stanęła przed Waszą dwójką otworem.
Po wjechaniu do miasta pokierował się w stronę jakiejkolwiek karczmy, żeby odpocząć.
Właściciel
No i do owej karczmy trafił. "Złoty Ślimak" nie różnił się naprawdę niczym od setek innych karczm w Elarid, jedynie klientela była ździebko inna, głównie przemytnicy, najemnicy, żołnierze Kartelu, Lemmen i Zatrute Ostrza.
Wskazał gestem na wolny stolik, co było po prostu znakiem, żeby jego kompan przy nim zasiadł. On sam poszedł do barmana.
-Dwa kufle piwa. - Powiedział.
Właściciel
Człowiek stojący za ladą szybko wręczył Ci owe kufle.
- Sześć złota.
Położył na ladzie sześć sztuk złota. Zabrał swoje piwo i poszedł do stolika, przy którym siedział jego kompan. Podał mu kufel piwa.
-Jak myślisz, gdzie warto by było teraz wyjechać?
Właściciel
Nim coś odpowiedział, duszkiem opróżnił cały kufel.
- Jak dla mnie - rzekł, ocierając łapą pysk - to moglibyśmy posiedzieć tu kilka dni.
-Ten jeden raz w życiu się z tobą zgodzę. - Powiedział i wypił cały kufel jednym haustem. - Warto by było u kogoś się tutaj zatrudnić, bo kiedyś złoto się skończy.
Właściciel
- Kartel? - rzucił sugestię, gdy wspomniałeś o pracodawcy.
-Powinniśmy się spytać jakiegoś najemnika. Któryś na pewno jest w Kartelu. - Zaproponował.
Właściciel
Skinął głową.
- To który pyta tym razem?
-Ja w sumie mogę pójść. - Wstał i pierwsze co zrobił, to podszedł do lady. - Znasz może tutaj jakiegoś członka Kartelu? - Spytał się karczmarza.
Właściciel
Popatrzył na Ciebie dość zdziwiony, lecz jedynie wskazał głową na najbliższych najemników, którzy umajali sobie czas piciem, graniem w karty i obijaniem mord.
Podszedł do wskazanych najemników.
-Ej wy, podobno pracujecie dla Kartelu?
Właściciel
Jeden wskazał na noszony na pancerzu symbol tejże organizacji.
- No, jak widać.
-A wiesz, czy mają jakieś zadania dla dwóch najemników? - Zapytał się.
Właściciel
- Zawsze mają jakieś zadania.
-A kto te zadania wydaje? - Dopytał się.
Właściciel
- Idź, to się dowiesz, a nie ku*wa dupę trujesz.
-Jak chcesz. - Wrócił się do swojego kompana. - Robisz jeszcze coś, czy możemy iść szukać zleceń?
Właściciel
Piwo już wypił i siedział raczej znudzony, więc bez słowa poderwał się z miejsca i skierował do drzwi.
Wyszedł z karczmy i zaczął szukać tablicy ogłoszeń.
Właściciel
Zapewne jest gdzieś na głównym rynku, ale tablica ogłoszeń a praca dla Kartelu to dwie różne sprawy.
Trzeba wziąć jakieś zlecenie na zapas, więc poszedł na główny rynek i poszukał tablicy ogłoszeń.
Sprawdził ogłoszenia na najemników.
Właściciel
Cóż, wszystkie były dla najemników.
Strażnik ponownie stawił się na samym środku głównego rynku kolejnego miasta - tym razem wypadło na Kassus. Potrzebował człowieka..nie była to raczej zbyt trudna rasa do odnalezionia. Gdy zjawił się na miejscu natychmiast wyczekał reakcji.
Właściciel
Cóż, większość osób była tu tak zajęta sobą lub kimś innym, że właściwie miała Twoje pojawienie się w dupie.
Tak też magią dźwięku dodał sobie animuszu potężnym pie**olnięciem od siebie - czymś jak grzmot pioruna.
Szukam kogoś odważnego do ruszenia na wyprawę w której można zarobić w cholerą złota.
Właściciel
Efekt przeniósł Twoje oczekiwania, bowiem na wieść o górze złota ruszyła cała masa najemników i miejskiej biedoty.
Złapał za jakiegoś biedaka i natychmiast teleportował się poza mur miasta wraz z drużyną, po czym zastanowił gdzie mógłby znaleźć Styriców i Łaków.
//Zrobisz jakieś miasto wróżków ?
Właściciel
Jakby dowiedział się, gdzie jest jakiś klan Łaków, to mógłby zgarnąć obu.
//Nie mam ochoty ;-;//
//Nazwa, cechy szczególne tego miasta?
//Niskie budynki i raczej niewielkie
Właściciel
//Możesz dodać, ale planuję coś dla Wróżków, więc nie wiem czy jest sens takową lokację zakładać.//
Zerwał pierwsze lepsze zlecenie i przeczytał jego treść.
Właściciel
Jakiś typ oferował usunięcie innego typa.