Miasto Kasuss

Avatar Bilolus1
Zatem Strażnik wraz ze swą radosną drużyną teleportował się do Kryjówki Łaków niedaleko od miasta Gilgasz !

Avatar Kuba1001
Właściciel
//Zmiana tematu. Zaczynasz, bro.//

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Sylvia w końcu zaczyna istnieć
W sporym kotle kręciła się w koło gotująca się zupa. Sylvia nie raz przyrównała się w takim momencie do czarownicy z bajek, jednak dla odmiany poprawiała innym życie, zamiast je niszczyć. Po pomieszczeniu rozchodził się calkirm przyjemny zapach warzyw i przypraw. Byłoby też mięso, ale akurat go nie miała. Kątem oka spoglądała też na bawiące się niedaleko dzieci, najmłodsze, które potrzebowały opieki i obserwacji najlepiej cały czas. Dziś była nawet w dobrym humorze, a wśród dzieci panował względny spokój. Dethan był w mieście, ponoć coś załatwiał. Sylvia zamiast jednak się zastanawiać, skupiła się na dokonczeniu zupy. Posiłek już niedługo.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Cóż powiedzieć więcej? Dzieci przeważnie się bawią lub czytają, nieliczne śpią. Zupa zaś jest już prawie gotowa, a dzieci tylko na to czekają.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Wciąż kończyła zupę. Otrząsnęła się z przemyśleń i zawołała kilka dzieci, by zaczęły rozkładać talerze do posiłku.

Avatar Kuba1001
Właściciel
One tylko na to czekały, więc gdy skończyły, zupa również była gotowa.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Rozlała więc zupę do talerzy. Patrzyła na swoje małe pociechy.
- Smacznego. Nie pobrudźcie się za bardzo.

Avatar Kuba1001
Właściciel
W momencie, gdy napełniłaś ostatni talerz, a dzieciaki zaczęły Ci dziękować, usłyszałaś pukanie.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Otrzepała ręce i uspokoiła dzieci. Nie spodziewała się nikogo, nerwowo zacisnęła rękę na ukrytym w głębi kieszeni sztylecie. Jednak nie pokazała po sobie paniki. Podeszła do drzwi.
- Kto tam?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Zamiast odpowiedzi ktoś otworzył drzwi, a był to nikt inny jak Dethan, z twarzą wykrzywioną grymasem bólu. Cóż, miał do tego powód, bowiem w jego łydce tkwił bełt z kuszy, podobny miał między łopatkami, zaś jedną ręką tamował krwawienie z rany na głowie.
- Nie wszystko poszło tak... Tak jak... zaplanowałem... - wydusił, a nawet zdobył się na lekki uśmiech, a później nie wytrzymał i upadł.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
- Idiota. - westchnęła i spróbowała go podnieść albo choć przeciągnąć w stronę jednego z posłań. - Słyszysz mnie? - zapytała, sprawdzając czy aby nie zemdlał.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Udało Ci się go pociągnąć, zostawiając na podłodze nieco krwawych śladów. W odpowiedzi an Twoje pytanie jedynie słabo skinął głową.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Poprosiła jedną ze starszych dziewczynek, by przyniosła jej ręczniki i wodę.
- Twoje ciuchy się nieco zmarnują. - powiedziała, rozcinając materiał jego ubrań przy bełtach. - Ciekawe, cożeś znów zmalował.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Jęknął cicho.
- Drowy. - wydusił, ponieważ najwidoczniej powiedzenie czegoś więcej sprawiało mu ból. - Nie chcieli się... dogadać.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Spojrzała za dziewczyną. Moglaby się pospieszyc.
- Nie mów już, cii. - rzuciła cicho. Wiedziała, że nie powinien teraz za dużo gadać, bo niepotrzebnie sprawi sobie ból.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Uznał to za dobry pomysł i milczał, co najmniej jęcząc od czasu do czasu z bólu.
- Oby... Oby nie były zatrute, bo wtedy... - wydusił mimo Twojego polecenia, ale nie dokończył. Może z bólu, ale może też dlatego, że przyszła dziewczyna z naręczem ręczników oraz miską wody.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
- Nie będą. - Podziękowała dziewczynce i zaczęła od przemycia rany na jego głowie, spoglądając na bełty i na to, jak głęboko są w jego ciele. W końcu musiała się przygotować na krwotok przy usuwaniu ich.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Rana na głowie już jest czysta, a wygląda na zadaną na odlew jataganem lub mieczem. Bełty zaś siedzą mocno, zagłębione przynajmniej na jedną trzecią swojej długości, jeśli nie więcej.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
//statystycznie jaką długość mają bełty?

Avatar Kuba1001
Właściciel
//Miałem to opisać, ale nie chciało mi się szukać, a bałem się, że jak podałbym za dużą liczbę, to wyszłoby, że bełt przeszedł mu przez nogę na wylot ._.
No dobra, na potrzeby PBF'a uznajmy, że coś około dwadzieścia, dwadzieścia pięć.
Tsa, poprawcie, jak się mylę.//

Avatar Rafael_Rexwent
Moderator
// Poszperałem w internecie (a łatwo o takową informacje nie jest :/) i wyszperałem, że bełty ciężkich kusz myśliwskich pod koniec średniowiecza miały 30-35 centymetrów długości :V ~ wasz Nadworny Grafik //

Avatar Kuba1001
Właściciel
//No coś tak czułem, że jednak trzydzieści. Ale niech zostanie coś koło dwudziestu, w końcu to lekka kusza jednoręczna Drowów.
Niemniej dzięki.//

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Sylvia niemo zaklęła, jedynie ruszając ustami. Rozejrzala się za alkoholem, który schowała z dala od dzieci w którejś szafce. Równocześnie próbowała się uspokoić i przypomnieć, co się robi z takim czymś, poza tamowaniem krwotoku po wyjęciu bełtu.

//teraz ja idę przetrząsać internet

Avatar Kuba1001
Właściciel
Najpierw trzeba wyszarpnąć bełt tak, aby nic nie zostało. Później trzeba odkazić ranę, na przykład alkoholem, a następnie założyć bandaże i opaskę uciskową. I liczyć, że bełt rzeczywiście nie był zatruty.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
//a opaski uciskowe jakieś wtedy funkcjonowały?

- Będzie boleć. W cholerę. - zapowiedziała Sylvia, po czym podniosła się i poszła po bandaże i ów pochowany po kątach alkohol. Następnie wróciła i sprawdziła, czy Dethan jest jeszcze przytomny.

Avatar Kuba1001
Właściciel
//Wystarczy zaciśnięta odpowiednio mocno i w odpowiednim miejscu szmatka, pasek materiału, pasek skóry, cokolwiek w tym guście.//
Z trudem, mamrotał do siebie coś bezgłośnie. Ty zaś masz już wszystko i pora działać, bo jeśli bełty są zatrute, to im mniej przebywają w jego ciele, tym lepiej. A nawet jeśli nie są, to i tak lepiej, żeby nie tkwiły tam zbyt długo.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Wzięła się najpierw za ten między łopatkami i z ostrożnością i precyzją go wyjęła. Następnie oblanym alkoholem ręcznikiem odkaziła ranę, po czym nałożyła opatrunek. Podobnie postąpiła z tym na łydce.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Wszystko poszło na tyle sprawnie, jak mogło pójść, a więc bełty usunięte, rany odkażone, a opatrunki założone. Teraz, gdy najtrudniejsze za Tobą, a Twój pacjent daje oznaki życia, pozostaje zadać pytanie: Co dalej?

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Przykryła go kocem i poszła umyć ręce od krwi. Dethanowi postanowiła dać trochę czasu. Zajrzała więc, co u dzieci, czy czegoś nie potrzebują i czy któreś czasem się krwi nie wystraszyło.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Były na tyle głodne, by poświęcić całą swoją uwagę zupie, dzięki czemu, gdy skończyły, krwi już w ogóle nie było, gdyż skończyłaś zabieg. Pozbyłaś się także krwi z rąk.
- Pan Dethan wyzdrowieje? - spytała Cię nagle ta sama dziewczynka, która przyniosła Ci wodę i koce.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
- Nie w takie rzeczy zdarzylo mu się wpaść. Będzie dobrze. - odrzekła spokojnie, choć gdzieś wewnątrz wcale nie była tego taka pewna. Zagoniła dzieci do umycia buzi, po czym zaczęła sprzątać.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Gdy dzieci były zajęte myciem, a Ty skończyłaś sprzątanie, usłyszałaś cichy jęk Dethana.
- Wi... Widzę ich. - powiedział niewyraźnie i nagle sięgnął po broń. - Widzę! - krzyknął, strzelając wokół nerwowym wzrokiem.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
//jak można strzelać wzrokiem ???

Podeszła do Dethana.
- Normalny pijak widzi białe myszki. Czemu nie możesz być normalny? - złapała go za nadgarstek, a drugą ręką wyszarpnęła mu broń.

Avatar Kuba1001
Właściciel
//Supermena zapytaj.
Chodzi o to, że nerwowo i szybko zerka w każdym możliwym kierunku.//
- Odejdź! - warknął i wymierzył Ci cios pięścią w brzuch, szczęśliwie był tak osłabiony, że nie zabolał on Ciebie za bardzo.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
- Uważaj, kiedyś to mnie ruszy. - Przycisnęła nieco ręką jeden z opatrunków, żeby zabolało. Miała pare sposobów na niego, ale nieszczególnie chciało się jej którykolwiek uskuteczniać.

Avatar Kuba1001
Właściciel
- One tu są, wszędzie wokół! - krzyknął, kierując na Ciebie przerażony wzrok. - Otaczają mnie!
Sądząc po braku zapachu alkoholu w jego oddechu, można założyć tylko jedno: Przynajmniej jeden bełt nasączony był trucizną halucynogenną Drowów.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Przypomniała sobie, czy jest ona groźna dla życia. Najprostszym znanym sobie sposobem ustabilizowała go, coby się nie rzucał - usiadła mu na biodrach i wciąż trzymała go za ręce.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Odniosłaś taki efekt, że obecnie tylko mamrotał, a czasem też krzyczał, nic więcej. Ty zaś wygrzebałaś ze swojej pamięci informacje, iż trucizna ta powodowała tylko silne majaki, nic więcej, choć pod ich wpływem mógł sobie zrobić krzywdę.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Czekała więc, aż może od tego wariowania zaśnie. Uśmiechnęła się do własnych myśli, na temat tego, co to by się działo, jakby to była inna sytuacja. Siedziała cicho.

Avatar Kuba1001
Właściciel
W końcu opadł z sił, choć nadal był przytomny.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Zeszła z niego, ale wciąż siedziała obok. Wyciągnęła z torby notatnik i zaczęła w nim pisać. Czasem lubiła zapisywać, co też się Dethanowi wydarzyło. Dopisała owe zranienia, a spisanie przyczyn zostawiła na później.

Avatar Kuba1001
Właściciel
W końcu usłyszałaś, że przestał mamrotać. Stało się tak, gdyż opadł zupełnie z sił i zasnął. Jego oddech był urywany, a po twarzy spływał pot.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Sprawdzila więc, czy nie miał gorączki. To znaczy sprawdziła, jak bardzo miał gorączkę, bo samo jej wystąpienie raczej było oczywiste.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Czoło było bardzo gorące, więc gorączka mocna.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Nieszczególnie się znała na zbijaniu gorączki, więc zaufała organizmowi Dethana i położyła mu jedynie zimny okład na czoło. Następnie go zostawiła i poszła do dzieci.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Te zajęte były swoimi sprawami, nie zauważając lub starając się nie zauważać stanu Dethana.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Pobawiła się z tymi, które akurat miały na to ochotę, opowiedziała im też bajkę. Na koniec wyszła na moment na zewnątrz, odetchnąć. Profilaktycznie rękę zaciskała w kieszeni na sztylecie.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Ulica była w ciągły ruchu, w różne strony zmierzali typowi lokatorzy tegoż miasta: Żołnierze Kartelu, najemnicy, przemytnicy, handlarze nielegalnych dóbr, płatni mordercy oraz zwykli mieszkańcy i bezdomni.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Zarzuciła kaptur na głowę i ruszyła przez miasto. Szła jedynie na krótki obchód wokół kilku budynków, coby nogi nie zamęczyć.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Nikt nie zawracał Ci głowy, co można uznać za plus.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku